sobota, 26 grudnia 2015

Mój fotograficzny kalendarz adwentowy.


Fotograficzny kalendarz adwentowy to pomysł Kameralnej z ubiegłego roku.  Ponieważ bardzo się czytelnikom podobał, doczekał się w tym roku drugiej edycji.

No cóż, postanowiłam i ja wziąć udział, bo na szczęście zasady były dość łagodne.




"Projekt trwa od 1 do 24 grudniaNa każdy dzień przypada jedno zadanie (patrz grafika poniżej). Pamiętajcie jednak, że nie musicie trzymać się harmonogramu, możecie jednego dnia opublikować 5 zdjęć i zrobić sobie przerwę. Jeśli ominiecie jakieś zadanie, zawsze możecie wykonać je innego dnia. Ja będę starała się wykonywać każdego dnia jedno zdjęcie, ale wiem, że czasem obowiązki mogą nie pozwalać na wykonanie fotografii danego dnia. Spokojnie możecie zrobić je później."

A poza tym:

"Kto może wziąć udział? Absolutnie każdy! Bez względu na to czy prowadzicie blogi, robicie zdjęcia aparatem kompaktowym, lustrzanką czy telefonem. Łapcie momenty i starajcie się oddać klimat i emocje z nimi związane. Niech wyzwanie pobudzi Waszą kreatywność!"

Skoro każdy, to dlaczego nie ja? ;)
W tym też celu (a może nie tylko w tym) założyłam sobie profil na INSTAGRAMIE (w związku z czym pojawił się w moim życiu kolejny, interesujący zjadacz czasu). :)

Do zabawy podeszłam lajtowo i z humorem, czego efekty możecie zobaczyć poniżej.


1. Małe przyjemności.

Kto mnie zna, wie o tym, że lubię jeść. :)
Dlatego w tym punkcie pojawiło się zdjęcie tego, co ostatnio lubię sobie podjadać: ser pleśniowy (cały zjadam na raz), czarne oliwki (małe jakieś te słoiczki), a do popicia wino, najlepiej półsłodkie, kolor obojętny.



2. Coś słodkiego.

Te żelki dostałam na urodziny. Miały kształt różowych serduszek i były pyszne. Sama słodycz.
A do tego buziak i uśmiech na opakowaniu. Czyż może być coś bardziej słodkiego? ;)



3. Pamiętnik.

I tu zaczęłam się zastanawiać, co jest najlepszą formą pamiętnika? Zapiski w zeszytach? Blog? Najlepszą formą pamiętnika, którą stosuje KAŻDY, są zdjęcia. To one upamiętniają najważniejsze wydarzenia z naszego życia (i nie tylko).
Powyżej zdjęcie z letniego spaceru z moim Mężczyzną, którego imię zaczyna się na M, a ten artystyczny napis na piasku to oczywiście moje dzieło. :)



4. Ulubione miejsce.

No cóż, ostatnio moim ulubionym miejscem, w którym spędzam dużo czasu jest internet, a konkretnie mój blog, z którego gładko przeskakuję na inne blogi, a z tych na jeszcze inne i w ten sposób czas u mnie biegnie jakoś tak inaczej. Siadam na chwilę, a chwila trwa kilka godzin. Niewiarygodne jest, jak ten czas potrafi szybko biegnąć, kiedy spędzam go w moim ulubionym miejscu. Dlatego w tym punkcie do zdjęcia wybrałam facebookowy fanpage mojego bloga. :)




5. W filiżance.

Tego dnia kupiłam sobie odrobinę ;) pysznych, kruchych krówek. Część z nich zjadłam od razu, reszta wylądowała w filiżance.
I stąd zdjęcie. :)




6. Niespodziewany prezent.

Dostajecie kwiaty, tak bez okazji, od swoich meżczyzn? Ja tak (tylko dlaczego coraz rzadziej?). ;)




7. Kulisy pracy.

Mogłabym tu zamieścić kilka zdjęć, mówiących o tym, jak się w mojej obecnej pracy zaharowuję. Tylko po co? Chcę, żeby mój kalendarz adwentowy był miejscem przyjemnym. Dlatego co będzie?
JEDZENIE. :) Tym razem w wersji "odżywiam się zdrowo"(w pojemniku danie z kaszą).




8. Chwila z książką.

Jest książka i jest odmierzanie chwili. :) Hmmm, tak myślę, że chwila to pojęcie względne jest i może oznaczać bardzo różną miarę czasu. ;)
Książki Reginy Brett lubię i polecam, choć zauważyłam, że nie do każdego jej porady trafiają. Dla mnie to duża dawka pozytywnego nastawienia do siebie, ludzi i świata, może trochę w amerykańskim wydaniu, ale sporo z niej dla siebie wybrałam.
Zegarek, to pamiątka po moim śp Tacie. Mimo, że jest męski, nosiłam go ja, a teraz dorwała go moja córka. Sentymentalne jesteśmy obie. :)




9. Lista do zrobienia.

Tak. Wszelkiego rodzaju listy baaaardzo ułatwiają życie. Bez nich sypie się moja organizacja. Ale na potrzeby tego kalendarza stworzyłam listę taką bardziej życiową. :)




10. Czerwony.

Z czym Ci się kojarzy czerwony? Na Święta pewnie z Mikołajem. Ja skojarzyłam go z bardzo zdrowymi i w sezonie zimowym wskazanymi owocami. Uwielbiam maliny i malinowy sok też. :)





11. Miłe wspomnienia.

Uwielbiam spacery z moim Mężczyzną. To zdjęcie pochodzi z jednego z nich, zrobione jest na starym, już nieistniejącym moście, w okolicach mojego miejsca zamieszkania. Kwiat maku dostałam po drodze. :)




12. Radosny poranek.

Nie lubię poranków. Wolę wieczory. Jednak najmilszym porannym rytuałem jest dla mnie picie kawy. Kawa z rana smakuje wyjątkowo. A czasami nawet się uśmiecha, jak ta na zdjęciu. ;)





13. Ciepłe akcesoria.

Zdjęcie mówi samo za siebie. Ciepła czapka, ocieplany serdaczek, w tle kocyk i ... dynia. Dynia miała być ciepłą zupą, więc do zestawu pasuje. Jednak zupą się nie stała, bo za bardzo ją polubiłam i nie miałam serca startować do niej z nożem. Umarła śmiercią naturalną, została mi po niej fotka. :)





14. Na zewnątrz.

Na zewnątrz było brzydko i ponuro. Dlatego postanowiłam zamieścić w kalendarzu tę fotkę listopadową z zachodem słońca.
A potem, wracając codziennie z pracy, patrzyłam na zielony pałac kultury. Po prostu musiałam go uwiecznić. :)



A później dołożyłam jeszcze zdjęcie ze świątecznego spaceru.






15. Ulubiony zapach.

Dla mnie absolutnie najpiękniejsze: zapach kawy i zapach pomarańczy. Do zestawu mogłabym dołożyć wanilię. A latem zapach kopru. :)




16. Czas dla siebie.




Tu miałam trochę trudności. Bo kiedy ja mam czas dla siebie? Chyba kiedy siedzę w necie. :)
I olśniło mnie. Jest taki moment w pracy, kiedy nikt nie śmie mi przeszkadzać. :) Ci co mnie znają, wiedzą, że to jest moje ulubione danie. Kebab z baraniną. :) Chwila dla mnie. :)

Żeby nie było tylko o żarciu. ;) Spacery po lesie to też czas dla mnie. :)







17. Świateczne dekoracje.


Tu już się zrobi trochę adwentowo. To mój wieniec adwentowy. W każda kolejną niedzielę adwentu zapalałam kolejną świecę:)
A w przedwigilijny wieczór wracam z pracy, podziwiając dekoracje ogrodowe mieszkanców i myśląc sobie, że my w tym roku to chyba nic nie założymy z tego typu dekoracji.
Podchodzę pod swój dom, a tam tak:


Miła niespodzianka od mojej młodzieży. :)
A w górnym rogu księżyc w pełni. No co? Nie widać, że to pełnia? ;)




18. Rodzinnie.


Zdjęć rodzinnych na blogu nie zamieszczam. Dlatego tu postanowiłam zamieścić coś, co z rodziną mi się bardzo kojarzy. Niedzielne ciasto. :) Szarlotkę upiekłam sama (generalnie ciast nie piekę), a zmotywowała mnie do tego Blogierka, która twierdzi, że nie umie piec i gotować (to tak jak ja), ale dziwnym trafem wszystko jakoś jej wychodzi (to już niekoniecznie tak jak mi). I mimo, że to ciasto trochę mi opadło, zniknęło błyskawicznie, bo w smaku było wyśmienite. :)





19. Na stole. 

Migawka z uczty świątecznej u mojej mamy. :)





20. Przytulnie.


 Codziennie na stacji metra patrzę sobie na znak. Taki właśnie ze smutną minką. A jak wjeżdża pociąg, to cały znak drży. Wiem, to się nazywa bujna wyobraźnia, ale własnie wtedy patrzę na ten znak i myślę, że on myśli - przytul mnie. :) A jeśli już musi być coś bardziej w związku tematem, to może być przytulny koc. Albo kot. Co kto woli. :) 










21. Zima.

Zimy brak, każdy to widzi i czuje, ale w noc wigilijną, na samochodzie, mieliśmy takie oto zjawisko. Wychodzi na to, że zima na chwilkę przyszła. :)





22. Choinka.

Żywa. :)


I mała sztuczna. :)




23. Świąteczne przygotowania. 


Moje ulubione ciasto świąteczne. Oficjalnie nazywa się domek baby jagi.
Na Boże Narodzenie jest stajenką, na Wielkanoc, bez składania, robi za mazurek. :)
Wszyscy lubią. :) I to chyba jedyne ciasto, które potrafię zrobić. ;)



24.Wigilia. 


Najpiękniejsza kolacja w roku. I ten pusty talerz, który symbolizuje miejsce dla zbłąkanego wędrowca, a dla nas jest symbolem osoby, której z nami już nie ma, mojego Taty.


Wigilia już minęła, święta wciąż trwają. Obyście spędzali je tak jak lubicie. :)


A ja dziękuję Kameralnej za stworzenie tego wyzwania fotograficznego, bo bardzo dobrze się przy nim bawiłam. Przy okazji bardzo ten blog polecam. Dorota pisze o tym jak celebrować życie i odnajdywać  szczęście w codzienności i wartościach, które nie przemijają, daje też sporo rad dotyczących blogowania.
Wystarczy tam wejść i czuje się slow life, można nie wychodzić. :)  Naprawdę polecam. :)



Miłego świętowania. Idę poleżeć do góry brzuchem. Wreszcie nic nie muszę. :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz