niedziela, 29 listopada 2015

(Nie)przygotowana do zimy.







Co mężczyźni kochają najbardziej? Raczej kogo? Wiadomo! Kobiety.
No dobra, mężczyźni bardziej niż kobiety kochają samochody.

Tak. Wiem coś o tym. Zostałam wygryziona przez nasze autko z pierwszego miejsca w rankingu. Najpierw byłam najważniejsza dla mojego Mężczyzny, potem pokonał mnie samochód, a później (o zgrozo) przede mnie wepchnęła się wiertarka. I tak się cieszę, że jeszcze na podium jestem i mam to zaszczytne trzecie miejsce. :)

Skoro mężczyzna kocha swój samochód, to powinien przygotować go do zimy. To oczywiste. 
Skoro mężczyzna kocha swoją kobietę, też powinien przygotować ją do zimy. Może nowe futro, nowe buty, szaliczki, czapeczki... 
Żarcik. :-) To akurat kobieta może sobie kupić sama. :-) Są ważniejsze sprawy. 
Ja do zimy przygotowana nie jestem, bo mój mężczyzna zajął się autkiem (w końcu priorytety mamy ustalone). Dlatego marznę, choruję i z przerażeniem patrzę na termometr zewnętrzny. Jestem niedogrzana i ciągle mi zimno. Zastanawiam się, co by tu zrobić, żeby się jednak do tej zimy przygotować. Może podpatrzę jak przygotowuje się samochód na zimę? Co jest najważniejsze w przygotowaniu auta?

sobota, 21 listopada 2015

Podisqusuj ze mną.





DISQUS.

Disqus jest system komentowania na blogach (zaczynam od definicji, bo mój blog czytają nie tylko blogerzy, więc mogą nie wiedzieć o czym mowa).
Taki system mam od niedawna, ale jestem bardzo zadowolona. Nie wiem jakie psikusy będzie mi czynił w trakcie użytkowania, na razie jest super. :)

Dzisiejszy wpis tworzę z dwóch powodów.

Po pierwsze: żeby podziękować tym, którzy mnie zmotywowali do jego zainstalowania. :)
Namiary na te osoby znajdziecie niżej. :-)

Po drugie: żeby zachęcić tych, co Disqusa jeszcze na swoich blogach nie mają.
Ludzie, dlaczego jeszcze nie macie Disqusa???

sobota, 7 listopada 2015

Odcinanie pępowiny, czyli sztuka życia w siedmiu aktach.







Akt 1.

Leżę na szpitalnym łóżku.  W szpitalu jestem od ponad tygodnia, ale dziś, po wielkim wydarzeniu jakim był poród, zmieniono mi salę. Na tej nie ma żadnych pacjentek. Jest późny wieczór, za oknem ciemno, w szpitalu cicho i spokojnie. Jestem sama. Choć nie do końca. Obok mnie leży małe śpiące zawiniątko. Pojawiło się na tym świecie jakieś dwie godziny temu. Moja córka. Przyszła na świat w dniu, w którym wszyscy snują refleksję o tych, co już odeszli i odwiedzają groby. Tak, dziś jest Wszystkich Świętych. Większość myśli  o śmierci, a ja o życiu, nowym życiu, za które od dziś będę odpowiedzialna. Nosiłam to życie w sobie przez 9 miesięcy. Jedyne co mogłam dla niego zrobić, to dbać o siebie. Dziś ostatnie połączenie między nami zostało przecięte. Po pępowinie został tylko supełek, który też odpadnie. Nie jesteśmy już jednością, stanowimy dwa odrębne życia. Choć wciąż bardzo ze sobą powiązane.


czwartek, 29 października 2015

Wspomnienie lata...




Zaczęła się jesień, jest zimno. W takie dni chętnie wspomina się lato.
Pamiętacie te temperatury, których termometry nie mogły wykazać, bo brakowało im skali?
To całkiem niedawno było. 

Słońce, upał, żar z nieba. Niejedna osoba już za tym tęskni. Ja niekoniecznie.
Nie był to dla mnie łatwy czas, zwłaszcza w godzinach 16-19, kiedy wracałam z pracy.
16-sta - godzina zero. Codziennie upragniona, oczekiwana, ulubiona. Rozumieją to ci, którzy swojej pracy nie lubią. 


poniedziałek, 19 października 2015

Jak ocaliłam wszechświat?


 


Drogi Bookwormie.

W odpowiedzi na Twoje jakże pomysłowe WYZWANIE, przedstawiam historię o tym jak uratowałam wszechświat. 

Będzie to opowieść bardzo wzruszająca, bo temat przecież jest poważny i wspaniały.
Mimo, że chciałeś na wesoło.

Publikuję ją na blogu, choć zastanawiałam się, czy poleconym przyczepionym do szponów sępa nie puścić. Jednak zrezygnowałam po wielu próbach, bo żaden sęp nie chciał współpracować.
Poza tym inni też mają prawo do zapoznania się z moją opowieścią, a przecież nie będą za sępami latać jak ja. 

Uwaga! Historia ta może doprowadzić Cię do łez.
A załzawienie może być nader intensywne. Uważaj więc na siebie!

niedziela, 11 października 2015

Jeszcze raz.



Jeszcze raz dziś wracam do Liebster Blog Award, a to za sprawą blogerki Izy, która podstępnie ;) postanowiła mnie nominować mimo, że to właśnie ja nominowałam ją. Że tak nie można według zasad? Nam można. :-)

Wyzwanie przyjmuję, bo bardzo Izę lubię za jej mądrość życiową, pozytywne podejście do wszystkiego i wskazówki jak spełniać marzenia. Iza nie poucza, tylko swoją osobą pokazuje, że jak się chce, można wszystko. :-) 
W swoich odpowiedziach na moje pytania, Iza wypowiedziała zdanie, które  mnie uderzyło i będę je cytować, gdzie się tylko da: 

"Statystyka jest martwa, blog żyje dzięki ludziom."


wtorek, 6 października 2015

Kto podrobił mi metrykę?





Patrzę na mój akt urodzenia i patrzę. I nadziwić się nie mogę. Bo coś mi się nie zgadza w dacie urodzenia. 

Dzień 3. Ok.
Miesiąc 12. Ok.
Ale rok? 
Chcielibyście wiedzieć co mi tam napisali? Nie powiem, bo to głupota jakaś jest! No nie będzie mi jakiś urzędas sugerował ile mam lat! Chyba ja lepiej wiem.

Choć właściwie nie wiem.


niedziela, 27 września 2015

Liebster Blog Award - ja też???





Liebster Blog Award krąży w sieci od jakiegoś czasu. Taka zabawa łańcuszkowa - pomyślałam - nic ciekawego, oby mnie nie dopadło. Kiedy mnie więc dopadło za sprawą Nieidealnejanny, to napisałam jej w komentarzu: " Anka ja Cię zamorduję". Prawda Ania, że tak napisałam?:)

Zwłaszcza, że nominacja przyszła w momencie, gdy siedziałam sflaczała w ciemnym dole swojej egzystencji, zalewając się łzami nad marnością tego świata. I co ja teraz napiszę w odpowiedziach? Kiedy do wszystkiego jestem na nie. A jeszcze telewizor przestał mi działać. Nie oglądam tv, ale skoro płacę to ma działać, nie?  Mój Mężczyzna też mnie zirytował strasznie, tak, czasami mnie wkurza bardzo, ale i tak go bardzo kocham. Mężczyźni ogólnie zostali stworzeni po to, by kobietom sprawiać radość i przyjemność, jednak czasami coś im się zawiesza w systemie nerwowym i nie spełniają dobrze swojej funkcji. I wtedy trzeba ich zresetować. No i teraz każdy mężczyzna, który to przeczyta skupi się na tym ostatnim zdaniu. Resztę mi doczytać! Ważna jest!
Tu przesyłam specjalne pozdrowienia dla mojego M, bo już wie o moim blogu i na pewno to przeczyta. 
Już się na Ciebie nie gniewam Kochanie. :)

Ale wtedy się gniewałam, więc jak mogłam Go poprosić o pomoc przy naprawie tv, no jak? Sama się wzięłam. Postanowiłam zastosować najstarszą metodę świata: wyłącz - włącz. Nie zadziałało. Oho, nie będzie łatwo. Trochę więc pokombinowałam, tu reset dekodera, tu reset routera, wyłącz jedno włącz drugie, włącz i wyłącz jednocześnie jedno i drugie. No dziwię się, że nie popsułam, zwłaszcza, że mi w kółko wyskakiwał błąd S01, a raz nawet błąd S04. Nie wiem ile było wyłącz - włącz, ale w końcu zadziałało i zaczęło się instalować od początku. I po chwili jest efekt - tv działa, mogę wyłączyć, przecież i tak nie oglądam. :) Byłam z siebie dumna, że zrobiłam to sama.:)


Podobny rodzaj dumy zaczęłam odczuwać, gdy doczytałam, że nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana za dobrze wykonaną robotę. Aż urosłam z tej dumy. A kiedy w międzyczasie otrzymałam drugą nominację od Anety z look-up-to-life i to z pochwałą za najlepsze komentarze, to normalnie z dumy spuchłam. Jak mnie jeszcze ktoś nominuje, to jest ryzyko, że moja skóra nie wytrzyma dalszego puchnięcia. Wprawdzie przeżyła już dwie ciąże, ale rozciąganie w jednym miejscu to nie to samo co po całości. 

Czuję się dumna, bo jestem częścią fajnego świata blogosfery i zostałam zauważona i doceniona przez baaaaaaaardzo sympatyczne osoby. 
I tu napiszę: DZIĘKUJĘ. :) Zaraz czerwony dywan z radości rozwinę. Hmm, chyba nie mam. To może chociaż ubiorę się elegancko, a nie tak w szlafroku.

Dobra, po tym przydługim wstępie, który chyba oznacza powrót weny, czas na odpowiedzi. 

Jest ryzyko, że też będzie długo, więc może jakąś kawę Wam zrobię czy coś? 



niedziela, 13 września 2015

Blogosfera mnie pożera.


 


Dziś mija pół roku od momentu założenia mojego bloga.
Szanujący się bloger powinien zrobić podsumowanie.
To zrobię. :)
Bo jestem szanującą się... chyba mogę powiedzieć blogerką? ;) 


środa, 9 września 2015

Żegnaj lato na rok...





Temat dzisiejszego Karnawału to "powakacyjny powrót do rzeczywistości".

Powrót.
Przypomnij sobie powroty ze swojej podróży.
Co myślisz wchodząc do swojego mieszkania po dłuższej nieobecności?

- O, jak tu czysto.
To też, o ile zostawiłaś mieszkanie wysprzątane przed wyjazdem, a w czasie twojej podróży nie wprosili się jacyś lokatorzy.

Ja kiedy wracam zawsze mówię :

"wszędzie dobrze ale w domu najlepiej".

Lubię powroty. 
Dlatego też lubię powakacyjny powrót do rzeczywistości.