środa, 9 września 2015

Żegnaj lato na rok...





Temat dzisiejszego Karnawału to "powakacyjny powrót do rzeczywistości".

Powrót.
Przypomnij sobie powroty ze swojej podróży.
Co myślisz wchodząc do swojego mieszkania po dłuższej nieobecności?

- O, jak tu czysto.
To też, o ile zostawiłaś mieszkanie wysprzątane przed wyjazdem, a w czasie twojej podróży nie wprosili się jacyś lokatorzy.

Ja kiedy wracam zawsze mówię :

"wszędzie dobrze ale w domu najlepiej".

Lubię powroty. 
Dlatego też lubię powakacyjny powrót do rzeczywistości.



Lato ma swoje uroki, ale w tym roku trochę przesadziło z temperaturą, więc chyba większość z nas żegna je z ulgą . Ale żeby nie było, że narzekam - nie było komarów, więc plus jest. :)
Po lecie zostają wspomnienia, mnóstwo zdjęć i opalone ciało (to ostatnie mnie nie dotyczy, bo ja z tych bardziej odpornych na opaleniznę).

Czas już lato pożegnać.

"Do trawy na łąkach w zaloty idzie wrzos,
 a muchy po kątach coraz częściej śpią.
 Z tych znaków wokoło wywróży każdy sam,
 że wracać do domu czas - lato, żegnaj nam!
 Żegnaj lato na rok, stoi jesień za mgłą..."

Cieszę się, że wraca jesień, bo to moja ulubiona pora roku. Zwłaszcza kiedy jest taka prawdziwa, złota. 

Za co lubię jesień? 

1. Za spowolnienie 

"Choć w morzu i w rzece jeszcze kąpią się,
 to słońce po niebie co dzień skraca bieg."


Słońce jeszcze operuje, ale już nie tak mocno, więc lubię się na nim wygrzewać. Dni stają się krótsze, wieczory spokojniejsze. Poranki są osnute mgłą, w ciągu dnia plącze się babie lato. Lubię spacerować w takie słoneczne jesienne dni, jest ciepło, ale nie upalnie. Jest tak, jakby się czas zatrzymał. Bo się zatrzymuje. Przyroda wydaje ostatnie owoce, przygotowuje się do snu zimowego. Ale zanim zaśnie, zapewni nam wiele atrakcji. :)



2. Za kolory

Nie ma bardziej kolorowej pory roku. Nawet wiosna nie stanowi tu konkurencji. Ok. kwiaty w lecie mogłyby wygrać konkurs na najbardziej soczyste barwy, ale kwiaty to część krajobrazu. Jesień koloruje świat w całości. Daje nam barwy i jeszcze zielone, i złote, i żółte, i czerwone, i brązowe, we wszystkich odcieniach. A do tego błękit nieba. Uwielbiam patrzeć na taki kolorowy świat. Dlatego też ciągnie mnie w Bieszczady. Tam to dopiero jest pięknie jesienią.












3. Za dywany z liści

Znacie to? Spacer w liściach. Nie? To spróbujcie, już niedługo będzie okazja. Możecie nawet podrzucać je do góry. Jeśli macie małe dziecko, to taka zabawa będzie frajdą i dla was, i dla dziecka. Gdy dziecka brak, jako osoba tańcząca w liściach możesz wzbudzić ciekawość otoczenia, niektórzy będą się pukać w czoło (ale jak to się mówiło w dzieciństwie: każdy chory pokazuje gdzie go boli), a niektórzy, tacy bardziej umundurowani, mogą chcieć sprawdzić stan twojej trzeźwości. Jeśli się tego obawiasz, wybierz miejsce bardziej ustronne. Ale samą zabawę polecam wszystkim jako antidotum na stres. :)






4. Za kasztany

"Patrz! Dzieci do szkoły kasztanów niosą kosz,
 a w parku powoli czerwień przejdzie w brąz."


To moja tradycja jesienna - zbieranie kasztanów. Uwielbiam kasztany, lubię na nie patrzeć, dotykać. Są wspaniałe. Ten brąz, ten połysk . Niestety nie znalazłam sposobu na ich przechowywanie, by cieszyły oko przez całą zimę. Albo pleśnieją, albo wysychają i robią się pomarszczone. Może macie na to jakiś patent?
Robiliście kiedyś ludziki z kasztanów? I z żołędzi, i z wykałaczek, i z plasteliny. Wspaniała zabawa dla was i dzieci. Można też układać z kasztanów obrazki albo wymyślać inne zabawy. Pora uruchomić kreatywność. :) Samo zbieranie kasztanów to też fajny pomysł na wspólne spędzenie czasu. Przed zabawą polecam je trochę wyczyścić, bo mógł je obsikać jakiś wędrujący piesek.
Ja z kasztanów robię jesienne stroiki lub po prostu  rozkładam je w różnych miejscach. Pojedyncze noszę w torebce lub w kieszeni. Dlatego że lubię, nie dlatego, że mają jakieś tam działanie. :)
Chciałabym kiedyś spróbować kasztanów jadalnych. Ciekawe czy są smaczne?





5. Za grzyby 

Te na pewno są smaczne, choć nie mają wartości odżywczych.
W grzybach każdy lubi co innego. Jedni tylko zbierają, inni tylko obierają i przerabiają, jeszcze inni tylko jedzą. A niektórzy, tak jak ja lubią przygodę z grzybami od początku do końca. Jedyny minus u mnie to fakt, że boję się dużych lasów i dzikich zwierząt. Na swoje potrzeby mam małe lasy wokół siebie. Ale nawet w takim kiedyś pomyliłam drogi. No cóż, mój osobisty gps w głowie czasami zawodzi. Każda nawigacja zawodzi, więc moja też może, wielkie mi co. Dlatego do lasu chodzę w towarzystwie. :)
Zakładam kalosze, cienką kurtkę lub serdak, biorę koszyczek, kij na pajęczyny (nie cierpię maseczek z pajęczyn), biorę bliską osobę i ruszam na podbój lasu. I nawet jeśli grzyba nie znajdę, to taki jesienny spacer po lesie jest fantastyczny. Obowiązkowo też biorę telefon. Wyciszony. Nie do kontaktów, do robienia zdjęć. :-)
Po powrocie z takiego spaceru czuję mega zmęczenie, zależy ile kilometrów mam w nogach (ilość km. zależy od błędów nawigacyjnych i od ilości grzybów w lesie.) A tu grzyby trzeba obierać. Ale przecież przy obieraniu się odpoczywa, więc nie widzę problemu. Kawka, osoba do towarzystwa i jedziemy, oczywiście na powietrzu, czyli następuje dotleniania się ciąg dalszy. Przy obieraniu jest czas na pogaduchy. Jest super. :)
Dla mnie chyba ostatni etap jest najgorszy, czyli gotowanie. Chociaż nie, ostatni to jedzenie, a to już uwielbiam. Jestem grzybowym łasuchem. :)

                                        po grzybobraniu :)   (zdjęcie z mojego albumu)

6. Za inne dary


"Znów jabłka na targu są tak tanie, jak barszcz,
 korzystaj z ostatnich chwil, konfitury smaż."


Jesień jest bardzo bogata w naturalne prezenty. Część z nich warto przerobić. Czas szykować słoiki, butelki i do dzieła. Wyciągajcie babcine przepisy i szykujcie: jabłka, gruszki, śliwki, winogrona, dynie, papryki, pomidory, ogórki, marchewki, buraki i inne różne dobroci. Zimą będą jak znalazł. To sposób na to by trochę jesieni i lata zachować na zimowy czas. :)




A ziemniaki do ogniska. Do tego kiełbasa na kiju. Można też naszykować żeliwny kociołek z łakociami, ale to już wyższa szkoła jazdy. Jeszcze go nie testowałam, ale znajomi zachwalają.
Do tego zestawu konieczna, no może niekonieczna, ale bardzo przydatna jest gitara i oczywiście ktoś, kto umie grać. Śpiewać każdy może... :)
Bardzo dawno nie byłam na takim ognisku z gitarą, może w tym roku się uda.



zdjęcie z mojego albumu


Ale to nie koniec bogactwa jesiennych darów. Jest jeszcze jarzębina, żołędzie ( o kasztanach już było), szyszki, orzechy, wrzosy, chryzantemy...
Dla każdego coś dobrego. :)




7. Za początek

Mimo, że jesienią czas i natura spowalnia, to dobry moment na coś nowego. Być może to skojarzenie związane jest z nowym rokiem szkolnym. Jak się człowiek tyle lat uczył to i w krew weszło, że wrzesień to nowe. Nowa klasa, nowa szkoła, nowe osoby, nowe podręczniki, nowe zeszyty. Uwielbiałam nowe zeszyty i ich pierwsze starannie prowadzone strony (dalsze już niekoniecznie :)) 
I mimo, że już do szkoły dawno nie chodzę, to poczucie nowego we wrześniu pozostało.
Nawet telewizja we wrześniu rozpoczyna nową ramówkę, ale myślę, że na razie na tv szkoda czasu.

Nowe możliwości nadchodzą.
Czas odkurzyć stare plany i wyzwania, które nie wypaliły i wziąć się do roboty.
Czas też na nowe pomysły.
Z nowymi siłami.
Czujecie tą energię? :)

Że co, że jesień to też plucha? A znasz jakąkolwiek porę roku bez pluchy?
Na pluchę też są sposoby, ale to już temat na inny post.

To co? Do roboty? Co nowego zrobisz we wrześniu? :)




Aha. Cytaty pochodzą z piosenki Zdzisławy Sośnickiej "Żegnaj lato na rok"
Do posłuchania tu:  :)




A zdjęcia niepodpisane jak zawsze pochodzą z https://pixabay.com/



„Artykuł bierze udział w wydarzeniu Karnawał Blogowy Kobiet (http://karnawalblogowykobiet.pl/). Temat #7 Edycji zaproponowany przez Paulinę Wierus, autorkę bloga Patchwork (http://patchwork-blog.pl/) to: Powakacyjny powrót do rzeczywistości.


38 komentarzy:

  1. Bardzo, bardzo pozytywny jest Twój wpis :)
    Tam gdzie na wsi bywałem to ten kociołek to były "prażonki" taki przepyszny miszmasz wszystkiego.

    Kasztany w kieszeni to rewelacyjny środek odstraszający ewentualnych agresorów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nazwą prażonki też się spotkałam. Internet podaje też pieczonki, duszonki, bunclok. A wikipedia mówi, że to śląska potrawa, pochodzi z okolic Zawiercia i Myszkowa. :) Jak zwał tak zwał, nie ważne jak się zwie, ważne jak smakuje. :) Ja niestety jeszcze nie miałam okazji skosztowania tych smakowitości, ale taką małą podróbę tego dania robię sobie na patelni w domu. :)
      Czy żeby kasztan zadziałał odstraszająco trzeba mu włączyć obcję "cel - pal"? :) Czy sama jego energia tworzy wokół noszącego go barierę ochronną? ;) A może ściskany w kieszeni likwiduje strach? Trzeba przetestować. :)

      Usuń
    2. To było 15km od Zawiercia czyli strzeliłaś w dziesiątkę :)
      Kasztany - tak, ja osobiście bym nim w głowę dostać nie chciał... Teraz sezon na kasztany to i można zapasy zrobić ;)

      Usuń
  2. Również najbardziej ze wszystkich pór roku uwielbiam jesień :) Te barwy, zapach, światło, dźwięki...No, niemal wszystko :)

    Pozdrawiam,
    Mara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że przez ostatnie lata jesień nas rozpieszcza dobrą pogodą. Wprawdzie w tej chwili mam za oknem chmury, ale to takie jednodniowe zjawisko. :)Trochę deszczu też nam potrzeba. :)

      Usuń
  3. Jesień jest tak samo spoko jak każda inna pora roku. Wystarczy się skupić na pozytywach i znaleźć coś fajnego w każdej z nich, tak jak w tym tekście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie. :) W każdej porze roku jest coś fantastycznego. I pewnie będę o tym tutaj pisać.Ale jesień jest moją ulubioną porą roku. :)

      Usuń
  4. Rzeczywiście coś w tym jest - kiedy przychodzi jesień wszystko spowalnia. Mimo że jako studentka zaczynam mieć dużo więcej obowiązków, to jednak czuję w jesieni taką świeżość, podmuch motywacji.

    Też uwielbiam jesień za jej dary, a już zwłaszcza jabłka :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Niby spowalnia, a jednak daje energię. Ja z owoców jesiennych najbardziej lubię śliwki i to w każdej odmianie. :)

      Usuń
  5. Jesień lubię, byle była w miarę ciepła i mało deszczowa.
    Bardzo fajny post.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Pewnie, że wolimy taką złotą jesień, ciepłą i suchą. Ale deszcz też się przydaje, oby nie za dużo. Na razie nie jest źle, choć to w kalendarzu przecież ciągle lato. :)

      Usuń
  6. Jakie fajne wymyslilas podejscie do tematu, cudowne te kolory jesienne, no i dywan z lisci wyraznie niektorzy potrafia beztroska sie w nim bawic. Ja co prawda wole lato, ale jesien zawsze kojarzy mi sie z dosc bolesnym powrotem do szarej rzeczywistosci, ale te kolory to rzeczywiscie rekompensuja. Pozdrawiam serdecznie beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy powinien znaleźć w sobie odrobinę dziecka i od czasu do czasu się zabawić... jak dziecko. Może takie zabawy niektórym wydadzą się niestosowne do wieku, wtedy wystarczy spojrzeć na świat oczami dziecka i zachwycić się nim. Od razu robi się lepiej.:) A kto odważny - szus w liście. :)

      Usuń
  7. Fantastycznie pozytywny wpis. Przepiękne zdjęcia. Nakręciłaś mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam oddać trochę pozytywnej energii. :)

      Usuń
  8. Faktycznie jest coś w tym spowolnieniu jesienią. Jeśli chodzi o przetwory to mam małe doświadczenie, stawiam pierwsze kroki, ale dzielę się u siebie na blogu przepisem na czekośliwkę! :) Za jesienią nie przepadam, ale staram się z niej brać to co dobrego daje. Kolory są przepiękne! Kasztanów jadalnych też bym chciała skosztować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekośliwkę znam, jest pyszna, ale Twoja wersja jest bardziej prozdrowotna, bo bez cukru. Przetestuję. Czas na śliwki w stylu czeko. :)

      Usuń
  9. Ja zdecydowanie bardziej kocham lato. Nawet takie przesadnie upalne :) Jesień lubię ... ale tę wczesną, gdy jeszcze nie pada nieustannie i nie wieje niemiłosiernie, a człowiek czeka tylko na pierwszy śnieg. Kocham grzybobranie :) Już się nie mogę doczekać prawdziwków, podgrzybków, maślaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie upały są trochę za ciężkie, więc kiedy nadchodzi jesień czuję ulgę. :) Ten okres zaraz po lecie jest najcudowniejszy, bo potem, wiadomo, listopad i plucha. Ja też czekam na grzyby. Trochę deszczu spadło, więc może jest szansa na nie, mimo letniej suszy. Niestety wytrawni grzybiarze mówią, że u nas jeszcze nie ma.

      Usuń
  10. Taką jesień, jaką przedstawiasz uwielbiam. Właśnie za kolory, za grzyby, za smaki. Za zapach rześkiego powietrza o poranku i rosę na trawie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam codzienną możliwośc podziwiania jesiennych poranków, bo do pracy wychodzę ok.piątej rano. :)

      Usuń
  11. Bardzo mi się podoba takie podejście :) też lubię jesień oczywiście wolę taką w miarę ciepłą, uwielbiam te wszystkie kolory, dzieciaki już zaczęły znosić kasztany i znowu mogę wrócić do mocniejszych otulających zapachem perfum, których latem nie dało się nosić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli bedzie zabawa w kasztany. :) Ciepła jesień jest najlepsza, ale kiedy nastąpi ta jej gorsza część, można temu zaradzić, właśnie powrotem do ulubionych perfum, ulubionego swetra lub ciepłych skarpet.:) Gorące herbatki, ostre zupy, świece, wieczory z książką. Będzie fajnie.:)

      Usuń
  12. Przepięknie to napisałaś :) I te jesienne barwy na zdjęciach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Tobie i wszystkim :) za każde ciepłe słowo dodane do mojego wpisu. Bo w ten sposób zrobił się jeszcze cieplejszy. :) Zdjęcia niestety nie są mojego autorstwa (źródło darmowego banku ze zdjęciami podałam na końcu wpisu), ale wybrałam te, które zrobiły na mnie duże wrażenie i oddają całą magię jesieni. Trochę się ich naprzeglądałam, co jeszcze zwiększyło moją sympatię do tej pory roku.:) Dwa są z mojego albumu, co oczywiście widać. :)

