wtorek, 20 grudnia 2016

Hurtownia podsumowań i co dalej?




Postanowiłam na początku roku, że będę podsumowywać poszczególne miesiące. Miało to być w ramach akcji "12 niecodziennych". Poległam, ale spróbuję to nadrobić hurtowo, zwłaszcza że zbliża się koniec roku, czyli idealny czas na podsumowania. :-)


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Ciężkie dni.





Każdy człowiek miewa ciężkie dni, ale kobiety są w tym wyróżnione szczególnie, bo dni zwane ciężkimi mają mniej lub bardziej regularnie co miesiąc. Kiedy ten czas nadchodzi, z góry wiadomo, że łatwo nie będzie. Cokolwiek się nie wydarzy, taki dzień skazany jest na klęskę, z powodu kiepskiego samopoczucia psycho-fizycznego. Uważam, że każda kobieta powinna w tym czasie mieć dodatkowy, płatny urlop, przynajmniej ze dwa dni. Pewnie finanse firm runęłyby z tego powodu, więc zostawmy to na razie w sferze marzeń. A może jakiś program rządowy "200 plus"? Tak po stówce na dzień. :-P Dobra wiem, przegięłam. Poproszę w te dni urlop bezpłatny - chociaż tyle. I czekoladę gratis. :)

niedziela, 3 lipca 2016

Podsumowanie czerwca.


Mój schemat -  miesiąc dobry, miesiąc kiepski, który wytworzył się na początku roku, sprawdza się dalej. Maj był taki sobie, nawet podsumowania nie zrobiłam, bo nic godnego uwagi się nie wydarzyło. 

Za to czerwiec? Petarda. :-)

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Biegnij Warszawo Nocą czyli mój pierwszy raz




4 czerwca 2016 to dla mnie data szczególna. 
Tego dnia odbył się mój pierwszy w życiu oficjalny bieg. I to bieg na 10 km, w dodatku w nocy. Tak jakbym nie mogła zacząć od 5 km. Nie, od razu dycha. A jeszcze cztery miesiące temu uważałam, że przebiegnięcie nawet 3 km jest dla mnie rzeczą nieosiagalną. :) 

niedziela, 29 maja 2016

W czarnej PUP-ie, czyli o tym jak stać się bezrobotnym (lub nie).




Skończyło mi się ubezpieczenie zdrowotne. Ponieważ nie mam jeszcze żadnej pracy, a nawet jak ją znajdę, to przecież nie od razu dostanę umowę, a czasami można nie dostać jej w ogóle, postanowiłam pofatygować się do powiatowego urzędu pracy - w skrócie PUP . Bo życie bez ubezpieczenia jest ryzykowne. Jestem zdrowa, do lekarza nie chodzę, ale np. biegam, wystarczy uraz, wystarczy upadek, wypadek, atak wyrostka ... tfu tfu tfu..

Kiedy sobie uświadomiłam, ile w takiej sytuacji może kosztować mnie szpital, najpierw zbladłam, potem zebrałam niezbędne papiery i pognałam do najbliższego urzędu pracy, czyli 30 km od mojego miejsca zamieszkania.

środa, 18 maja 2016

Pociąg Gotuje.Chatka-najłatwiejsze ciasto w świecie.







Dziś ciasto, o którym wpis miał być jakiś czas temu, ale się odwlekło.
To ciasto, które wszystkim smakuje ( jeszcze się nikt nie trafił, co powiedziałby na nie bleee, ale zawsze możesz być pierwszy, mój drogi czytelniku).
To ciasto kameleon, które w zależności od sytuacji przybiera różne formy i nazwy.


niedziela, 1 maja 2016

Podsumowanie kwietnia.




Kwiecień minął na petardzie, czyli tak jak zaplanowałam.

Przede wszystkim mogę nazwać go miesiącem biegowym, bo to czas, kiedy zaczęłam biegać tak naprawdę.

Pierwsza przebiegnięta minuta...
Pierwsze dwie minuty...
Pierwsze trzy minuty...
Pierwsze cztery...
Pierwsze pięć...
Pierwsze szesć...
Pierwsze dziesięć minut...
A pomiędzy nimi wciąż jeszcze sporo maszerowania.

Lecz za każdym razem ogromna radość, że mogę więcej. Ogromna i niewiarygodna. :)

niedziela, 24 kwietnia 2016

Pociąg Gotuje czyli Pan Mniszek




Miał być przepis na ciasto, będzie, ale dziś zaserwuję co innego.
Być może widzicie w swoim otoczeniu takie oto kwiaty jak wyżej. Właśnie kwitną.
Gdybym zapytała o nazwę tej rośliny na zdjęciu, większość odpowiedziałaby - mlecz. 

A z czym Wam się kojarzy mlecz? 
Z żółtymi kwiatami, których pełno na łąkach i trawnikach, a potem dmuchawcami na brudzących mocno łodyżkach.

Mnie kojarzy się z miodem, sałatką i lekarstwem. 

Bo prawidłowa nazwa tej rośliny to mniszek lekarski, albo pospolity. 
Dlaczego mniszek nie wiem, może od jakiegoś mnicha ;), ale wiem dlaczego lekarski.

piątek, 22 kwietnia 2016

Przyszedł czas czyli Pociąg Gotuje.



Przyszedł czas, że będą u mnie wpisy kulinarne. A co? Inni mogą, a ja nie?
I co z tego, że nie umiem gotować? :-P

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Powszechny Zakład Uparciuchów.




Dziś na tapetę biorę PZU. To kolejna instytucja po ZUS-ie, która zaszła mi za skórę.

Po śmierci mojego Taty postanowiłyśmy zezłomować jego stare autko. Wysłużone już było, nie opłacało się sprzedawać. Poza tym nie ma Taty, nie będzie jego auta.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Podsumowanie marca.




No cóż, marzec nie był dla mnie dobrym miesiącem, sporo smutku, stany depresyjne, kłopoty finansowe, niechciane kontakty z ZUS- em.

No właśnie - ZUS. Wizyta w tej instytucji nigdy do przyjemnych nie należy i zazwyczaj jest bardzo stresująca, zwłaszcza kiedy zostaje się wezwanym na przebadanie, bo ZUS podejrzewa cię o udawanie choroby.

czwartek, 31 marca 2016

SHARE WEEK 2016 czyli wiosna w blogosferze.





Dziwny czas nastał w blogosferze, bo na setkach blogów pojawia się wpis o tajemniczo brzmiącym tytule

SHARE WEEK 2016

Nieczęsto się zdarza by wpisy u różnych blogerów nosiły ten sam lub bardzo podobny tytuł. 
A tu proszę.

O co chodzi? O wzajemne polecanie się.

wtorek, 22 marca 2016

Czarne marcowe chmury.







Marzec jest dla mnie depresyjny.

Co się wygrzebię z otchłani smutku, to za chwilę znów w nią wpadam.
Można powiedzieć, że to przesilenie wiosenne. Pewnie też.
Ale nie tylko.

poniedziałek, 29 lutego 2016

Podsumowanie lutego.




Luty był dla mnie miesiącem odpoczynku. To czas relaksu i zapominania o moim znienawidzonym miejscu pracy. Czas wysypiania się, życia w stylu slow, na zasadach robię co chcę, nic nie muszę.
Cudowny czas, możecie mi zazdrościć. :D

Bardzo szybko przestawiłam się na taki leniwy tryb życia i żeby nie zgnuśnieć całkowicie, postanowiłam regularnie chodzić. I to zgodnie z planem. O tak , trzymanie się planu bardzo motywuje.  Inna sprawa, ze zostałam zarażona wirusem biegania, o czym pisałam tutaj.

piątek, 26 lutego 2016

Hura! Wygrałam!!!





Obiecałam sobie jakiś czas temu, że jeśli jeszcze raz zdarzy mi się coś wygrać, to napiszę post o moich wygranych w konkursach.

Szaleństw tu się nie spodziewajcie, bo wygrałam raptem kilka książek. Bo głównie w takich konkursach brałam udział, gdzie nagrodą była literatura.

