niedziela, 29 listopada 2015

(Nie)przygotowana do zimy.







Co mężczyźni kochają najbardziej? Raczej kogo? Wiadomo! Kobiety.
No dobra, mężczyźni bardziej niż kobiety kochają samochody.

Tak. Wiem coś o tym. Zostałam wygryziona przez nasze autko z pierwszego miejsca w rankingu. Najpierw byłam najważniejsza dla mojego Mężczyzny, potem pokonał mnie samochód, a później (o zgrozo) przede mnie wepchnęła się wiertarka. I tak się cieszę, że jeszcze na podium jestem i mam to zaszczytne trzecie miejsce. :)

Skoro mężczyzna kocha swój samochód, to powinien przygotować go do zimy. To oczywiste. 
Skoro mężczyzna kocha swoją kobietę, też powinien przygotować ją do zimy. Może nowe futro, nowe buty, szaliczki, czapeczki... 
Żarcik. :-) To akurat kobieta może sobie kupić sama. :-) Są ważniejsze sprawy. 
Ja do zimy przygotowana nie jestem, bo mój mężczyzna zajął się autkiem (w końcu priorytety mamy ustalone). Dlatego marznę, choruję i z przerażeniem patrzę na termometr zewnętrzny. Jestem niedogrzana i ciągle mi zimno. Zastanawiam się, co by tu zrobić, żeby się jednak do tej zimy przygotować. Może podpatrzę jak przygotowuje się samochód na zimę? Co jest najważniejsze w przygotowaniu auta?

OPONY ZIMOWE

Przede wszystkim nie mam oponki zimowej. Ciekawe, że latem była, a teraz zniknęła. Rychło w czas. Kiedy teraz by się przydała do ocieplenia moich niedogrzanych kości. A i przykryć ją teraz można ciepłym sweterkiem. Wessała się. Nie ma i już. Nie będę przecież teraz jadła za trzech żeby ją odzyskać. Trudno, opony zimowej nie będzie.

AKUMULATOR

No właśnie, mój wewnętrzny akumulator jest rozładowany totalnie. I co go naładuję to siada. Ciągle szukam nowych inspiracji, którymi naładowuję się pozytywnie. I co? Wystarcza na trochę. Specjaliści twierdzą, że przed zimą należy sprawdzić napięcie w akumulatorze oraz poziom elektrolitu. Napięcie to ja mam bardzo duże, a raz w miesiącu przekracza ono wszelkie normy, natomiast elektrolitów na bieżąco nie uzupełniam. Może tu tkwi mój błąd.

ROZRUCH

Tak, rozruch też mam kiepski. Nic mi się nie chce. Ciemno wszędzie, zimno wszędzie. Pochmurno, ponuro. Tylko kocyk, herbatka i książka (czytaj blog jakiś) do poczytania się marzy. Odpalam tylko z popychu, jak mnie ktoś zmotywuje. Czyli jak muszę.

SILNIK

Kaszle, kicha, prycha, dusi się. Lekarz pewnie by powiedział, że to przeziębienie i że wyleżeć trzeba, a ja leżeć nie mam czasu. Samochód bez rozruchu długo stać nie może. Ja też nie mogę sobie pozwolić na zbyt długie garażowanie. Za dużo obowiązków. Za mało czasu.

OLEJ

No cieknie, i to jak cieknie, przez nos. Widocznie dużo oleju w głowie mam. Przelewa się. I faktycznie jak wycieka, to mi gorzej. Stan oleju trzeba będzie teraz uzupełnić. Może ten lniany, świąteczny się nada. Albo kokosowy - teraz jest na topie. Dobrze, ze oliwek dużo jem, może się uzupełni samoistnie.

FILTR POWIETRZA

Zatkany. Krople do nosa pomagają, ale tylko na chwilę. Stosuję też inhalacje, np. z majeranku, ale one również nie dają efektu na dłużej. Niestety mojego filtru wymienić się nie da. Żadne operacje nie wchodzą w grę!

