sobota, 21 listopada 2015

Podisqusuj ze mną.





DISQUS.

Disqus jest system komentowania na blogach (zaczynam od definicji, bo mój blog czytają nie tylko blogerzy, więc mogą nie wiedzieć o czym mowa).
Taki system mam od niedawna, ale jestem bardzo zadowolona. Nie wiem jakie psikusy będzie mi czynił w trakcie użytkowania, na razie jest super. :)

Dzisiejszy wpis tworzę z dwóch powodów.

Po pierwsze: żeby podziękować tym, którzy mnie zmotywowali do jego zainstalowania. :)
Namiary na te osoby znajdziecie niżej. :-)

Po drugie: żeby zachęcić tych, co Disqusa jeszcze na swoich blogach nie mają.
Ludzie, dlaczego jeszcze nie macie Disqusa???


A PO CO?

Też tak myślałam. System komentarzy bloggera w zupełności mi wystarczał, nie miałam zastrzeżeń. Po co zmieniać coś, co jest dobre? Jedni lubią to, inni tamto. Ja zostaję z tym co mam.

A MOŻE JEDNAK?

Pierwsze ziarenko niepewności zasiał Paweł z bwotr.pl . Tytuł DISQUS (albo śmierć!) robi wrażenie, prawda? Ale co tam, ja się śmierci nie boję, przeczytałam wpis, komentarze również i  pojawiła się pierwsza myśl... a może by tak...? Ale zaraz ze zdwojoną siłą wróciło pytanie: a po co?

DLA CZYTELNIKA!

Oliwy do ognia dolała Iza z fragmentator.pl 
Zainstaluj disqus dla czytelnika - napisała. Żeby czytelnikowi było łatwiej. Ok. Ja dla kogoś mogę wiele, jeśli komuś ma być u mnie lepiej i przyjemniej dobrze... ale jest małe ale...

CO Z KOMENTARZAMI KTÓRE MAM?

Przekopałam pół internetu, dobra, trochę przesadziłam, jedną którąś tam. Okazało się, że jest ryzyko ich utraty. Bierzesz Disqusa, tracisz komentarzowy dorobek. Ale w razie czego Disqus jest łaskawy, jeśli z niego zrezygnujesz, odda co wziął. Przynajmniej uczciwy jest.

STRACIĆ KOMENTARZE???

Moje tak cenne komentarze? Czy Wy (tu zwracam się do doświadczonych blogerów) pamiętacie jeszcze, co to znaczy dostać pierwsze komentarze? Bo Wy (tu mówię do początkujących) dobrze wiecie jak to jara. :-) A Wy (to do nieblogujacych) pewnie nie macie o tym zielonego pojęcia. To sobie trochę wyobraźcie. ;-) Jednak czy to są pierwsze, czy kolejne, nieważne, bo:

BLOGERZY UWIELBIAJA KOMENTARZE.

Każdy, dobra nie wiem czy każdy, ja, twierdziłam, że piszę dla siebie. Ale jak mi zaczęły wpadać pierwsze krótkie komentarze, uśmiech miałam dookoła głowy. A jak zaczęły się pojawiać kolejne: krótkie, długie, mądre, piękne, dowcipne, a do tego regularne, to radość była taka, jakbym co chwila premię dostawała. I co? Mam je teraz stracić? Nigdy!

NA KOMENTARZE SIĘ ODPOWIADA.

Tu info dla nieblogujących. W moim systemie było tak:
Ktoś pisze mi komentarz do wpisu , ja dostaję powiadomienie na maila. Odpowiadam. I co? 
Myślicie, że osoba której odpowiedziałam dostaje powiadomienie o tym? Nie! 
Jak wejdzie po raz kolejny na mój wpis, to sobie odpowiedź przeczyta, jak nie, to nigdy się nie dowie, co jej odpisałam. 
Za to w Disqusie każdy, zawsze, zostaje szybko powiadomiony.

ALE PRZECIEŻ STALI CZYTELNICY I TAK ZAGLADAJĄ REGULARNIE, WIĘC PO CO?