Słyszałam! Kto zrobił phyy?

Że niby tylko książki? W lotto też gram. :-P 
Na razie bez efektów, ale jestem cierpliwa.

czwartek, 11 lutego 2016

Podsumowanie wyzwania fotograficznego.




Przyszedł czas na podsumowanie fotograficznego wyzwania karnawałowego.
Przyznam, że kiedy wymyślałam hasła, szukałam słów, które z karnawałem się kojarzą, pomysłów na zdjęcia jeszcze nie miałam. A potem? Potem okazało się, że muszę trochę pogłówkować jaką fotkę zrobić, gdzie ją zrobić , nie zawsze było łatwo.
Jednak zabawa była przednia. :)

sobota, 6 lutego 2016

9 etapów mojego biegania. Z ostrzeżeniem.



Etap 1.

Lekcja wf w liceum, jakieś sto lat temu.
Znienawidzona lekcja, znienawidzony nauczyciel.
Na lekcję przychodził w dżinsach i koszulce, chyba po to żeby z premedytacją pastwić się nad tą żeńską klasą. Zero dobrego przykładu.
Biegniemy dookoła sali - stały tekst.
Pół lekcji biegania jak zwierzę w cyrku, kolejne pół - gry zespołowe, których nie cierpiałam.
Chciałam aerobik, nie było szans, ani w szkole, ani po szkole. Klubów fitness wtedy nie było. 
Dawno dawno temu.
Wiem, też nie mogę w to uwierzyć, ale byłam kiedyś nastolatką.
Nastolatką, która nie cierpiała lekcji wf.

środa, 3 lutego 2016

Podsumowanie stycznia.


Styczeń zaczął się u mnie niezbyt dobrze z uwagi na wydarzenia sylwestrowe. Sporo myślałam wtedy o kruchości życia, o śmierci. Wniosek końcowy był jeden. Póki żyję, muszę z życia korzystać. I nie chodzi tu o zabawę do upadłego, ale o to, by wyciągnąć z życia to co najlepsze, by cieszyć się nim, niezależnie od tego co się dzieje, wycisnąć z niego ile tylko się da.
Niby to wiem, niby staram się tak żyć, ale co jakiś czas warto sobie o tym przypomnieć.

Po smutnym początku postanowiłam trochę się rozweselić przy tym co lubię, czyli przy fotografowaniu.

piątek, 29 stycznia 2016

Obiecanki cacanki z marchewkowym tłem.





Znacie to powiedzenie "obiecanki cacanki a głupiemu radość"? Znacie.
No to wiecie, że nie chodzi w nim o to, żeby kogokolwiek wyzywać od głupców, ale o słowa które z taką łatwością wyrzucamy z siebie obiecując drugiemu, że zrobimy to, czy tamto.

Korzystając z wolnej chwili zrobiłam mały rachunek sumienia i wyszło, że mam kilka takich zaległych spraw.


piątek, 22 stycznia 2016

Zdrada.



Muszę się Wam do czegoś przyznać.. 
Nie wiem jakie konsekwencje będzie miało to wyznanie, ale muszę to z siebie wyrzucić... 
Dopuściłam się zdrady...

Ten związek od początku budził moje wątpliwości. Jesteśmy razem, bo jesteśmy, bo tego wymaga wspólne dziecko. Nie ma między nami jakiejś głębszej więzi. Porozumiewamy się tylko od czasu do czasu. To nie jest dobra relacja.


A jak było na początku?


środa, 6 stycznia 2016

Moje wyzwanie fotograficzne na karnawał.




Dopiero co zakończyłam poprzednie wyzwanie fotograficzne pt. Fotograficzny Kalendarz Adwentowy , a już zachciało mi się nowego. No cóż zawsze lubiłam robić zdjęcia, po to, by uwieczniać chwile. Jednak przy okazji realizacji wyzwania adwentowego odkryłam, że fotografią można interpretować słowa. Bardzo mi się to spodobało. I wciągnęło ma maksa. Bawiłam się świetnie.