czwartek, 31 marca 2016

SHARE WEEK 2016 czyli wiosna w blogosferze.





Dziwny czas nastał w blogosferze, bo na setkach blogów pojawia się wpis o tajemniczo brzmiącym tytule

SHARE WEEK 2016

Nieczęsto się zdarza by wpisy u różnych blogerów nosiły ten sam lub bardzo podobny tytuł. 
A tu proszę.

O co chodzi? O wzajemne polecanie się.

Niestety autor tej akcji  Andrzej Tucholski powinien się zwać dręczycielem blogerów, bo wymyślił, że w SHARE WEEK można polecić tylko trzy blogi. W związku z tym najczęściej zadawane pytanie pod jego wpisem brzmi:

Tylko trzy? Dlaczego?

No jak można wybrać trzy, skoro ulubionych ma się 10... 20...30...lub więcej?


Postanowiłam, że nie biorę udziału w tej akcji.
Bo dopadły mnie rozterki, które pięknie opisał Artur z powolipoprostu.pl
Nie i już!

Trochę  jednak zmieniłam myślenie po przeczytaniu wpisu Pawła z bwotr.pl
Może faktycznie warto docenić pracę swoich ulubionych autorów nie tylko polecajac ich blogi regularnie u siebie, ale promując je w takich właśnie akcjach.
Paweł przypomniał też o pewnych słowach kluczowych - jakość i ważność w życiu. To odrobinę sprawę ułatwiło. Ale tylko troszeczkę. 

Po długich negocjacjach samej ze sobą wybrałam trzy, które znacząco wpłynęły na ostatnią zmianę w moim życiu. Są to blogi, które sprawiły, że zaczęłam biegać. 

Tak, ja, która kiedyś na słowo bieganie najchętniej wywaliłabym środkowy palec, ale że jestem kulturalna ;), to nie wywaliłam. Za to moje ciało nie jest tak wspanialomyślne i ciągle mi wmawia, że jestem nienormalna, bo normalni nie biegają.

Ale do rzeczy.


To blog głównie o bieganiu, choć nie tylko, bo można tam znaleźć całą gamę różnorodnych tematów. Ale to blog, który bieganiem mnie zaraził. Pisałam już o tym tutaj
Za co cenię tego autora? Za ogromne poczucie humoru, pomysłowość, za inteligencję, cięty język, odrobinę złośliwości, trochę więcej autoironii, za dystans do siebie, klasę, mądrość życiową, wrażliwość, wyjątkowość. No i oczywiście za to, że sprowokował mnie do biegania pisaniem o bieganiu. Świetnym pisaniem. Jego relacjami biegowymi delektuję się jak najlepszą literaturą. 
bwotr.pl wpada do formularza SHARE WEEK 2016 za to, że niejednokrotnie wywoływał banana na mej twarzy, kiedy wracałam z pracy zmęczona lub smutna, a jego teksty sprawiały, że musiałam opanować trudną sztukę powstrzymywania się od rechotania w pociągu. Mało co się kiedyś nie udusiłam ze śmiechu. ;) Bardzo ten blog polecam.


Kolejny blog przez który biegam. Ewa mnie bardzo inspiruje, motywuje i dopinguje. Za kilka dni weźmie udział w półmaratonie, a biega...od roku. Ewa to fantastyczna i bardzo utalentowana kobieta. Spod jej rąk wychodzą cuda scrapbookingowe. Popatrzac na zdjęcia wiedziałam, że robi piękne rzeczy. Kiedy otrzymałam jedną z jej ślicznych kartek, zachwyciłam się. Ale kartki to nie jedyna rzecz, którą Ewa potrafi zrobić. Bo Ewa to kombajn talentów. Warto zaglądać na jej blog, bo można tam obejrzeć jej wspaniałe dzieła, można też je kupić, ale można również poczytać o jej przygotowaniach do półmaratonu i o jej bieganiu od pierwszej minuty. Scrapbookingiem pewnie się nie zajmę, biegaczką taką jak Ewa pewnie też nie zostanę, ale za ogromną dawkę motywacji, za osobowość autorki i za piękno tego co robi, wrzucam przygodayvette.pl do formularza SHARE WEEK.


To też dziewczyna która biega, wprawdzie od niedawna, tak jak ja, ale w ogóle nie śmiem się z nią porównywać. Aga jest wysportowana, ćwiczy, wszędzie jeździ na rowerze. Mam wrażenie, że jest bombą energetyczną, a energia w niej się w ogóle nie zużywa. Może to przez te litry kawy, które wypija, albo te gołąbki, które pochłania. ;) Agnieszkę cenię za ogromne poczucie humoru, dystans do siebie, dobre serducho, cięty język i oryginalność. Blogierka jest jedna jedyna, niepowtarzalna, drugiej takiej nie znajdziecie w całej blogosferze. Na swoim blogu pisze o różnych życiowych sprawach, ale robi to w niepowtarzalny sposób. I zawsze, ale to zawsze odpowiada na komentarze. Najczęściej w nocy. :) Czekam niecierpliwie na każdy jej wpis.
I jeszcze jedno, dzięki Blogierce przestałam być przeciwniczką tatuaży. :)  
Mam cichą nadzieję, że kiedyś pobiegnę z nią w jakimś biegu na 5 km, może tyle dam radę. A jak nie, to będę pilnować jej roweru, kiedy będzie zaliczać maratony. :)
Jej blog ląduje w formularzu SHARE WEEK w zasadzie za całokształt.


Moja trójka SHARE WEEK związana jest z bieganiem. To kryterium pomogło mi dokonać tak trudnego wyboru. To była jedyna możliwość.

A oto pozostałe blogi, które również powinny znaleźć się na podium, bo bardzo je cenię (alfabetycznie).

BAMBOSZA - za styl pisania i osobowość, Kinga to fantastyczna dziewczyna, która ma teraz krótką przerwę w blogowaniu, bo postanowiła dać sobie trochę oddechu i pożyć offline, ale wiem że wróci z nowymi siłami i pomysłami, bo ma ogromny talent do pisania. I wiem że na bank się z nią spotkam w realu. Bo mamy ze sobą dużo wspólnego.

FRAGMENTATOR - za to, że dzięki niej podjęłam ostateczną decyzję o zainstalowaniu disqusa, co było strzałem w dziesiątkę. I  za to, że bardzo lubię poznawać fragmenty jej życia i za jej pośrednictwem być w takich miejscach na ziemi, w których raczej nigdy nie będę osobiście.

Justekmakemesmile - za energię, która płynie od tej dziewczyny, za humor, za serce i za jej siłę charakteru, za to jak ćwiczy i za to co je, bo jej posiłki wyglądają rewelacyjnie. Niestety to jedyny blog, który nie wchodzi mi w żaden czytnik RSS, o nowych wpisach dowiaduję się więc z fejsa.

Look-up-to-life - za ogromną dawkę motywacji do działania, za to, że wierzy we mnie bardziej niż ja sama i za to, że swoim przykładem pokazuje, że można zmieniać swoje życie, za odwagę, za to że się nie poddaje, za to że towarzyszy mi prawie od początku mojego blogowania. No i oczywiscie za to co serwuje na swoim blogu. Bardzo lubię ten blog, choć autorka podkreśla, że to blog na którym się uczy sztuki blogowania. Wiem, że Aneta jeszcze pokaże wszystkim co potrafi. Wierzę w nią.

Moja Toskania - za wprowadzenie mnie do pięknego świata Toskanii, za to, że wytrzymuje w miejscu, z którego ja uciekłabym po kilku dniach. Za radość która bije z jej wpisów mimo wcale niełatwego życia no i za piękne zdjęcia.

MOJA BUKA - za to jak dzielnie pokonuje depresję, za to jak nie poddawała się w poszukiwaniach pracy i za to, że jest dla mnie inspiracją. I za piękne obrazy, które serwuje na blogu zamiast zdjęć.

NARWANY - bardzo lubię jego punkt widzenia i sposób patrzenia na świat. I choć jest pewnie w wieku mojego syna, myślę że dogadałabym się z nim bardzo szybko. Lubię żartować z nim na fejsie lub dyskutować w komentarzach na blogu. Tu wspomnę też inny blog:
HEAD DIVIDED, który również bardzo lubię odwiedzać. Pisze go młoda, świetna dziewczyna i jakoś tak mi się bardzo z Narwanym kojarzy. Ciekawe dlaczego? ;)

Nieidealnaanna - za różnorodność tematów, za wprowadzanie w świat kultury, za siłę charakteru, poczucie humoru i w końcu za to, że wie co jest w życiu najważniejsze. Chwilowo jest offline, ale wiem, że wróci. Ja czekam.

Powoli.Po prostu. - za styl pisania, za umiejętność przedstawienia zwykłego przepisu kulinarnego w sposób niezwykły, za cudne gawędy o gotowaniu i historii potraw. I za to, że po każdym wpisie pojawia się u mnie myśl - muszę to ugotować. Muszę. Po prostu. :) No i za jego inspirujący wpis Jak Przebiegłem 5 Kilo, do którego bardzo lubię wracać. Poza tym czytając posty i komentarze Artura bardzo szybko można się zorientować, że to facet z klasą i ogromną mądrością życiową.

Zaniczka - za to, że dzięki niej inaczej postrzegam niepełnosprawność, za to że zaczęłam zwracać uwagę na bariery komunikacyjne, które utrudniają niepełnosprawnym życie, za jej podejście do życia, za optymizm, za obnażanie absurdów tego świata, za osobowość.

Na dziś wystarczy, to oczywiście jeszcze nie wszystkie blogi na które zaglądam, a ostatnio poznałam całą masę nowych. Oczywiście będę je polecać przy takiej lub innej okazji.

A o całej akcji SHARE WEEK można poczytać tutaj.

Pozdrawiam serdecznie całą blogosferę. :)

A tu są wyniki całej akcji: WYNIKI SHARE WEEK 2016



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz