Bo niby się ruszam. W pracy dźwigam akta, aż mi się biceps od tego wyrobił (ciekawe, że tylko na prawym ramieniu.) Po pracy biegam za autobusem ( z wywalonym jęzorem ), w domu biegam za odkurzaczem i gimnastykuję się przy zmywaniu: spłukane -na suszarę, spłukane - na suszarę.
I takie tam różne niby aktywności uskuteczniam. I co? I nic. Dziura.
Latem chodziłam na spacery, jeździłam na rowerze, ale lato było dawno. Teraz jest dziura. Trzeba ją czymś załatać.