UKŁAD CHŁODZENIA

Układ chłodzenia to ja mam na zewnątrz. Temperatury spadają do minus siedmiu, a niedawno było plus 20. Następuje schłodzenie totalne, dla mnie nie do przeżycia. Zwłaszcza, że moja własna temperatura ciała oscyluje wokół 37 stopni. Przy układzie chłodzenia wspomina się o zmianie płynów na niezamarzające. Przecież ja zmrożonych nie piję, bo nie lubię.

PŁYN DO SPRYSKIWACZY

Spryskiwacz mam niezły, przy kichaniu. To po co mi go jeszcze uzupełniać. Na zimowy wymieniać? A co za różnica, skoro tak samo kicham i latem i zimą.

ŚWIATŁA

Światła mi brakuje. Doświetlam się trochę w domu, ale przecież energię trzeba oszczędzać. Wszyscy oszczędzają, i w pociągach, i w autobusach. Ekologia górą. Dobrze, że latarnie na drodze mi świecą. Ale i tak mam odblaski. I latarkę w telefonie. I drugą latarkę, jeśli telefon padnie. A jak już wszystko padnie to świecę sobie przykładem. Widoczność w ruchu drogowym jest bardzo ważna.

ŚWIECE

No właśnie, nie kupiłam świec, jak można przeżyć zimę bez świec? A jak zasypie, albo przymrozi. I odetnie nas od świata. I prądu zabraknie. Tfu tfu. Nie daj Boże. Ale świece wprowadzają nastrój w mieszkaniu, więc koniecznie muszę je nabyć. Koniecznie!

AKCESORIA ZIMOWE

Żelazny zestaw:
- odmrażacze (ja odmrażam się kawą lub herbatą, chyba zacznę wozić w termosie),
- skrobaczka (jeszcze tak nie zamarzłam, żeby trzeba mnie było skrobać, no może w dzieciństwie, na sankach),
- saperka (nie zmieści mi się do torebki),
- szczotka zmiotka (no bez przesady, nie będę nosić, chyba, że w wersji mini mini),
- linka holownicza (oj tam, żeby mnie holować wystarczy podać mi rękę),
- nieprzemakalne rękawice (moje są przemakalne, muszę je zaimpregnować, poza tym dziewczyny na fb podpowiedziały mi, żebym obcięła palce, nie sobie!!! rękawiczkom, żebym pisać mogła na telefonie, o właśnie, muszę ciepło ubrać mój telefonik na zimę),
- kable rozruchowe (ha, akurat kablem to ja nie chciałabym być rozruszana),
- żwirek dla kotów??? ułatwia ruszanie na oblodzonej powierzchni (od dziś noszę w torebce żwirek:D ),
- koc (o tak, to jest dobry pomysł, widziałam szale tak duże jak koc, muszę w taki zainwestować),
- czekolada (ten punkt podoba mi się najbardziej.:D )

ZAWIESZENIE

Obolałe. Zumby mi się zachciało, no żeby rozruch mieć lepszy i zakwasów się nabawiłam od razu. Cierpię. Amortyzatory też mam słabe, nie wyrobione jeszcze. Hmm...wyczytałam, że mogę stanowić zagrożenie na drodze. Smutne to...

I w ogóle chyba powinnam zrobić sobie przegląd.
I jakieś autocasco opłacić, bo jak tak dalej pójdzie, to się rozsypię całkiem.

NOWSZY MODEL?

Mnie? Wymienić na nowszy model??
No niech tylko mój Mężczyzna spróbuje! To ja mu tak natrąbię, przygazuję, że w niezły poślizg wpadnie. I olej w głowie mu wymienię! I mandatem postraszę! I odholuję tam gdzie jego miejsce! No!
Już mi energia wraca! Huhuha, zima nie jest zła!
Dam radę! :)

PRZYGOTOWANA

A mój Mężczyzna zrobił mi kawę do łóżka, dobry obiad, grzane piwko na noc, poprzytulał i powiedział, ze jestem NAJWAŻNIEJSZA na świecie.
I powiedział, że zimą będziemy chodzić na spacery, pojedziemy na łyżwy, na kulig, rozpalimy zimowe ognisko. I będziemy się wzajemnie rozgrzewać dobrym słowem, gestem i przytulaniem.

Jestem przygotowana do zimy. :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz