sobota, 18 listopada 2017

Sen o Warszawie.




Jest godzina dwudziesta, wychodzę z pracy. Lubię ten moment. 
Dzień chyli się ku końcowi. Właściwie już od kilku godzin jest ciemno. Listopad. Ledwo dzień się zacznie, a już widać jego finisz. Jednak dla mnie to nie jest jeszcze koniec dnia. Przede mną dwugodzinna podróż.
Moi współpracownicy za jakieś pół godziny, do czterdziestu minut, będą w domu.
A ja? No cóż...

piątek, 14 lipca 2017

Jaram się latem.



 



Od jakiegoś czasu mamy lato. Różnie z nim bywa, raz jest takie, jak być powinno, czyli słoneczne i gorące, a za chwilę robi się burzowe i deszczowe i jakby bardziej jesienne. Ci, którzy wzięli urlopy w pierwszej połowie lipca, być może plują sobie w brodę, bo pogoda niezbyt ich rozpieszczała. No cóż, pogody się nie przewidzi, niektórym się wydaje, że ją przepowiadają, ale ona i tak robi co chce. 

Nie zmienia to faktu, że od 21 czerwca mamy lato.

Siedziałam sobie tego dnia przy kawie i przeglądałam internety, głównie fejsbuki.

środa, 31 maja 2017

12 niecodziennych w wiosennej pigułce.




Marzec. Kwiecień. Maj.

Jestem ostatnio bardzo zabiegana. Zaczął się sezon działkowy i na mojej dużej działce jest co robić. Oczywiście nie działam sama, bo z resztą domowników, ale ponieważ jestem babą ze wsi ;), często łapię się za zajęcia, zwane typowo męskimi. Nie boję się kosiarki, taczki, siekiery itp. :)

Około siedemnastu dni w miesiącu pracuję od świtu do nocy. Są to tak zwane dni wycięte z życiorysu. Jedynie w podróży pociągiem do pracy lub z pracy, mogę przeglądać internety. 
O ile nie śpię. :-P 

Brakuje mi czasu. W miesiącu mam około trzynastu dni, które mogę przeznaczyć na dom, działkę, siebie, rodzinę, znajomych, blogowanie i całą resztę. Nie mam kiedy produkować podsumowań miesięcznych. Zrobiłam więc kwartalne. :-)

Co niecodziennego wydarzyło się w tych wiosennych miesiącach?

wtorek, 16 maja 2017

Marcowa historia o miłości.



Pokłócili się. Pokłócili się bardzo mocno. Jak nigdy. Tak mocno, że padły ostre słowa. 
- Jeśli stąd wyjdziesz, to więcej nie wracaj!! 
To powiedziała ona. 
A on? 
Wyszedł bez słowa.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Bloger jak z koziej dupy trąba.




Cześć. Jestem Basia. Jestem uzależniona od blogowania. 

Tak mogłoby wyglądać powitanie na spotkaniu anonimowych blogoholików. Dziś jednak nie będzie o uzależnieniach, lecz o anonimowości. Przy okazji trochę się odsłonię. :)

wtorek, 21 marca 2017

Share week 2017.





Dziś będzie krótko, na temat, czyli bardzo po męsku. :)

Share week to coroczna, wiosenna akcja, w której twórcy polecają twórców.
Niestety tylko trzech twórców.

Wybaczcie wszystkie panie blogujące, Was też uwielbiam, jednak dziś będzie o mężczyznach.

Na co dzień uwielbiam tylko jednego faceta, dziś pozwolę sobie na małe szaleństwo  i pouwielbiam kilku. :)

niedziela, 5 marca 2017

Jak zwalczyć epicką chujnię.



Z góry przepraszam tych, którzy nie przeklinają. Ja też zazwyczaj nie przeklinam, ale na potrzeby tego wpisu muszę użyć tego niecenzuralnego słowa. Wykropkowanie go mija się z celem, bo i tak każdy wie o co chodzi. Użyję go w tym tekście jeszcze wiele razy, więc zbyt wrażliwych ostrzegam.

Pomysł na wpis wziął się z grupy blogerów, której mam zaszczyt być członkiem, grupy BLOGI KOT - Komiczne Odważne Twórcze. To nieduża grupa piszących wariatów - z artystyczna duszą, dużym sercem, ogromnym dystansem i jeszcze większym poczuciem humoru (jak ja) oraz zbyt częstą skłonnością do ironii i złośliwości (to już nie ja :-P)

Temat wpisu brzmi :

"Jak zwalczyć epicką chujnię we własnej głowie i napisać coś mądrego na bloga."

wtorek, 28 lutego 2017

Luty 2017


                   



Krótki ten luty, więc pewnie dlatego  niewiele zdążyłam zrobić. ;-)
Czyli:
Nie byłam w żadnym mieście.
Nie byłam w kinie (dwa podejścia były, ale zmęczenie wygrało)
Nie przeczytałam żadnej książki (tak, wiem, to straszne, ale ciągle nie mogę się odblokować, a naprawdę mam co czytać)
Nie wprowadziłam żadnego nawyku.
Nie spotkałam się z żadną z osób, z którymi chcę się spotkać,ale za to odwiedziłam siostrę w jej nowym domu, bawiąc się świetnie na parapetówce.
Niby wszystko na nie, ale zbytnio się tym nie przejmuję, bo to były luźne plany, a co się odwlecze to nie uciecze.

Jeśli chodzi o 12 niecodziennych, to tu coś się zadziało. 

sobota, 25 lutego 2017

Własne bułeczki czyli uroki życia na wsi.




Dzień wolny. Samotny dzień wolny, czyli taki, kiedy postanawiam, że będę intensywnie leniuchować i nikt, ani nic mi w tym nie przeszkodzi.

Oczywiście jak zawsze z rana idę sobie zrobić kawę dumna z siebie, że ją wczoraj zakupiłam, wracając z pracy. Niedużo brakowało a nie zdążyłabym przez to na pociąg, ale czego się nie robi dla kawy. Znawcy tematu wiedzą, że kawa to podstawa i bez kawy nie ma życia. Wiadomo, kawa sama w sobie jest wspaniała, znaczy wspaniały ma zapach, ale żeby w pełni skorzystać z jej uroków, do kawy potrzebna jest woda, najlepiej wrząca.

Idę więc z ogromną radością (spowodowaną perspektywą spożycia cieplutkiej, pachnącej kawusi) do kuchni, nalewam wody do czajnika, stawiam czajnik na gazie, odpalam gaz, a tu... 

poniedziałek, 13 lutego 2017

15 myśli na początek niezwykłego dnia.






Żyłam tym wydarzeniem cały dzień.

Od chwili, gdy PIERWSZA myśl nieśmiało przemknęła przez zwoje mózgowe, bardzo tego ranka zapętlone i długo szukając ujścia, trafiła do punktu lokalizującego dźwięki z otoczenia. 
Coś grało, ale myśl była zbyt słaba, by zlokalizować kto i po co zakłóca jej nocny spokój. 

Tu pałeczkę przejęła  myśl DRUGA i w uśpionym jeszcze systemie przechowywania danych odnalazła autora. Śpiewał Żółtko, Tomasz Żółtko.