poniedziałek, 29 lutego 2016

Podsumowanie lutego.




Luty był dla mnie miesiącem odpoczynku. To czas relaksu i zapominania o moim znienawidzonym miejscu pracy. Czas wysypiania się, życia w stylu slow, na zasadach robię co chcę, nic nie muszę.
Cudowny czas, możecie mi zazdrościć. :D

Bardzo szybko przestawiłam się na taki leniwy tryb życia i żeby nie zgnuśnieć całkowicie, postanowiłam regularnie chodzić. I to zgodnie z planem. O tak , trzymanie się planu bardzo motywuje.  Inna sprawa, ze zostałam zarażona wirusem biegania, o czym pisałam tutaj.

piątek, 26 lutego 2016

Hura! Wygrałam!!!





Obiecałam sobie jakiś czas temu, że jeśli jeszcze raz zdarzy mi się coś wygrać, to napiszę post o moich wygranych w konkursach.

Szaleństw tu się nie spodziewajcie, bo wygrałam raptem kilka książek. Bo głównie w takich konkursach brałam udział, gdzie nagrodą była literatura.

Słyszałam! Kto zrobił phyy?

Że niby tylko książki? W lotto też gram. :-P 
Na razie bez efektów, ale jestem cierpliwa.

czwartek, 11 lutego 2016

Podsumowanie wyzwania fotograficznego.




Przyszedł czas na podsumowanie fotograficznego wyzwania karnawałowego.
Przyznam, że kiedy wymyślałam hasła, szukałam słów, które z karnawałem się kojarzą, pomysłów na zdjęcia jeszcze nie miałam. A potem? Potem okazało się, że muszę trochę pogłówkować jaką fotkę zrobić, gdzie ją zrobić , nie zawsze było łatwo.
Jednak zabawa była przednia. :)

sobota, 6 lutego 2016

9 etapów mojego biegania. Z ostrzeżeniem.



Etap 1.

Lekcja wf w liceum, jakieś sto lat temu.
Znienawidzona lekcja, znienawidzony nauczyciel.
Na lekcję przychodził w dżinsach i koszulce, chyba po to żeby z premedytacją pastwić się nad tą żeńską klasą. Zero dobrego przykładu.
Biegniemy dookoła sali - stały tekst.
Pół lekcji biegania jak zwierzę w cyrku, kolejne pół - gry zespołowe, których nie cierpiałam.
Chciałam aerobik, nie było szans, ani w szkole, ani po szkole. Klubów fitness wtedy nie było. 
Dawno dawno temu.
Wiem, też nie mogę w to uwierzyć, ale byłam kiedyś nastolatką.
Nastolatką, która nie cierpiała lekcji wf.

środa, 3 lutego 2016

Podsumowanie stycznia.


Styczeń zaczął się u mnie niezbyt dobrze z uwagi na wydarzenia sylwestrowe. Sporo myślałam wtedy o kruchości życia, o śmierci. Wniosek końcowy był jeden. Póki żyję, muszę z życia korzystać. I nie chodzi tu o zabawę do upadłego, ale o to, by wyciągnąć z życia to co najlepsze, by cieszyć się nim, niezależnie od tego co się dzieje, wycisnąć z niego ile tylko się da.
Niby to wiem, niby staram się tak żyć, ale co jakiś czas warto sobie o tym przypomnieć.

Po smutnym początku postanowiłam trochę się rozweselić przy tym co lubię, czyli przy fotografowaniu.