niedziela, 20 grudnia 2015

Co mnie tak wkurza w tych świętach?








Jeszcze w listopadzie napisałam post o świętowaniu. O tym, że zaczęło się, że ktoś już nacisnął przycisk z napisem "uruchom magię świąt" i że od tej pory będziemy robić to, co nam każą media.
Postu nie opublikowałam. Dojrzewał sobie w kopiach roboczych. W grudniu dopisałam jego drugą część, w której wylałam całe swoje frustracje dotyczące przygotowań świątecznych.

Żeby nie być gołosłowną fragment zamieszczam: :)



"Zaczyna się kolejny szał pt. musisz to mieć, musisz to zrobić. MUSISZ! 

O przepraszam, słowo "musisz" tu nie pada. Niby możesz, niby masz wybór, niby to ty decydujesz. Ale skutecznie zostajesz przekonany, że magia świąt jest obowiązkowa.
Suto zastawiony stół, wokół niego szczęśliwa rodzina, mnóstwo prezentow, dużo światełek. Tak mają wyglądać święta Bożego Narodzenia. Masz świętować. I nieważne, że czasami nie wiesz co świętujesz. Masz się poddać temu, co ci nakazują media! Ma być świąteczne show!
Świetnie! 

Tylko nagle okazuje się, że do tego zestawu świątecznego brakuje ci zgodnej, szczęśliwej rodziny. Albo prezentów nie masz za co kupić. Albo je kupujesz tak na odczepnego, byle co, aby coś dać. Albo nie masz czym zastawić stołu. Albo siedzisz przy stole sam. Albo masz masę problemów i nie w głowie ci celebrowanie świąt. I magia znika. 

A tu media krzyczą dalej. Magia świąt, magia swiąt. A ty rzygasz magią świąt. 

Postanawiasz spędzić ten czas inaczej, po swojemu, tak jak chcesz. Rodzina się oburza, no bo jak to? Bez choinki, bez prezentów, bez posiadówy przy stole? A tradycja?A Mikołaj? A dzieciom święta zabierasz? Nie. Nie będzie tak jak chcesz. Święta muszą być takie jak zawsze.
Nie wymigasz się. 

Wpadasz więc znów w wir przygotowań, sprzątanie, zakupy, gotowanie, zakupy, prezenty, zakupy, nowy ciuch na święta, zakupy. Zabrakło ci pieniędzy, pożycz, nie ważne ze oddasz drugie tyle. Przecież tyle rzeczy jeszcze musisz kupić. Wiec kupujesz kupujesz kupujesz...

Bo najważniejszy jest tu biznes. Ktoś to nazwał komercjalizacją świąt. Jak zwał tak zwał. 
Biegnij, śpiesz się, jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, do kupienia, do załatwienia. 

Choinka! Nie zapomnij o choince! Święta bez choinki się nie liczą. Będą wyglądać jak Wielkanoc. I tego śniegu nie ma, hmmm, może to jednak jest Wielkanoc? Nie! Przecież widzisz w marketach, że to Boże Narodzenie. No to ozdoby nowe kup, przecież stare już sa stare. Dużo ozdób, klimat jest najważniejszy. Bez niego nie ma świąt. Jak to, jeszcze ich nie kupiłeś? Przezentów też nie? No to odejdź od komputera i biegnij. Szybko! Czas się kurczy. Coraz bliżej święta.

Zmęczyłeś się? Nie ma czasu na odpoczynek, odpoczywać będziesz w święta, przy Kevinie. Będziesz siedział i żarł to, co z takim trudem przygotowałeś. Nieważne, że połowę wyrzucisz. Przecież musiałeś przygotować dużo. Żeby było na bogato, bo miała przyjechać rodzina. Nie przyjechali? Jak przykro. To nic, będziesz dojadać to do następnego roku. A może jednak przyjechali? I siedzicie dwa dni za stołem. I jecie, popijacie, najlepiej alkoholem, żeby niestrawności z przejedzenia nie było. Już po pierwszym dniu macie dosyć. Zmieniacie towarzystwo, ale posiadówa trwa nadal. Po świętach nie mieścisz się w spodnie, ale jesteś usprawiedliwiony, przecież takie święta są RAZ w roku. Grunt, żeby wszystko odbyło się według zaleceń. Trzeba obowiązkowo ulec magii świąt. Bo inaczej święta się nie odbędą. "




Grudzień mijał a ja zaczęłam popadać w jakiś marazm. Nic mi się nie chciało, totalnie nic, nawet pisać. Można zrzucać winę na pogodę. Można, bo jest ciemno i ponuro. Można też winić tę całą magię świąt. Można, bo świąteczne show może irytować.
Zaczęłam się jednak zastanawiać o co chodzi, co się ze mną dzieje, przecież zawsze lubiłam święta?

Co mnie tak wkurza?

Porządki? 
Nie powiem żebym należała do miłośniczek sprzątania, bo to czynność którą spokojnie nazwać można syzyfową pracą. Jednak lubię mieć czysto, lubię mieć dookoła poukładany świat, czuję się wtedy o wiele lepiej. Owszem, napracowałam się przy sprzątaniu (i nie tylko ja, bo włączyłam w to moich chłopaków), ale efekty są i jest o wiele przyjemniej. Czy musiałam robić generalne porządki akurat teraz, na święta? Pewnie nie. Mogłam sprzątnąć ogólnie. Ale święta motywują do sprzątania. Nie narzekam więc, że się narobiłam, ale cieszę się że mam czysto. Czyli porządki mnie nie denerwują.

Gotowanie?
To nie jest łatwe zadanie przygotować masę jedzenia, kiedy się całe dnie pracuje. Ale ja nie muszę przygotowywać ton żarcia i nie robię tego. Nie szalejemy zbyt mocno z ilością. Część dań przygotuje moja mama. Do pomocy bedzie miała mojego syna. We wtorek przyjeżdża moja córka z chłopakiem. Będą ludzie do roboty. :)

Zakupy? 
Nie lubię, nie cierpię, nienawidzę. Zaliczyłam zakupy w przedświąteczny weekend, na szczęście tragedii nie było, bo ludzi jakoś tak nie za dużo. Czyżby już się wszyscy obkupili? Za to moje zakupy miały miły akcent. Spotkałam znajomą, której nie widziałam kopę lat. Pogadałyśmy chwilę, obiecałyśmy sobie spotkanie, złożyłyśmy życzenia. Że w markecie? Nieważne. To była miła chwila.

Prezenty?
Miliony ludzi zastanawiają się w tym okresie co i komu kupić . Niektórzy to uwielbiają, inni traktują jako karę, bo za bardzo nie wiedzą co komu sprezentować. Ja mam to z głowy. U mnie prezentów nie będzie. Nie dlatego, że nie chce mi się chodzić po galeriach i szukać czegoś co nadawałoby się na przezent i byłoby spełnieniem czyjegoś marzenia. Ja po prostu nie mam na to funduszy. Żałuję, bo bardzo lubię obdarowywać innych. Lubię sprawiać radość bliskim. W tym roku Mikołaj nie przyjdzie. I chyba to mnie irytuje najbardziej.

Finanse.
Kończę ten rok w kiepskiej kondycji finansowej. Nie mam zamiaru zapożyczać się, po to żeby moje święta były jak z reklamy telewizyjnej. Nie będzie więc rozmachu, szaleństwa, świątecznej wariacji. Bardzo zaniżę statystyki pt. "ile Polacy wydali na święta". Nie mam czym obdarować bliskich, więc podaruję im w te święta moją obecność. A oni podarują mi swoją.

Moje święta. 
Czy moje święta będą gorsze od świąt innych ludzi?
Czy moje święta będą gorsze od świąt z reklamy telewizyjnej, bo nie będzie w nich wielkich jak góra prezentów?
Nie! Moje święta będą najlepsze i tak właśnie mam zamiar je przeżyć. Bez porównań: do świąt z ubiegłych lat, do świąt u innych ludzi, do świąt medialnych.
I co z tego, że nie będzie śniegu, prezentów i magii?

Usiądziemy razem do stołu w Wigilię, ilość dań na stole nie ma tu znaczenia, bo i tak zawsze każdy najada się do syta. Ważne, że będą ludzie, na których mi zależy. Powspominamy tych, których już z nami nie ma (pewnie łezka niejedna popłynie). Potem zaliczę drugą kolację u rodziny mojego Mężczyzny, u ludzi, których bardzo lubię. Później udamy się na pasterkę, żeby odwiedzić Tego, którego urodziny czcimy. Na drugi dzień będziemy mieć w domu małe dzieciątko (mojej siostry) i nie w żłóbku, lecz w wózeczku ;).
I to ono  będzie nas zabawiać swoim uśmiechem (lub płaczem), a my nad nim gugać, mrugać i świrować. Na kolejne dni planów jeszcze nie mam. Cieszę się, że jest dużo wolnego, zwłaszcza że Wigilię w tym roku też mam wolną.

W te święta mam zamiar zwolnić, odpocząć, zrelaksować się. Nie myśleć o tym co będzie i o tym co było, być tu i teraz i postarać się, żeby to były najlepsze święta jakie mogę mieć.

Wasze święta.
Wam też życzę byście w tym całym show świątecznym postarali się jednak znaleźć coś co sprawi Wam przyjemność. Cokolwiek to będzie. I byście docenili to co macie, nawet jeśli nie macie za dużo. Bo może brakuje Wam pieniędzy, może zgody w rodzinie, może ludzi bliskich wokół. Ale to od waszego nastawienia zależy jak spędzicie święta. Nie ulegajcie sugestiom płynącym z mediów oraz od innych ludzi. To, czy Wasze święta będą cudowne, zależy od Was samych. Ja mam zamiar spędzić najcudowniejsze święta w moim życiu. Czy mi się uda? Nie wiem. Ale wiem, że się postaram...













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz