czwartek, 30 kwietnia 2015

Pieniądze to nie wszystko




No właśnie. Pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy to... tu w domyśle pada słowo niecenzuralne, ale nie skupiajmy się na nim. ;) (cytat z komedii "Pieniądze to nie wszystko")

Chcę napisać o tym, co się dzieje w życiu człowieka, kiedy tych pieniędzy ciągle brakuje, kiedy żyje na minimalnym poziomie finansowym, niestety nie z własnej woli.




Nie wiem jaki odsetek Polaków pracuje za minimalną krajową, pewnie sporo. Część ma tę kwotę tylko na papierze, dodatki do niej dostaje na czarno. Ale myślę, że duża ilość ludzi otrzymuje co miesiąc tę zawrotną sumę ok.1300zł i musi za nią przeżyć. Między innymi ja.

I nie piszę tego po to żeby się nad sobą poużalać, ale często zastanawiam się kim bym była i co bym robiła, gdybym przez całe swoje życie miała więcej pieniędzy. Pewnie kim innym.
Czy to więc stan konta definiuje człowieka. Chyba nie, ale....



Jak działa na Ciebie długotrwały brak kasy?


1. Ogranicza Twoje możliwości, dusi Twój potencjał.

Wyobraź sobie, że dysponujesz sporą gotówką. Co byś zrobił?

Każdy z nas pewnie nie raz odpowiadał sobie na to pytanie. Nie mówię o grubych milionach, ale o jakiejś przyzwoitej gotówce. Gdybym ja miała takową spadłby mi z serca ogromny kamień. Bo u mnie brak kasy to ogromny stres, który przytłacza moją codzienność. Wzięłabym wtedy głęboki oddech i zaczęła realizować swoje pomysły.


2. Nie pozwala Ci rozwinąć skrzydeł.

A nawet rzekłabym, że Ci te skrzydła podcina. Nie oszukujmy się, pieniądze są potrzebne wszędzie, na pieniądzach świat stoi. Gdziekolwiek nie ruszysz, cokolwiek próbujesz zrobić, musisz mieć kasę. Żadnego dokumentu, zaświadczenia nie dostaniesz bez pieniędzy. Żadnej sprawy bez tego nie załatwisz. Z niczym nie ruszysz bez gotówki. Bez pieniędzy nie żyjesz. Bez pieniędzy nie lecisz, ale drepczesz po ziemi z zazdrością patrząc na ptaki.

3. Zatrzymuje Twój rozwój, nie możesz studiować, nie dla Ciebie szkolenia i kursy.

Nie poszłam na studia po liceum, bo nie było na to kasy. Zaocznych wtedy nie było, a na dziennych nie miałabym się z czego utrzymać? Musiałam iść do pracy. Parcie na wykształcenie wyższe dopadło mnie po 30-stce. I znów nie było za co. Żartowałam, że pójdę razem z moim synem jak dorośnie.Teraz mój syn jest po maturze. Chce iść na studia. Pójdzie, jeśli na nie zarobi, ja dalej nie mam za co. Zresztą nie czuję już potrzeby studiowania. Po co?
Kursy, szkolenia? Kosztują. Że są darmowe? Jakoś tak na żadne się nie kwalifikuję. Albo do 26 lat, albo po 50-tce, albo dla bezrobotnych, albo dla zagrożonych zwolnieniem.
Mimo wszystko staram się rozwijać, uczę się języka z darmowych aplikacji, mam też parę książek językowych. Nie stać mnie na żadne kursy online, ale czytam blogi rozwojowe, z których naprawdę wiele można wynieść. Pracuję nad sobą, wiec może nie jest tak źle.


4. Ogranicza Twoje marzenia, bo marzysz o tym co powinno być standardem. 

O czym marzę? O małym domu, lub mieszkaniu. Mieszkam w starym, który wymaga generalnego remontu. Nawet nie marzę o remoncie, nigdy nie zdobędę takich pieniędzy. Marzę, żeby każdy z domowników miał swój pokój, swój azyl. Marzę o dużym stole, przy którym zbiera się rodzina i miejscu, w którym mogę ten stół postawić. Marzę, żeby nie psuł mi się staruszek samochód. Marzę o rowerze, bo stary się rozleciał. Marzę o wielu rzeczach, które dla innych są standardem.
Wiem, są ludzie, którzy mają gorzej. Wystarczy obejrzeć program "Nasz nowy dom". Pomijam ideę tego programu i jego wiarygodność jeśli chodzi o pięciodniowe przeprowadzenie remontu. Chodzi mi o przedstawione tam historie ludzi i warunki w jakich żyją. Tak, w to akurat wierzę. W dwudziestym pierwszym wieku ludzie noszą wodę w wiadrach do domu i żyją w warunkach uwłaczających godności. A często są to rodziny, gdzie jeden z członków jest osobą chorą, albo rodziny wielodzietne.
Przykre to bardzo.


5. Ogranicza Twoje horyzonty, zdolności poznawcze bo np. nie możesz podróżować. 

Nigdy nie byłam za granicą. Raz byłam nad morzem-naszym polskim. W sferze moich marzeń jest Kraków, Wrocław i inne duże polskie miasta. Chcę na żywo zobaczyć Bieszczady. Nie marzę o Egipcie, Kanarach czy Tajlandii. Chcę zwiedzić Polskę. Czy to tak wiele? Wiem, można podróżować tanio. Ale czasami nie mam nawet na tani bilet. Na stopa się boję. Na dworcu nie przenocuję, noclegi tanie nie są. 
Ale wykorzystuję każdą okazję do zwiedzania choćby okolic, każdą okazję do pojechania gdziekolwiek.


6. Ogranicza Twoje przyjemności.

Bo nie stać Cię na kino, koncert, książkę, nie mówiąc o innych atrakcjach. Mecz,
park linowy, przejazd gokartami, atrakcje na wypasionych pływalniach. To tylko kilka przykładów przyjemności, o których możesz zapomnieć. Są poza zasięgiem Twoich możliwości. 

Jak sobie radzisz? Wyszukujesz to co darmowe, albo niedrogie, albo w promocji.
Z czasem stajesz się niezłym szperaczem.


7. Zmienia relacje, ogranicza kontakty towarzyskie.

Niektórzy w ogóle przestają cię cenić, uważają za nieudacznika. Jest mnóstwo ludzi, którzy oceniają innych po zasobności portfela.
Pokaż jaki masz dom (mieszkanie), samochód, telefon, a powiem ci kim jesteś i
jak cię szanuję. Taka jest rzeczywistość.
Moje znajomości urwały się z trochę innych powodów. Nie miałam kasy
na wspólne wyjazdy, wypady, nawet na wspólnego grilla czy inną biesiadę. A jak
Cię ktoś zaprosi, to wypadałoby zaprosić jego. Przestałam więc odwiedzać
znajomych, a oni mnie.



8. Sprawia że czujesz się gorszy.

Nawet nie tylko dlatego, że nie posiadasz tego czy tamtego, bo z tym już się pogodziłeś.
Ale np. czekasz miesiącami na wizytę u lekarza, bo nie stać Cię na prywatną, czekasz godzinę w deszczu i zimnie na autobus, bo przecież nie wydasz ostatnich 20zł na taksówkę. Przechodzisz obok sklepu, widzisz coś, co nie jest drogie, ale i tak Cię na to nie stać. Ciągle odmawiasz sobie różnych rzeczy. Czasami wręcz głupio się przyznać, że nie masz na coś 20 zł, bo nikt Ci w to nie uwierzy. Można zrozumieć, że nie masz 200, ale 20? Czujesz się gorszy, bo odstajesz od innych, nie osiągasz pewnego pułapu finansowego. I nie chodzi o to, że nie jesteś bogaty, chodzi o to, że jesteś za biedny.


9. Zamienia Twoje życie w wegetację, w walkę o przetrwanie od wypłaty do wypłaty.


W kilka dni po wypłacie nie masz już pieniędzy. Pożyczasz. Potem oddajesz. Błędne koło. Jeśli systematycznie robisz opłaty i spłacasz raty, banki chętnie udzielają Ci kredytów. Nie polecam. Łatwo wpaść w pętlę kredytową. Ja w taką wpadłam, ale stopniowo z niej wychodzę.



10. Przyzwyczaja Cię do bylejakości, kupowania taniej tandety.

Wiadomo, biednego nie stać na tanie rzeczy. Ale na drogie też nie. Więc kupujesz tanie. A najgorzej jest jak nie masz na te tanie. Z czasem przyzwyczajasz się do tego, że nic nie masz, przestaje Ci zależeć na tym, żeby to zmienić, jest ci wszystko jedno. Wegetujesz.


11. Źle wpływa na Twoje zdrowie.

Jeśli chodzi o artykuły spożywcze, niestety kupujesz te najtańsze. Fakt, że i te droższe nie zawsze są wartościowe. Niby czytasz etykiety, ale i tak o zakupie decyduje cena. No i to o czym już wspomniałam - lekarze - tylko na NFZ, z oczekiwaniem na wizytę. No i oczywiście musisz wydeptać ścieżki po skierowanie.



12. Pozbawia Cię wszelkiego rodzaju zabezpieczeń.

Ubezpieczasz tylko to, co obowiązkowe. Nie masz dodatkowego ubezpieczenia na życie, na dom, bo to zbyt duży wydatek. Nie masz też oszczędności. Nie daj Boże, by nastąpiła tzw. czarna godzina, bo pewnie znów weźmiesz kredyt.




13. Wpędza Cię w poczucie, że wszystko musisz umieć i zrobić sam.

Bo nie stać Cię na specjalistę. Wiadomo, że specem od wszystkiego nie będziesz, ale co możesz robisz sam, choć wcale nie masz na to ochoty.



14. Sprawia, że małe kłopoty urastają do rangi ogromnego problemu. 

Taka zwykła awaria sprzętu domowego, lub samochodu. Jak już stwierdzisz, że sam nie dasz rady zrobić, to musisz się udać do specjalisty. A nie masz za co. A sprzęt potrzebny. Na już. I problem duży.



15. Sprawia, że zwykłe zakupy codzienne stają się koszmarem.

Chcesz niby kupić mało a i tak płacisz dużo. Zastanawiasz się nad każdą wydaną złotówką. Nie patrzysz na jakość produktu, ale na cenę. Nieraz kilkadziesiąt groszy
decyduje o tym co kupisz. Odmawiasz sobie drobiazgów, bo musisz żyć oszczędnie.
Czasami to wręcz zakrawa na paranoję, bo odmawiasz sobie głupiego batonika za
1zł, albo butelki wody (przecież z kranu jest za darmo). Kawa w kawiarni?
Przecież za to kupisz dwie paczki i wystarczy ci na dwa miesiące.
Obiad na mieście? No może w barze mlecznym. 

Raz w miesiącu idziesz na kebaba. 
A co. Po wypłacie można zaszaleć.



16. Sprawia że nie nadążasz za rozwojem technicznym.

Nie masz super nowoczesnego smartfona, iPoda, zmywarki, odkurzacza, który sam odkurza, nowoczesnej nawigacji, wypasionego auta z mnóstwem guziczków, czy rożnych innych gadżetów elektronicznych, więc nie potrafisz ich obsłużyć. 
Czujesz się zacofany.


17. Uczy oszukiwania. 

Zdarza się, że jeździsz bez biletów, używasz nielegalnych programów i plików. Nie dlatego, ze jesteś cwany, ale po prostu Cię nie stać.



18. Utrudnia i dezorganizuje życie.

Bo dojeżdżasz do pracy pół dnia zamiast wynająć mieszkanie w miejscowości, w której pracujesz.



19. Sprawia, że przestajesz wierzyć w siebie.

Tracisz ochotę na cokolwiek, a w końcu tracisz cel i sens życia. Wiesz, że tak się nie da żyć, ale nie potrafisz tego zmienić.



20. Sprawia, że popadasz w depresję . 

Niestety też często zdarza się, że problemy finansowe doprowadzają nawet do samobójstw. Ale to już są skrajne przypadki.


Na koniec trochę poztywnych aspektów wynikających z ciągłego braku gotówki. Niestety jest ich mniej.

Kiedy nie masz kasy :

1. Uczysz się cierpliwości. 

2. Uczysz sie pokory. 

3. Uczysz się pomysłowości. 

4. Uczysz się gospodarności.

5. Uczysz się samodzielności. 

6. Cieszysz się z drobnych przyjemności. 

7. Doceniasz to co masz.

8. Oduczasz się konsumpcjonizmu.

A już na sam koniec ważny cytat:

"Czasami boli egzystencja 
 I wszystko idzie bardzo źle 
 Bo trudno nalać do naczynia 
 Które ma dziurę w dnie 

 Myślisz że forsa Ci załatwi 
 Kluczyk do złotych raju bram 
 Tymczasem może się okazać 
 Że w raju jesteś sam 


 Pieniądze jednak to nie wszystko 
 Choć na nich twardo stoi świat 
 Liczy się ktoś, kto jest wciąż blisko 
 Nawet, gdy forsy brak."


Golec uOrkiestra "Pieniądze to nie wszystko"




Bo jednak pieniądze to nie wszystko...




Zdjęcie pochodzi ze strony https://pixabay.com/pl/

10 komentarzy:

  1. Bardzo wartościowy wpis. Dla mnie najgorszym punktem jest ten, że za takie wypłaty nie można się rozwijać a bez rozwoju nie ma lepszej przyszłości. Błędne koło... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jednak staram się nie poddawać i rozwijać mimo wszystko. Ten wpis powstał w momencie kiedy miałam gorszy dzień i z braku pieniędzy nie widziałam przed sobą żadnych perspektyw. Musiałam wylać swój żal. A kiedy już to zrobiłam zaczęłam myśleć pozytywnie. :) Dlatego końcówka jest optymistyczna . Na co dzień skupiam się bardziej na tych 8 punktach, które są na końcu (tylko dlaczego sa małym drukiem? muszę to zaktualizować. :) ).
      I coraz częściej odkrywam, że tak naprawdę najważniejsze jest mieć wokół siebie wartościowych ludzi. Bo pięniadze życie ułatwiają bardzo, ale jak ich nie ma, to wtedy życie ułatwiają ludzie.

      Usuń
    2. A czy PWZ to też Twój blog? Bardzo mi się spodobały wpisy pod tą nazwą :)

      Usuń
    3. Nie mam pojęcia co to jest PWZ. :) Na razie mam tylko tego bloga. Ale chętnie się zapoznam z tymi wpisami jak podasz namiary.:)

      Usuń
  2. Projekt Wymarzone Życie masz w obserwowanych na google plus :) Zerknęłam i mi się spodobało, bo podobny styl pisania do Twojego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już całkiem zapomniałam o tym blogu. :-) Kiedyś lubiłam go czytać, ale widzę, że dawno nie był aktualizowany. Nie, nie jest mój. :-)

      Usuń
  3. Bardzo wartościowy wpis uczyniłaś :)
    Ja boleję, że odmawiam sobie finanse na rozwój. Marzę o renowacji mebli, ale jak mam kupić farby, frezarkę i inne rzeczy, to zawsze znajdzie się inny pilniejszy wydatek. I tak tkwię w tym marzeniu już drugi rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, gdyby tylko tej gotówki było trochę więcej człowiek rozwinąłby skrzydła. A tak? Robi co może i marzy. Ale widocznie tak ma być, że nie każdemu wszystko przychodzi łatwo.
      Fajna rzecz nadawać starym meblom nowe życie. Też bym mogła to robić. :) Życzę Ci spełnienia Twojego marzenia.

      Usuń
  4. Twój wpis najchętniej bym wziął wydrukował i przed nos naszym oświeconym rządzącym wszystkich opcji dawał co rano do czytania. I odpytywał na wyrywki. Posłowie, ministrowie, jak leci wszyscy... Żeby dotarło. Może wtedy by się ich myślenie choć trochę zmieniło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł. :) Tylko wiesz, nie wiem czy wszyscy oni potrafią czytać ze zrozumieniem. ;)

      Usuń