wtorek, 29 grudnia 2015

Jutra nie będzie.




Jutra nie będzie. Ale że co? Że koniec świata?
Spokojnie, końca świata też nie będzie. Może kiedyś, ale na razie nie. Chyba.
O właśnie, bardzo lubię słowo "kiedyś", słowo "jutro" też lubię.
Czasami wręcz jak Scarlett O`Hara powtarzam mantrę : "pomyślę o tym jutro". 
Pewnie już wiecie o czym będzie mowa? O moich postanowieniach noworocznych, ale nie tylko.
Będę się też podsumowywać. Najwyższy czas.

Powody są trzy:
1. Koniec roku, początek nowego - wiadomo.
2. Zakończone jesienne wyzwanie u zaparzeciherbate.pl
3. Karnawał Blogowy Kobiet, w którym biorę udział prawie co miesiąc.

sobota, 26 grudnia 2015

Mój fotograficzny kalendarz adwentowy.


Fotograficzny kalendarz adwentowy to pomysł Kameralnej z ubiegłego roku.  Ponieważ bardzo się czytelnikom podobał, doczekał się w tym roku drugiej edycji.

No cóż, postanowiłam i ja wziąć udział, bo na szczęście zasady były dość łagodne.

niedziela, 20 grudnia 2015

Co mnie tak wkurza w tych świętach?








Jeszcze w listopadzie napisałam post o świętowaniu. O tym, że zaczęło się, że ktoś już nacisnął przycisk z napisem "uruchom magię świąt" i że od tej pory będziemy robić to, co nam każą media.
Postu nie opublikowałam. Dojrzewał sobie w kopiach roboczych. W grudniu dopisałam jego drugą część, w której wylałam całe swoje frustracje dotyczące przygotowań świątecznych.

Żeby nie być gołosłowną fragment zamieszczam: :)

niedziela, 29 listopada 2015

(Nie)przygotowana do zimy.







Co mężczyźni kochają najbardziej? Raczej kogo? Wiadomo! Kobiety.
No dobra, mężczyźni bardziej niż kobiety kochają samochody.

Tak. Wiem coś o tym. Zostałam wygryziona przez nasze autko z pierwszego miejsca w rankingu. Najpierw byłam najważniejsza dla mojego Mężczyzny, potem pokonał mnie samochód, a później (o zgrozo) przede mnie wepchnęła się wiertarka. I tak się cieszę, że jeszcze na podium jestem i mam to zaszczytne trzecie miejsce. :)

Skoro mężczyzna kocha swój samochód, to powinien przygotować go do zimy. To oczywiste. 
Skoro mężczyzna kocha swoją kobietę, też powinien przygotować ją do zimy. Może nowe futro, nowe buty, szaliczki, czapeczki... 
Żarcik. :-) To akurat kobieta może sobie kupić sama. :-) Są ważniejsze sprawy. 
Ja do zimy przygotowana nie jestem, bo mój mężczyzna zajął się autkiem (w końcu priorytety mamy ustalone). Dlatego marznę, choruję i z przerażeniem patrzę na termometr zewnętrzny. Jestem niedogrzana i ciągle mi zimno. Zastanawiam się, co by tu zrobić, żeby się jednak do tej zimy przygotować. Może podpatrzę jak przygotowuje się samochód na zimę? Co jest najważniejsze w przygotowaniu auta?

sobota, 21 listopada 2015

Podisqusuj ze mną.





DISQUS.

Disqus jest system komentowania na blogach (zaczynam od definicji, bo mój blog czytają nie tylko blogerzy, więc mogą nie wiedzieć o czym mowa).
Taki system mam od niedawna, ale jestem bardzo zadowolona. Nie wiem jakie psikusy będzie mi czynił w trakcie użytkowania, na razie jest super. :)

Dzisiejszy wpis tworzę z dwóch powodów.

Po pierwsze: żeby podziękować tym, którzy mnie zmotywowali do jego zainstalowania. :)
Namiary na te osoby znajdziecie niżej. :-)

Po drugie: żeby zachęcić tych, co Disqusa jeszcze na swoich blogach nie mają.
Ludzie, dlaczego jeszcze nie macie Disqusa???

sobota, 7 listopada 2015

Odcinanie pępowiny, czyli sztuka życia w siedmiu aktach.







Akt 1.

Leżę na szpitalnym łóżku.  W szpitalu jestem od ponad tygodnia, ale dziś, po wielkim wydarzeniu jakim był poród, zmieniono mi salę. Na tej nie ma żadnych pacjentek. Jest późny wieczór, za oknem ciemno, w szpitalu cicho i spokojnie. Jestem sama. Choć nie do końca. Obok mnie leży małe śpiące zawiniątko. Pojawiło się na tym świecie jakieś dwie godziny temu. Moja córka. Przyszła na świat w dniu, w którym wszyscy snują refleksję o tych, co już odeszli i odwiedzają groby. Tak, dziś jest Wszystkich Świętych. Większość myśli  o śmierci, a ja o życiu, nowym życiu, za które od dziś będę odpowiedzialna. Nosiłam to życie w sobie przez 9 miesięcy. Jedyne co mogłam dla niego zrobić, to dbać o siebie. Dziś ostatnie połączenie między nami zostało przecięte. Po pępowinie został tylko supełek, który też odpadnie. Nie jesteśmy już jednością, stanowimy dwa odrębne życia. Choć wciąż bardzo ze sobą powiązane.


czwartek, 29 października 2015

Wspomnienie lata... ( czyli dzień jak co dzień 2)




Zaczęła się jesień, jest zimno. W takie dni chętnie wspomina się lato.
Pamiętacie te temperatury, których termometry nie mogły wykazać, bo brakowało im skali?
To całkiem niedawno było. 

Słońce, upał, żar z nieba. Niejedna osoba już za tym tęskni. Ja niekoniecznie.
Nie był to dla mnie łatwy czas, zwłaszcza w godzinach 16-19, kiedy wracałam z pracy.
16-sta - godzina zero. Codziennie upragniona, oczekiwana, ulubiona. Rozumieją to ci, którzy swojej pracy nie lubią. 


niedziela, 25 października 2015

Dlaczego pomagam?



Dlaczego pomagam? 

Bo czuję taką potrzebę. Kiedy komuś pomogę czuję się lepsza, szczęśliwsza, bo empatycznie odczuwam czyjąś radość. Czyli z czystego egoizmu. :)

poniedziałek, 19 października 2015

Jak ocaliłam wszechświat?


 


Drogi Bookwormie.

W odpowiedzi na Twoje jakże pomysłowe WYZWANIE, przedstawiam historię o tym jak uratowałam wszechświat. 

Będzie to opowieść bardzo wzruszająca, bo temat przecież jest poważny i wspaniały.
Mimo, że chciałeś na wesoło.

Publikuję ją na blogu, choć zastanawiałam się, czy poleconym przyczepionym do szponów sępa nie puścić. Jednak zrezygnowałam po wielu próbach, bo żaden sęp nie chciał współpracować.
Poza tym inni też mają prawo do zapoznania się z moją opowieścią, a przecież nie będą za sępami latać jak ja. 

Uwaga! Historia ta może doprowadzić Cię do łez.
A załzawienie może być nader intensywne. Uważaj więc na siebie!

niedziela, 11 października 2015

Jeszcze raz.



Jeszcze raz dziś wracam do Liebster Blog Award, a to za sprawą blogerki Izy, która podstępnie ;) postanowiła mnie nominować mimo, że to właśnie ja nominowałam ją. Że tak nie można według zasad? Nam można. :-)

Wyzwanie przyjmuję, bo bardzo Izę lubię za jej mądrość życiową, pozytywne podejście do wszystkiego i wskazówki jak spełniać marzenia. Iza nie poucza, tylko swoją osobą pokazuje, że jak się chce, można wszystko. :-) 
W swoich odpowiedziach na moje pytania, Iza wypowiedziała zdanie, które  mnie uderzyło i będę je cytować, gdzie się tylko da: 

"Statystyka jest martwa, blog żyje dzięki ludziom."


wtorek, 6 października 2015

Kto podrobił mi metrykę?





Patrzę na mój akt urodzenia i patrzę. I nadziwić się nie mogę. Bo coś mi się nie zgadza w dacie urodzenia. 

Dzień 3. Ok.
Miesiąc 12. Ok.
Ale rok? 
Chcielibyście wiedzieć co mi tam napisali? Nie powiem, bo to głupota jakaś jest! No nie będzie mi jakiś urzędas sugerował ile mam lat! Chyba ja lepiej wiem.

Choć właściwie nie wiem.


sobota, 3 października 2015

Prokrastynacjo! Wyzywam cię na pojedynek!




Prokrastynacja. Wiecie co to słowo oznacza? Pewnie tak, bo w blogosferze jest dość popularne. Jednak kiedy zrobiłam ankietę wśród znajomych, okazało się, że nikt o tym słowie nie słyszał. A jak się dowiedzieli o co z tą prokrastynacją chodzi, stwierdzali: phi, zwykłe lenistwo i tyle, znów ktoś coś wymyśla, by uzasadnić swoje - nie chce mi się.
Przyznam, że ja to tajemnie brzmiące określenie też poznałam stosunkowo niedawno.


niedziela, 27 września 2015

Liebster Blog Award - ja też???





Liebster Blog Award krąży w sieci od jakiegoś czasu. Taka zabawa łańcuszkowa - pomyślałam - nic ciekawego, oby mnie nie dopadło. Kiedy mnie więc dopadło za sprawą Nieidealnejanny, to napisałam jej w komentarzu: " Anka ja Cię zamorduję". Prawda Ania, że tak napisałam?:)

Zwłaszcza, że nominacja przyszła w momencie, gdy siedziałam sflaczała w ciemnym dole swojej egzystencji, zalewając się łzami nad marnością tego świata. I co ja teraz napiszę w odpowiedziach? Kiedy do wszystkiego jestem na nie. A jeszcze telewizor przestał mi działać. Nie oglądam tv, ale skoro płacę to ma działać, nie?  Mój Mężczyzna też mnie zirytował strasznie, tak, czasami mnie wkurza bardzo, ale i tak go bardzo kocham. Mężczyźni ogólnie zostali stworzeni po to, by kobietom sprawiać radość i przyjemność, jednak czasami coś im się zawiesza w systemie nerwowym i nie spełniają dobrze swojej funkcji. I wtedy trzeba ich zresetować. No i teraz każdy mężczyzna, który to przeczyta skupi się na tym ostatnim zdaniu. Resztę mi doczytać! Ważna jest!
Tu przesyłam specjalne pozdrowienia dla mojego M, bo już wie o moim blogu i na pewno to przeczyta. 
Już się na Ciebie nie gniewam Kochanie. :)

Ale wtedy się gniewałam, więc jak mogłam Go poprosić o pomoc przy naprawie tv, no jak? Sama się wzięłam. Postanowiłam zastosować najstarszą metodę świata: wyłącz - włącz. Nie zadziałało. Oho, nie będzie łatwo. Trochę więc pokombinowałam, tu reset dekodera, tu reset routera, wyłącz jedno włącz drugie, włącz i wyłącz jednocześnie jedno i drugie. No dziwię się, że nie popsułam, zwłaszcza, że mi w kółko wyskakiwał błąd S01, a raz nawet błąd S04. Nie wiem ile było wyłącz - włącz, ale w końcu zadziałało i zaczęło się instalować od początku. I po chwili jest efekt - tv działa, mogę wyłączyć, przecież i tak nie oglądam. :) Byłam z siebie dumna, że zrobiłam to sama.:)


Podobny rodzaj dumy zaczęłam odczuwać, gdy doczytałam, że nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana za dobrze wykonaną robotę. Aż urosłam z tej dumy. A kiedy w międzyczasie otrzymałam drugą nominację od Anety z look-up-to-life i to z pochwałą za najlepsze komentarze, to normalnie z dumy spuchłam. Jak mnie jeszcze ktoś nominuje, to jest ryzyko, że moja skóra nie wytrzyma dalszego puchnięcia. Wprawdzie przeżyła już dwie ciąże, ale rozciąganie w jednym miejscu to nie to samo co po całości. 

Czuję się dumna, bo jestem częścią fajnego świata blogosfery i zostałam zauważona i doceniona przez baaaaaaaardzo sympatyczne osoby. 
I tu napiszę: DZIĘKUJĘ. :) Zaraz czerwony dywan z radości rozwinę. Hmm, chyba nie mam. To może chociaż ubiorę się elegancko, a nie tak w szlafroku.

Dobra, po tym przydługim wstępie, który chyba oznacza powrót weny, czas na odpowiedzi. 

Jest ryzyko, że też będzie długo, więc może jakąś kawę Wam zrobię czy coś? 



niedziela, 13 września 2015

Blogosfera mnie pożera.


 


Dziś mija pół roku od momentu założenia mojego bloga.
Szanujący się bloger powinien zrobić podsumowanie.
To zrobię. :)
Bo jestem szanującą się... chyba mogę powiedzieć blogerką? ;) 


środa, 9 września 2015

Żegnaj lato na rok...





Temat dzisiejszego Karnawału to "powakacyjny powrót do rzeczywistości".

Powrót.
Przypomnij sobie powroty ze swojej podróży.
Co myślisz wchodząc do swojego mieszkania po dłuższej nieobecności?

- O, jak tu czysto.
To też, o ile zostawiłaś mieszkanie wysprzątane przed wyjazdem, a w czasie twojej podróży nie wprosili się jacyś lokatorzy.

Ja kiedy wracam zawsze mówię :

"wszędzie dobrze ale w domu najlepiej".

Lubię powroty. 
Dlatego też lubię powakacyjny powrót do rzeczywistości.


niedziela, 6 września 2015

Gdzie te zwierzęta, prawdziwe takie...? Post z lekka edukacyjny.





O tym, że jestem wieśniakiem pisałam w poprzednim wpisie.

Dziś chciałabym napisać, co nam polska wieś daje w postaci fauny i flory. 
Czyli innymi słowy: gdzie te zwierzęta? Bo na mojej wsi, jakby deficyt.

Zacznę jednak od roślin. Wiem, zwierzątka są ciekawsze. Cierpliwości. O roślinach będzie krótko.:-)


piątek, 28 sierpnia 2015

Jestem wieśniakiem.




Ale wieśniak.
Nie raz słyszę takie określenie o kimś. Raczej brzmi ono negatywnie.

- Ja też mieszkam na wsi. - odpowiadam takiej osobie.
Zapada chwila kłopotliwego milczenia.
- Oj , ale wiesz o co mi chodzi.
Może wiem, może nie wiem.

Ale wiem na pewno, że wieś się teraz lubi, wieś stała się modna. Znani i lubiani kupują domy na wsi. Ci mniej znani też kupują domy na wsi. Najczęściej takie stare, z duszą, do remontu, w których aranżują wnętrza po swojemu. Nie powiem, piękne są te domy, sama bym mogła w takim zamieszkać (albo gdybym chociaż mogła swój tak wyremontować).


Sielskość wraca do łask. Każdy chce być wieśniakiem.
Bo świeże powietrze. Bo ogród. Bo swoje warzywa, mleczko, jajeczka. Bo podwórko, na którym robisz co ci się rzewnie podoba. Bo ciągłe wakacje, ciągły relaks. Bo cisza. Bo natura.
I tak dalej...


sobota, 22 sierpnia 2015

Nie chcę dłużej czekać!

źródło zdjęcia https://pixabay.com/

"To co dobre
 To co lepsze
 Co najlepsze to jest dzisiaj.
 To co dobre
 Co najlepsze
 Dobrze się wszystkiemu przypatrz."



środa, 12 sierpnia 2015

Jesteś blogerem? Ale obciach!




Skoro tu zajrzeliście to pewnie po to, żeby mi wygarnąć, że wypisuję takie herezje. :-)

Jaki obciach? (czy jeszcze używa się słowa obciach?) 

Tytuł miał Was sprowokować do wejścia tutaj, bo tak nauczają poradniki o blogowaniu, a ja się wciąż uczę. 

Tytuł ma przyciągnąć czytelnika. 

Przyciągnął? Test zaliczony.
Możecie już stąd wyjść. :-)

Żartowałam!!!  Zostańcie!!!

Mam mały problem i liczę na to, że mi pomożecie.


sobota, 1 sierpnia 2015

Tanie podróżowanie - weekend w Krakowie - część ostatnia plus podsumowanie.



        
Dzisiaj smoka odwiedzamy
i na Wawel zawitamy,
jeszcze chwilka na Starówce
i z Krakowem się żegnamy.

Ostatni dzień naszej wycieczki.

Poprzednie wpisy na temat naszego weekendu w Krakowie znajdziesz
tutaj
i tutaj
i tutaj


Tanie podróżowanie - weekend w Krakowie cz. III



Dziś ten dzień, dzień właściwy,
Zwiedzać Kraków zaczynamy.
Czym to miasto nas zadziwi?
Czy je dzisiaj pokochamy?

Wybudzałam się powoli z leniwego snu . Przez uchylone okno wpadało poranne krakowskie powietrze. I wcale nie był to smog, o którym tyle się ostatnio słyszy.
Było rześko, jak to o poranku. Dobrze się śpi w Krakowie. 
I jak cudownie, że nie trzeba się zrywać, można leżeć do 10-tej... 
O kurcze! O 10-tej zamykają schronisko! Wstajemy!!!


niedziela, 26 lipca 2015

Tanie podróżowanie - weekend w Krakowie cz. II


Kraków wita nas chmurami.
Czyżby tak się droczył z nami?
Czyżby chciał nam tyłki zmoczyć?
Gdy będziemy po nim kroczyć?

18.10 - docieramy na Małopolski Dworzec Autobusowy. O tym jak docieraliśmy możecie przeczytać tutaj .  

Nasz cel na dziś - miejsce noclegu, czyli Schronisko Młodzieżowe przy ulicy Grochowej. Zwiedzanie zostawiamy na jutro. Trochę chce nam się odpocząć.


poniedziałek, 20 lipca 2015

Tanie podróżowanie - weekend w Krakowie cz. I




Zobaczyć Kraków - moje marzenie. 
I nastąpiło marzenia spełnienie.
Bo ja tam byłam, grosze zapłaciłam, 
A co przeżyłam - tu Wam przedstawiłam. :-)

I etap podróży. Warszawa.

Start - godzina 8.00 Warszawa Żoliborz.

Meta - godzina 13.10 Metro Wilanowska.


niedziela, 12 lipca 2015

Kodeks honorowy.







Forma tego zadania wynikła z potrzeby rymowania. :)


Oj Marzena Marzena, trudny zadałaś temat. ;)

Bo cóż to jest kodeks honorowy? 
To zbiór zasad gotowych,
które powinny ułatwiać nam życie,
a utrudniają je należycie.


niedziela, 5 lipca 2015

Dzień zły, ale będzie dobrze.



Zły dzień. Każdy ma taki. Wiem. Mówi się o nim gorszy dzień.
Ja mówię zły. Taki mam dzisiaj.


środa, 17 czerwca 2015

Marzę więc jestem








MARZENIE = SZCZĘŚCIE

Marzenia się spełniają.
Akurat - myślę sobie.
Tak mówią ci, którym się w życiu powiodło, ci którzy zrealizowali swoje cele, bo mieli szczęście.
Innymi słowy marzenia się spełniają tym w czepku urodzonym. 
Bo zbieg okoliczności, bo ktoś coś zaoferował, bo się udało, bo traf tak chciał, że się znaleźli we właściwym miejscu o właściwej porze. 
Jak masz w życiu szczęście to rzecz, o której marzysz spadnie ci z nieba. 
W odpowiednim momencie. Wystarczy poczekać. I już.
A jak tego szczęścia nie masz, to pozostaje ci tylko marzyć.
I nie licz na jakieś spełnienia.
Tak właśnie kiedyś myślałam. (A w chwilach kryzysowych niestety dalej tak myślę.)


poniedziałek, 8 czerwca 2015

Święto Dziękczynienia




Ten post miał być wczoraj.
Ale jest dziś. :)

A wczoraj, czyli 7 czerwca było Święto Dziękczynienia.
Znam takie święto z amerykańskich filmów.
Wy pewnie też.
Pieczony indyk, rodzina przy stole, modlitwa.

A od kilku lat Dzień Dziękczynienia obchodzi się też w Polsce.


czwartek, 28 maja 2015

Bieda stanem umysłu




Przeczytałam jakiś czas temu wpis blogowy pt. "Przestańcie być biedni"

Generalnie mowa w nim o młodych ludziach z roszczeniową postawą, którym wszystko się należy, a nic nie dają od siebie. I narzekają, że są biedni. Ok. Rozumiem.


Ale przyznam, że mnie bardzo ten wpis poruszył, a zwłaszcza jedno zdanie: 
"BIEDA JEST STANEM UMYSŁU".


niedziela, 10 maja 2015

Piszę więc jestem.



Nie umiem pisać.
Nieźle zaczęłam. ;)

Więc może tak: 

(Nie zaczyna się od więc. Skoro to wiem, to może umiem pisać?)

Może więc tak:

Lubię pisać. Zawsze lubiłam. W podstawówce pisałam wypracowania. W liceum pisałam pamiętniki. W dorosłym życiu też pisałam pamiętniki. W zeszytach. Później była długa przerwa w pisaniu.

A teraz piszę bloga. Bo lubię, bo sprawia mi to przyjemność, bo jest to też rodzaj pamiętnika.


czwartek, 30 kwietnia 2015

Pieniądze to nie wszystko




No właśnie. Pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy to... tu w domyśle pada słowo niecenzuralne, ale nie skupiajmy się na nim. ;) (cytat z komedii "Pieniądze to nie wszystko")

Chcę napisać o tym, co się dzieje w życiu człowieka, kiedy tych pieniędzy ciągle brakuje, kiedy żyje na minimalnym poziomie finansowym, niestety nie z własnej woli.



niedziela, 12 kwietnia 2015

Dzień jak co dzień.



4.30 - gra nieulubiona melodyjka. Budzik. Nie. To nie może być już. Chcę spać. Naprawdę nie chcę nic więcej. Tylko spać. Choć 5 minut.

4.35 - jeszcze tylko jedna drzemka i już wstaję.

4.40 - dobra, już ostatnia.

4.45 - jedna noga druga noga, kapcie, szlafrok, człap człap do łazienki. Sedes. Pięciominutowy letarg. Co ja tu robię? Aha, szykuję się do pracy.

czwartek, 9 kwietnia 2015

Powrót



Wróciłam. Po miesiącu nieobecności w pracy.

Jak było kiedy mnie nie było?
Moje obowiązki wykonywało kilkanaście osób.
Jak jest kiedy wróciłam?
Znów wszystko spadło na mnie.



sobota, 28 marca 2015

Moje słonie.



I znów do mojego pociągu wsiadła Pani Swojego Czasu.
I to nie sama, bo w towarzystwie słonia.

Będzie więc o słoniach, ale nie tych z dżungli i nie tych przynoszących szczęście.
Będzie o słoniach, które są symbolem ogromnego ( jak to słoń) projektu, który nie wiadomo jak ugryźć. 


O tym co radzi Ola odnośnie takiego słonia dowiecie się tutaj .
Że znów Ola? Aktualnie od niej uczę się ulepszać swoje życie.



niedziela, 22 marca 2015

Zarąbali mnie.



Zarąbali mnie. 
Spokojnie, nie będzie drastycznie. 
Jestem świeżo po przeczytaniu książki Moniki Szwai "Anioł w kapeluszu". 
Tam właśnie zarąbali pewnego chłopca - Jonasza. 
Ale nie martwcie się, nikt go nie zabił. 
Po prostu rodzice obarczyli go taką ilością zajęć dodatkowych, że biedaczek nie wytrzymał i uciekł z domu. Jak to podsumował lekarz- zarąbali dzieciaka.

Mnie też zarąbali. W mojej pracy.



piątek, 13 marca 2015

Kondycyjna dziura.





Moja kondycja jest dziurawa. 
Bo niby się ruszam. W pracy dźwigam akta, aż mi się biceps od tego wyrobił (ciekawe, że tylko na prawym ramieniu.) Po pracy biegam za autobusem ( z wywalonym jęzorem ), w domu biegam za odkurzaczem i gimnastykuję się przy zmywaniu: spłukane -na suszarę, spłukane - na suszarę.
I takie tam różne niby aktywności uskuteczniam. I co? I nic. Dziura.
Latem chodziłam na spacery, jeździłam na rowerze, ale lato było dawno. Teraz jest dziura. Trzeba ją czymś załatać. 



Poskromić czas.


                        



Zostałam panią swojego czasu. 
O przepraszam. Panią swojego czasu jest Ola Budzyńska .
Zostałam jej uczennicą. Uczę się mieć czas. 
Ola nie lubi jak ktoś mówi - nie mam czasu. 
Dobra, to nie mówię. Powiem, że go mam. Tylko gdzie? Bo jakoś mi się zapodział.
No to szukam. Luuuuudzie!!! Nie widzieliście mojego czasuuuuu???