niedziela, 24 kwietnia 2016

Pociąg Gotuje czyli Pan Mniszek




Miał być przepis na ciasto, będzie, ale dziś zaserwuję co innego.
Być może widzicie w swoim otoczeniu takie oto kwiaty jak wyżej. Właśnie kwitną.
Gdybym zapytała o nazwę tej rośliny na zdjęciu, większość odpowiedziałaby - mlecz. 

A z czym Wam się kojarzy mlecz? 
Z żółtymi kwiatami, których pełno na łąkach i trawnikach, a potem dmuchawcami na brudzących mocno łodyżkach.

Mnie kojarzy się z miodem, sałatką i lekarstwem. 

Bo prawidłowa nazwa tej rośliny to mniszek lekarski, albo pospolity. 
Dlaczego mniszek nie wiem, może od jakiegoś mnicha ;), ale wiem dlaczego lekarski.

piątek, 22 kwietnia 2016

Przyszedł czas czyli Pociąg Gotuje.



Przyszedł czas, że będą u mnie wpisy kulinarne. A co? Inni mogą, a ja nie?
I co z tego, że nie umiem gotować? :-P

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Powszechny Zakład Uparciuchów.




Dziś na tapetę biorę PZU. To kolejna instytucja po ZUS-ie, która zaszła mi za skórę.

Po śmierci mojego Taty postanowiłyśmy zezłomować jego stare autko. Wysłużone już było, nie opłacało się sprzedawać. Poza tym nie ma Taty, nie będzie jego auta.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Podsumowanie marca.




No cóż, marzec nie był dla mnie dobrym miesiącem, sporo smutku, stany depresyjne, kłopoty finansowe, niechciane kontakty z ZUS- em.

No właśnie - ZUS. Wizyta w tej instytucji nigdy do przyjemnych nie należy i zazwyczaj jest bardzo stresująca, zwłaszcza kiedy zostaje się wezwanym na przebadanie, bo ZUS podejrzewa cię o udawanie choroby.

czwartek, 31 marca 2016

SHARE WEEK 2016 czyli wiosna w blogosferze.





Dziwny czas nastał w blogosferze, bo na setkach blogów pojawia się wpis o tajemniczo brzmiącym tytule

SHARE WEEK 2016

Nieczęsto się zdarza by wpisy u różnych blogerów nosiły ten sam lub bardzo podobny tytuł. 
A tu proszę.

O co chodzi? O wzajemne polecanie się.

wtorek, 22 marca 2016

Czarne marcowe chmury.







Marzec jest dla mnie depresyjny.

Co się wygrzebię z otchłani smutku, to za chwilę znów w nią wpadam.
Można powiedzieć, że to przesilenie wiosenne. Pewnie też.
Ale nie tylko.

poniedziałek, 29 lutego 2016

Podsumowanie lutego.




Luty był dla mnie miesiącem odpoczynku. To czas relaksu i zapominania o moim znienawidzonym miejscu pracy. Czas wysypiania się, życia w stylu slow, na zasadach robię co chcę, nic nie muszę.
Cudowny czas, możecie mi zazdrościć. :D

Bardzo szybko przestawiłam się na taki leniwy tryb życia i żeby nie zgnuśnieć całkowicie, postanowiłam regularnie chodzić. I to zgodnie z planem. O tak , trzymanie się planu bardzo motywuje.  Inna sprawa, ze zostałam zarażona wirusem biegania, o czym pisałam tutaj.

piątek, 26 lutego 2016

Hura! Wygrałam!!!





Obiecałam sobie jakiś czas temu, że jeśli jeszcze raz zdarzy mi się coś wygrać, to napiszę post o moich wygranych w konkursach.

Szaleństw tu się nie spodziewajcie, bo wygrałam raptem kilka książek. Bo głównie w takich konkursach brałam udział, gdzie nagrodą była literatura.

Słyszałam! Kto zrobił phyy?

Że niby tylko książki? W lotto też gram. :-P 
Na razie bez efektów, ale jestem cierpliwa.

czwartek, 11 lutego 2016

Podsumowanie wyzwania fotograficznego.




Przyszedł czas na podsumowanie fotograficznego wyzwania karnawałowego.
Przyznam, że kiedy wymyślałam hasła, szukałam słów, które z karnawałem się kojarzą, pomysłów na zdjęcia jeszcze nie miałam. A potem? Potem okazało się, że muszę trochę pogłówkować jaką fotkę zrobić, gdzie ją zrobić , nie zawsze było łatwo.
Jednak zabawa była przednia. :)

sobota, 6 lutego 2016

9 etapów mojego biegania. Z ostrzeżeniem.



Etap 1.

Lekcja wf w liceum, jakieś sto lat temu.
Znienawidzona lekcja, znienawidzony nauczyciel.
Na lekcję przychodził w dżinsach i koszulce, chyba po to żeby z premedytacją pastwić się nad tą żeńską klasą. Zero dobrego przykładu.
Biegniemy dookoła sali - stały tekst.
Pół lekcji biegania jak zwierzę w cyrku, kolejne pół - gry zespołowe, których nie cierpiałam.
Chciałam aerobik, nie było szans, ani w szkole, ani po szkole. Klubów fitness wtedy nie było. 
Dawno dawno temu.
Wiem, też nie mogę w to uwierzyć, ale byłam kiedyś nastolatką.
Nastolatką, która nie cierpiała lekcji wf.