Tak, wiem, jestem stałym czytelnikiem wielu blogów, tych bez Disqusa też. Wchodzę, zostawiam komentarz, za jakiś czas zaglądam. O! Jest odpowiedź, jak miło. Kilka blogów jest do ogarnięcia w ten sposób. A jeśli czytam większą ilość blogów bez Disqusa? A jeśli na każdym z tych blogów skomentuję kilka wpisów? NIGDY nie zdołam przeczytać wszystkich odpowiedzi. W Disqusie znałabym je na bieżąco.

BO DISQUS TO DYSKUSJA.

Jak sama nazwa sugeruje . I widzę, że czasami te dyskusje bardzo się rozwijają. Bo tu włączyć się może każdy. I nawet się nie spostrzeżesz, kiedy dyskusja pod Twoim wpisem może się stać ciekawsza jak Twój wpis. Haha...żartowałam. :-) Chociaż... kto wie? Ryzyko jest. :-)
Disqus jest też fajny pod tym względem, że zapisuje wszystkie Twoje komentarze w jednym miejscu. Komentujesz przypadkowy blog, po jakimś czasie chcesz go odnaleźć? Przejrzyj swoje komentarze w Disqusie. Tam znajdziesz namiary.

DECYZJA PODJĘTA.

Dobra, zaryzykuję, zakładam. Ale jak? Zaraz, przecież Beata z vademecumblogera.pl ładnie to opisała, krok po kroku. O tu. Przeglądam, niby proste, a jak jednak coś zepsuję?? Przecież ja nie jestem techniczna. Nie dam rady, zlecę to komuś, albo co?

ROZMOWA.

Zwykła rozmowa ze znajomą blogerką. Gadamy o wszystkim, o Disqusie też. Obie byśmy chciały, obie mamy obawy. Ja jednak czuję, że Ona jest odważniejsza. "Jak Ty założysz, to ja też" - piszę do Niej. Tego samego dnia wieczorem Kinga z bambosza.pl - bo o niej mowa, ma u siebie Disqusa. I co mi pozostało w tej sytuacji?

ODPALAM!

Następnego dnia z duszą na ramieniu siadam do komputera. Wiem, że nie mam wyjścia, słowo się rzekło. Odpalam wpis Beaty i krok po kroku wykonuję jej polecenia. Emocje ogromne, stres jeszcze większy... tytuł wpisu Pawła nabiera nowego znaczenia... albo będzie Disqus... albo moja blogowa śmierć. Klik Klik Klik.

JAK TO! JUŻ?

No już.
A komentarze są? Nieeeeee maaaaa???
O! Już są. :-) Suuuuuuupeeeeer!

MAM DISQUSA, HURRA!!!

Jestem z siebie dumna! Chwalę się tym na fanpage. Za chwilę odzywa się Aneta z look-up-to-life.blogspot.com . Po kilku minutach też ma Disqusa. Dosłownie po kilku. Radość dzielona się mnoży, obie mamy powód do radości, właściwie we trzy, bo jeszcze Bamboszka. Mało tego, dwa dni później Disqusa ma też Narwany. Epidemia? :)

PORZĄDKI.

Disqus zainstalowany, trzeba trochę go poustawiać, żeby wszystko grało i było pięknie. Hmm... wszystko po angielsku. Może być ciężko.
I tu z pomocą przychodzi Paweł ze swoim świetnym wpisem o konfiguracji Disqusa
Klik tu, klik tu, klik tam i wszystko gra.
Pozostają jeszcze poprawki kosmetyczne, bo komentarze niestety są trochę pomieszane. Grunt że są. Ja wpadłam na pomysł, że je uporzadkuję. Chociaż trochę. Zaczęłam się bawić. Zeszło się , ale poukładałam wszystkie. Lubię porządek. :-) 

KONIEC.

Koniec? Nie! To dopiero początek. Dopiero teraz będę czerpać prawdziwą radość z komentowania. Potwierdzą to zapewne ci, którzy już Disqusa mają od dawna. Wygoda, wygoda i jeszcze raz wygoda. :-)

Zainstalowalam, korzystam, jestem zadowolona. 

TO JAK? INSTALUJESZ? ODWAŻYSZ SIĘ? :-)
Ja chętnie z Tobą podisqusuję. :)

A tym co mnie zmotywowali serdecznie dziękuję. :)
A tych co się cieszą razem ze mną serdecznie pozdrawiam. :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz