piątek, 22 kwietnia 2016
poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Powszechny Zakład Uparciuchów.
Etykiety:
stacja życie
Dziś na tapetę biorę PZU. To kolejna instytucja po ZUS-ie, która zaszła mi za skórę.
Po śmierci mojego Taty postanowiłyśmy zezłomować jego stare autko. Wysłużone już było, nie opłacało się sprzedawać. Poza tym nie ma Taty, nie będzie jego auta.
niedziela, 3 kwietnia 2016
Podsumowanie marca.
Etykiety:
stacja bieganie,
stacja podsumowania
No cóż, marzec nie był dla mnie dobrym miesiącem, sporo smutku, stany depresyjne, kłopoty finansowe, niechciane kontakty z ZUS- em.
No właśnie - ZUS. Wizyta w tej instytucji nigdy do przyjemnych nie należy i zazwyczaj jest bardzo stresująca, zwłaszcza kiedy zostaje się wezwanym na przebadanie, bo ZUS podejrzewa cię o udawanie choroby.
czwartek, 31 marca 2016
SHARE WEEK 2016 czyli wiosna w blogosferze.
Etykiety:
stacja blogowanie
Dziwny czas nastał w blogosferze, bo na setkach blogów pojawia się wpis o tajemniczo brzmiącym tytule
SHARE WEEK 2016
Nieczęsto się zdarza by wpisy u różnych blogerów nosiły ten sam lub bardzo podobny tytuł.
A tu proszę.
O co chodzi? O wzajemne polecanie się.
wtorek, 22 marca 2016
Czarne marcowe chmury.
Etykiety:
stacja życie
Marzec jest dla mnie depresyjny.
Co się wygrzebię z otchłani smutku, to za chwilę znów w nią wpadam.
Można powiedzieć, że to przesilenie wiosenne. Pewnie też.
Ale nie tylko.
Ale nie tylko.
poniedziałek, 29 lutego 2016
Podsumowanie lutego.
Etykiety:
stacja bieganie,
stacja kuchnia,
stacja podsumowania
Luty był dla mnie miesiącem odpoczynku. To czas relaksu i zapominania o moim znienawidzonym miejscu pracy. Czas wysypiania się, życia w stylu slow, na zasadach robię co chcę, nic nie muszę.
Cudowny czas, możecie mi zazdrościć. :D
Cudowny czas, możecie mi zazdrościć. :D
Bardzo szybko przestawiłam się na taki leniwy tryb życia i żeby nie zgnuśnieć całkowicie, postanowiłam regularnie chodzić. I to zgodnie z planem. O tak , trzymanie się planu bardzo motywuje. Inna sprawa, ze zostałam zarażona wirusem biegania, o czym pisałam tutaj.
piątek, 26 lutego 2016
Hura! Wygrałam!!!
Etykiety:
stacja życie
Szaleństw tu się nie spodziewajcie, bo wygrałam raptem kilka książek. Bo głównie w takich konkursach brałam udział, gdzie nagrodą była literatura.
Słyszałam! Kto zrobił phyy?
Że niby tylko książki? W lotto też gram. :-P
Że niby tylko książki? W lotto też gram. :-P
Na razie bez efektów, ale jestem cierpliwa.
czwartek, 11 lutego 2016
Podsumowanie wyzwania fotograficznego.
Etykiety:
stacja foto
Przyszedł czas na podsumowanie fotograficznego wyzwania karnawałowego.
Przyznam, że kiedy wymyślałam hasła, szukałam słów, które z karnawałem się kojarzą, pomysłów na zdjęcia jeszcze nie miałam. A potem? Potem okazało się, że muszę trochę pogłówkować jaką fotkę zrobić, gdzie ją zrobić , nie zawsze było łatwo.
Jednak zabawa była przednia. :)
sobota, 6 lutego 2016
9 etapów mojego biegania. Z ostrzeżeniem.
Etykiety:
stacja bieganie,
stacja blogowanie
Etap 1.
Lekcja wf w liceum, jakieś sto lat temu.
Znienawidzona lekcja, znienawidzony nauczyciel.
Na lekcję przychodził w dżinsach i koszulce, chyba po to żeby z premedytacją pastwić się nad tą żeńską klasą. Zero dobrego przykładu.
Biegniemy dookoła sali - stały tekst.
Pół lekcji biegania jak zwierzę w cyrku, kolejne pół - gry zespołowe, których nie cierpiałam.
Znienawidzona lekcja, znienawidzony nauczyciel.
Na lekcję przychodził w dżinsach i koszulce, chyba po to żeby z premedytacją pastwić się nad tą żeńską klasą. Zero dobrego przykładu.
Biegniemy dookoła sali - stały tekst.
Pół lekcji biegania jak zwierzę w cyrku, kolejne pół - gry zespołowe, których nie cierpiałam.
Chciałam aerobik, nie było szans, ani w szkole, ani po szkole. Klubów fitness wtedy nie było.
Dawno dawno temu.
Wiem, też nie mogę w to uwierzyć, ale byłam kiedyś nastolatką.
Nastolatką, która nie cierpiała lekcji wf.
Wiem, też nie mogę w to uwierzyć, ale byłam kiedyś nastolatką.
Nastolatką, która nie cierpiała lekcji wf.
środa, 3 lutego 2016
Podsumowanie stycznia.
Etykiety:
stacja podsumowania
Styczeń zaczął się u mnie niezbyt dobrze z uwagi na wydarzenia sylwestrowe. Sporo myślałam wtedy o kruchości życia, o śmierci. Wniosek końcowy był jeden. Póki żyję, muszę z życia korzystać. I nie chodzi tu o zabawę do upadłego, ale o to, by wyciągnąć z życia to co najlepsze, by cieszyć się nim, niezależnie od tego co się dzieje, wycisnąć z niego ile tylko się da.
Niby to wiem, niby staram się tak żyć, ale co jakiś czas warto sobie o tym przypomnieć.
Po smutnym początku postanowiłam trochę się rozweselić przy tym co lubię, czyli przy fotografowaniu.






