piątek, 14 lipca 2017

Jaram się latem.



 



Od jakiegoś czasu mamy lato. Różnie z nim bywa, raz jest takie, jak być powinno, czyli słoneczne i gorące, a za chwilę robi się burzowe i deszczowe i jakby bardziej jesienne. Ci, którzy wzięli urlopy w pierwszej połowie lipca, być może plują sobie w brodę, bo pogoda niezbyt ich rozpieszczała. No cóż, pogody się nie przewidzi, niektórym się wydaje, że ją przepowiadają, ale ona i tak robi co chce. 

Nie zmienia to faktu, że od 21 czerwca mamy lato.

Siedziałam sobie tego dnia przy kawie i przeglądałam internety, głównie fejsbuki.

I nagle wyskoczył mi wpis ANETYNIEZAJĄC  o tym, co można robić latem.
Niby wiem co można robić latem, ale że zawsze chłonę wszelkie pomysły i inspiracje, chętnie więc wpis poczytałam. A tam?
Namioty, ogniska, pikniki, pływanie, kajaki i ...letnie żarcie. :-) 
No i MIKROWYPRAWY
Cudowna nazwa dla wycieczek jednodniowych, prawda? Słowo wyprawa nadaje wydarzeniu posmak przygody, nawet jeśli jest ono w skali mikro.

Warto te wpisy przeczytać, bo Aneta opisała pomysły na lato w tak energetyczny sposób, że w mojej głowie otworzyła skrzynię z letnimi wspomnieniami. I nie z takimi z wielkich wyjazdów na urlop. Przypomniała mi wycieczki rowerowe i piesze, wyprawy nad rzekę,  spotkania przy ognisku, przy grillu, wypady pod namiot.
Film ze wspomnień, który wyświetlił się w moim mózgu, zakończył się na roku ubiegłym.

A jakie było lato w ubiegłym roku?
Hmmm...
Niestety nie mogłam sobie nic z tego czasu przypomnieć, więc sięgnęłam po swoje blogowe podsumowania.
A tam?
Cytuję:

"Lipiec i sierpień w tym roku... zaraz, czy te miesiące w ogóle były? Bo jakoś nie zauważyłam. Zwłaszcza lipca. Jeśli ktoś mnie zapyta jakie było lato 2016, powiem - nie wiem, lato mi umknęło."

OMG! Przegapiłam lato!!! 

Natychmiast postanowiłam, że w tym roku to się nie powtórzy i że wyciągnę z lata ile się da. 
Bo przecież to właśnie latem ładuje się akumulatory na cały rok.
Dlatego już od 21 czerwca jaram się latem. :)




                 



Jak to robię? 
Staram się wyłapywać wszystkie jego uroki, staram się cieszyć słońcem, nie martwić deszczem. Próbuję odpoczywać ile się da, choć akurat w pierwszych dwóch tygodniach lipca nie było to łatwe, bo dostałam w pracy nieźle w kość, zastępując urlopowiczów i chorych. 
Odkrywam na nowo uroki życia na wsi. Posadziłam własne kwiaty (wcześniej ogrodem zajmowała się mama) i je pielęgnuję na tyle na ile potrafię.




                 

                    



Zasiałam cukinię i obserwuję jak rośnie. Tak od początku do końca jest moja. A rośnie wspaniale. Mam już pierwsze plony. Dobrze, że lubię jeść cukinię pod każdą postacią. Na razie była smażona i pieczona, będą jeszcze inne dania z tego warzywa. :)



              



Mamy wreszcie huśtawkę ogrodową, brzozową, taką od a do z zrobioną przez mojego Mężczyznę. Drzewa brzozy są piękne, stąd pomysł, by je wykorzystać na chuśtawkę. Powstają też z niej inne meble ogrodowe, oczywiście robione rękami mojego M. Nie ma on żadnych specjalistycznych narzędzi, ale ma wyobraźnię i jest kreatywny. Jak ja. :)



                   


Cieszę się latem, niezależnie od pogody. Cieszę się tym co mam. Cieszę się, że mieszkam na wsi, choć nie raz wspominałam, że chcę do Warszawy. Kiedyś tam się przeprowadzę, ale teraz jestem tu i tu odkrywam uroki lata. Zachwycam się kwiatami w ogrodzie, gdy mogę rozpieszczam się słońcem. Lubię wypić kawę na trawce, wylegiwać się na leżaku i patrzeć na zieleń. Patrzę jak kiszą się ogórki małosolne, podziwiam kolor i smak truskawek. Doceniam młode ziemniaczki z zieleninką i młodą kapustę. Wcinam chłodzące galaretki z owocami. Ostatnio zjadłam wszystkie czarne porzeczki z krzaczka (a byłoich raptem kilka :))


              


                  




   




Przede mną jeszcze dwa miesiące lata, a głowę mam pełną pomysłów. Zaczęłam je spisywać, bo jest ich tak dużo. Mam nadzieję, że uda mi zrealizować przynajmniej część. Mam już więcej wolnego, a przede mną urlop. Wykorzystam to lato jak tylko się da.

I wszystko lub prawie wszystko uwieczniam na moim INSTAGRAMIE.

Codziennie jedno zdjęcie ( czasem dwa) z hasztagiem #jaramsielatem.

LifeManagerka podsunęła mi pomysł, by zrobić z tego blogowe wyzwanie. Niestety zabrakło mi na to czasu. Swoją drogą Agnieszka też ma fajne pomysły na lato, możecie je znaleźć tu.

Jeśli jednak chcielibyście się przyłączyć do mojego jarania się latem, serdecznie zapraszam.
Wystarczy tylko dostrzec uroki lata. 
Zachwycić się nim. 
Uwiecznić na zdjęciu. 
Wstawić na insta. 
I dodać

 #jaramsielatem

Jedna fota dziennie, może być mniej lub więcej, nie ma problemu. Letni luzik. :-)
Możesz też polubić mój profil na insta, ale nie musisz. :)
Możesz wspomnieć, że to ja cię zachęciłam do jarania, ale też nie musisz. :)
Nie o mnie tu chodzi, lecz o lato. :) 
Hasztag #jaramsielatem pozwoli nam zobaczyć nasze letnie zdjęcia i wspólnie jarać się latem.

Zjaraj się latem razem ze mną. Jeszcze jest czas, jeszcze nic straconego. :)

Ps. Słowa jarać się lub zjarać oznaczają fascynować się, cieszyć się, ewntualnie opalić się i nie mają nic wspólnego z jaraniem papierosów lub trawy. :-P

Po prostu cieszcie się latem. Póki na to czas. :-)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz