niedziela, 1 stycznia 2017

2017





Witajcie w 2017 roku!

Jak samopoczucie? Pewnie u niektórych kiepskie, no cóż, jak się nie zna umiaru, to się ponosi konsekwencje. :-P Dobra, nie będę z nowym rokiem złośliwa. Współczuję i łączę się w bólu.

Nowy rok dopiero co się zaczął, a ja już mam na koncie pierwszy sukces - obudziłam się bez gorączki. :-) Mam też drugi sukces - napisałam ten tekst, choć przyznam, że mój mózg jeszcze nie funkcjonuje tak jak powinien. ;)

Jeśli ktoś nie w temacie, dwa dni leżałam plackiem w łóżku, z gorączką 39 stopni, która sprawiała, że cały czas spałam. Może i dobrze, bo ból głowy i mięśni był dość uciążliwy, a przez sen go nie czułam. Kiedy się budziłam, wstawałam do toalety, zmieniałam piżamę, która była cała mokra od potu, łykałam leki, pokasłałam, posmarkałam i spałam dalej. Czas nie miał dla mnie znaczenia, pora dnia również. Nie chciało mi się jeść, choć jakiś tam posiłek wrzuciłam w siebie, w momencie gdy gorączka na chwilę spadła po zażyciu leków. Sporo piłam, mój Ukochany non stop mi wymieniał kubki z herbatą lub wodą i przygotowywał posiłki gdy byłam gotowa coś zjeść. Bardzo mu za to dziękuję, zwłaszcza że sam dopiero co wyszedł z choroby. Choć z drugiej strony to on mnie zaraził. :-P Ale dzielny był bardzo i cierpliwy, gdy w chwilach mojego wybudzenia nabijał kilometry, donosząc mi, a to termometr, a to leki, a to napoje, a to jedzenie. Robił obiad, zmywał gary, ogarniał mieszkanie, robił zakupy itp. Myślę, że na tym właśnie polega miłość. <3

Tak spędziłam ostatnie dwa dni starego roku - wegetując w łóżku. Wspomnę też, że nie tylko ja, bo obok mnie plackiem leżała moja córka, z identycznymi objawami choroby.

O dziwo wczoraj, czyli w Sylwestra, przed północą, zanotowałam spadek temperatury i dzięki temu nie przespałam tego ważnego momentu, jakim jest zmiana rocznika w kalendarzu i o 24 wzniosłam toast wodą z sokiem z czarnego bzu  (dużo witaminy C), a nawet miałam siłę żeby wstać i przez okno popatrzeć na fajerwerki. :-)

A dziś, jak już wspomniałam na wstępie, obudziłam się bez gorączki. Dzisiejszy dzień jeszcze spędzę w łóżku. Zaczęłam go od porannej kawy. Wreszcie. W chorobie kawy nie piłam, bo w ogóle mi nie smakowała, zresztą nawet nie miałam ochoty. Kolejny dowód na to że zdrowieję - kawa. <3

Jest Nowy Rok - święto. Ale gdyby nie choroba, właśnie teraz zasuwałabym w pracy. Miałam trochę wyrzutów sumienia, że zostawiam współpracowników w zmniejszonym składzie, ale co mogłam poradzić, skoro nawet spacer do toalety był dla mnie wyzwaniem. Jednak znalazły się osoby, które same z siebie zaproponowały, że przyjdą za mnie do pracy, a ja mam spokojnie się kurować. To miłe. Zwłaszcza, że w poprzedniej pracy spotkalabym się raczej z pretensjami ze strony kierownictwa, że zawalam robotę, a potem i tak musiałabym wyrobić zaległości. Ech, było minęło, uwolnilam się od tamtej pracy, ale jak widać żal jeszcze we mnie siedzi.

No ale skupmy się na plusach. Zamiast zasuwać w pracy, odpoczywam, czując się już o wiele lepiej, choć jeszcze mega osłabiona, z niezłym kaszlem. Przede mną perspektywa kilku dni wolnych, aż do 5 stycznia, myślę że do tego czasu się wyleczę. Jutro pewnie zahaczymy o lekarza, żeby nas osłuchał i sprawdził, czy nic złego się nie wydarzyło w naszych organizmach. Myślę, że skoro chorobę wyleżałysmy, nie powinno być powikłań. Ja obstawiam, że to grypa albo jakiś wirus grypopodobny.

Dość o chorobach. Ważne są plusy. Czuję się lepiej, mogę pić kawę, mam wolne, odpoczywam, jest dobrze. :)

Z nowym rokiem życzymy sobie wiele dobra, szczęścia, sukcesów. Oby się spełniło. Ale nie oszukujmy się, będą też problemy (oby jak najmniej), jednak całkiem uniknąć ich się nie da. 

Ja w nowym roku życzę Wam żebyście w każdej sytuacji, nawet trudnej, potrafili odnaleźć coś pozytywnego. Z każdego wydarzenia, z którego nie jesteście zadowoleni wydobyli jakieś plusy, pomimo wszystko. Byście każdy problem traktowali jako wyzwanie. Byście przyjmowali na klatę porażki wierząc, że z nich wypłynie coś dobrego, że są tylko krokiem do sukcesu albo cofnięciem się po to, by wziąć rozbieg.

Ps. Mam postanowienie noworoczne, jedno. :-) Będę pisać dalej tego bloga. Jeśli jest choć jedna osoba która chętnie tu zagląda (a wiem że jest więcej), to wiem że warto, mimo moich rozterek, które i tak pewnie się pojawią, jak to u każdego. :)

Szczęśliwego Nowego Roku, pomimo burz które na pewno będą.
Jak w tej piosence poniżej, która ostatnio ciagle za mną chodzi. :)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz