czwartek, 31 marca 2016

SHARE WEEK 2016 czyli wiosna w blogosferze.





Dziwny czas nastał w blogosferze, bo na setkach blogów pojawia się wpis o tajemniczo brzmiącym tytule

SHARE WEEK 2016

Nieczęsto się zdarza by wpisy u różnych blogerów nosiły ten sam lub bardzo podobny tytuł. 
A tu proszę.

O co chodzi? O wzajemne polecanie się.

wtorek, 22 marca 2016

Czarne marcowe chmury.







Marzec jest dla mnie depresyjny.

Co się wygrzebię z otchłani smutku, to za chwilę znów w nią wpadam.
Można powiedzieć, że to przesilenie wiosenne. Pewnie też.
Ale nie tylko.

poniedziałek, 29 lutego 2016

Podsumowanie lutego.




Luty był dla mnie miesiącem odpoczynku. To czas relaksu i zapominania o moim znienawidzonym miejscu pracy. Czas wysypiania się, życia w stylu slow, na zasadach robię co chcę, nic nie muszę.
Cudowny czas, możecie mi zazdrościć. :D

Bardzo szybko przestawiłam się na taki leniwy tryb życia i żeby nie zgnuśnieć całkowicie, postanowiłam regularnie chodzić. I to zgodnie z planem. O tak , trzymanie się planu bardzo motywuje.  Inna sprawa, ze zostałam zarażona wirusem biegania, o czym pisałam tutaj.

piątek, 26 lutego 2016

Hura! Wygrałam!!!





Obiecałam sobie jakiś czas temu, że jeśli jeszcze raz zdarzy mi się coś wygrać, to napiszę post o moich wygranych w konkursach.

Szaleństw tu się nie spodziewajcie, bo wygrałam raptem kilka książek. Bo głównie w takich konkursach brałam udział, gdzie nagrodą była literatura.

Słyszałam! Kto zrobił phyy?

Że niby tylko książki? W lotto też gram. :-P 
Na razie bez efektów, ale jestem cierpliwa.

czwartek, 11 lutego 2016

Podsumowanie wyzwania fotograficznego.




Przyszedł czas na podsumowanie fotograficznego wyzwania karnawałowego.
Przyznam, że kiedy wymyślałam hasła, szukałam słów, które z karnawałem się kojarzą, pomysłów na zdjęcia jeszcze nie miałam. A potem? Potem okazało się, że muszę trochę pogłówkować jaką fotkę zrobić, gdzie ją zrobić , nie zawsze było łatwo.
Jednak zabawa była przednia. :)

sobota, 6 lutego 2016

9 etapów mojego biegania. Z ostrzeżeniem.



Etap 1.

Lekcja wf w liceum, jakieś sto lat temu.
Znienawidzona lekcja, znienawidzony nauczyciel.
Na lekcję przychodził w dżinsach i koszulce, chyba po to żeby z premedytacją pastwić się nad tą żeńską klasą. Zero dobrego przykładu.
Biegniemy dookoła sali - stały tekst.
Pół lekcji biegania jak zwierzę w cyrku, kolejne pół - gry zespołowe, których nie cierpiałam.
Chciałam aerobik, nie było szans, ani w szkole, ani po szkole. Klubów fitness wtedy nie było. 
Dawno dawno temu.
Wiem, też nie mogę w to uwierzyć, ale byłam kiedyś nastolatką.
Nastolatką, która nie cierpiała lekcji wf.

środa, 3 lutego 2016

Podsumowanie stycznia.


Styczeń zaczął się u mnie niezbyt dobrze z uwagi na wydarzenia sylwestrowe. Sporo myślałam wtedy o kruchości życia, o śmierci. Wniosek końcowy był jeden. Póki żyję, muszę z życia korzystać. I nie chodzi tu o zabawę do upadłego, ale o to, by wyciągnąć z życia to co najlepsze, by cieszyć się nim, niezależnie od tego co się dzieje, wycisnąć z niego ile tylko się da.
Niby to wiem, niby staram się tak żyć, ale co jakiś czas warto sobie o tym przypomnieć.

Po smutnym początku postanowiłam trochę się rozweselić przy tym co lubię, czyli przy fotografowaniu.

piątek, 29 stycznia 2016

Obiecanki cacanki z marchewkowym tłem.





Znacie to powiedzenie "obiecanki cacanki a głupiemu radość"? Znacie.
No to wiecie, że nie chodzi w nim o to, żeby kogokolwiek wyzywać od głupców, ale o słowa które z taką łatwością wyrzucamy z siebie obiecując drugiemu, że zrobimy to, czy tamto.

Korzystając z wolnej chwili zrobiłam mały rachunek sumienia i wyszło, że mam kilka takich zaległych spraw.


piątek, 22 stycznia 2016

Zdrada.



Muszę się Wam do czegoś przyznać.. 
Nie wiem jakie konsekwencje będzie miało to wyznanie, ale muszę to z siebie wyrzucić... 
Dopuściłam się zdrady...

Ten związek od początku budził moje wątpliwości. Jesteśmy razem, bo jesteśmy, bo tego wymaga wspólne dziecko. Nie ma między nami jakiejś głębszej więzi. Porozumiewamy się tylko od czasu do czasu. To nie jest dobra relacja.


A jak było na początku?


środa, 6 stycznia 2016

Moje wyzwanie fotograficzne na karnawał.




Dopiero co zakończyłam poprzednie wyzwanie fotograficzne pt. Fotograficzny Kalendarz Adwentowy , a już zachciało mi się nowego. No cóż zawsze lubiłam robić zdjęcia, po to, by uwieczniać chwile. Jednak przy okazji realizacji wyzwania adwentowego odkryłam, że fotografią można interpretować słowa. Bardzo mi się to spodobało. I wciągnęło ma maksa. Bawiłam się świetnie.