      Usuń
  13. Ja muszę lubić jesień, bom na świat przyszła jesienią. Nawet ta deszczowa mi nie straszna. Mieszkając jeszcze na Mazurach, szłam nad me jezioro, by podziwiać szarugę jesienną. Deszcz jest ożywczy, rześki. To dzięki niemu następuje duchowe oczyszczenie. Wtedy ma się poczucie, że złe zostawia się za sobą, a przyszłość przyniesie dobre zmiany.
    Ale nie stronię od tych kolorów. Jesienią najukochańszym mym kolorem jest czerwień i to jej z niecierpliwością wypatruję. Ruber.. Immortalis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jesteś "jesienną dziewczyną, odmienną niż inne, dziewczyną jesienną, dziewczyną bezcenną." :) To z piosenki Kaliny Jędrusik "Jesienna dziewczyna". Lubię, kiedy ją śpiewa Grzegorz Turnau.:) Dajesz dowód na to, że deszczem też sie można zachwycić i znaleźć jego dobre strony. I że jesieni w jej smutnej, depresyjnej wersji nie trzeba się obawiać.:)
      Ps.Proszę o wyjaśnienie dwóch ostatnich słów. Dziękuję.:)

      Usuń
    2. Musze posłuchać tej piosenki, bo tytuł mi jest nieznany, ale melodia, kto wie :) Ostatnie słowa znaczą: czerwony i nieśmiertelny. Łacinę znam w dwóch wyrazach :)

      Usuń
  14. Tak jak Ty w Bieszczadach, ja kocham jesień w Pieninach. Nigdzie nie widziałam takich pięknych kolorów! A gotowanie w kociołku polecam. Chociaż... ja gotuję w trochę oszukany sposób: najpierw klasycznie na kuchence przygotowuję np. zupę gulaszową, a później wieszam ją nad ogniskiem i tylko podgrzewam. Trochę przechodzi dymem i świetnie smakuje na wrześniowych imprezach pod gołym niebem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Bardzo dziękuję za tę poradę kulinarną. :) Bardzo sprytnie. :) A Pieniny też lubię. W ogóle jestem miłośniczką gór wszelakich w Polsce.

      Usuń
  15. Bardzo ładnie ujęłaś to co w jesieni najcudowniejsze. Cieszę się, że tak samo mocno kochamy tę porę roku. Kiedyś w końcu trzeba zwolnić, prawda? Jej, jak tęsknie za tymi szkolnymi/studiowymi początkami ..:) No nic teraz czekam, aż moja Zuzka urośnie i będziemy robić korale z jarzębiny, ludziki z kasztanów i żołędzi oraz obowiązkowo bukiety z liści :) P.S Powodzenia w wyzwaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, nasze dzieci, to jakby nasze drugie dzieciństwo, można się jeszcze raz beztrosko pobawić. Tylko trzeba na nowo odkryć w sobie dziecko . PS. Dziękuję. :-)

      Usuń
  16. Piękne zdjęcia!! Ja również uwielbiam jesień za to wszystko o czym już wspomniałaś. Jedyne czego nie lubię to przewklekły deszcz i zimny wiatr..brr, jazda na rowerze jest wtedy wyzwaniem ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przewlekły deszcz i zimny wiatr są fajne, jeśli się na nie patrzy przez okno, z cieplutkiego mieszkanka, z ulubioną gorącą herbatą. :-) Gorzej jeśli trzeba wyjść. A rower w taką pogodę? Nie zrobiłabym mu tego. ;-)

      Usuń
  17. A jednak, mimo tylu plusów jesień mnie nie przekonuje. : ) Chociaż faktycznie upały pożegnałam w tym roku z ulgą i bardzo mnie cieszy to 20 stopni na spacerach. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moich znajomych też jesień nie przekonuje. Bo dni krótsze, bo chłodniej, bo coraz ciemniej. Zwłaszcza listopad jest najtrudniejszym miesiącem. Ale na razie jest dużo słońca i z tego się cieszmy. :-) Dla mnie każda pora roku ma coś czego nie lubię :zima - duże mrozy, wiosna - pylenie, lato - burze, jesień - lubię w niej wszystko. :-) Pozdrawiam.

      Usuń
  18. Dałaś mi dziś kilka powodów, dla których warto lubić jesień. Bo ja od zawsze mówię, że jej nie lubię. Tak właściwie to lubię, tylko trochę mniej niż inne pory roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jesienią będą też gorsze dni, najtrudniejszy chyba jest listopad, dlatego tym bardziej trzeba korzystać z pięknej złotej jesieni, dopóki jest. :-)

      Usuń