poniedziałek, 13 lutego 2017

15 myśli na początek niezwykłego dnia.






Żyłam tym wydarzeniem cały dzień.

Od chwili, gdy PIERWSZA myśl nieśmiało przemknęła przez zwoje mózgowe, bardzo tego ranka zapętlone i długo szukając ujścia, trafiła do punktu lokalizującego dźwięki z otoczenia. 
Coś grało, ale myśl była zbyt słaba, by zlokalizować kto i po co zakłóca jej nocny spokój. 

Tu pałeczkę przejęła  myśl DRUGA i w uśpionym jeszcze systemie przechowywania danych odnalazła autora. Śpiewał Żółtko, Tomasz Żółtko.

TRZECIA myśl nie należała do tych przyjemnych, mimo że Żółtko śpiewał o miłości i dotyku.
Była mordercza, bo Żółtko dotknął ją do żywego, zakłócając ogromną na tę chwilę potrzebę snu i okradając z ostatnich sennych marzeń.

- Zabić budzik! - krzyczały wszystkie komórki mojego niewyspanego jestestwa.

CZWARTA myśl była bardzo powtarzalna: wyłącz to, wyłącz to, wyłącz...
Wyłączyło się samo.

PIĄTA postanowiła doścignąć poprzedniczki i udowodnić im, że jest bardziej fascynująca.

- Wstawaj! -  wołało moje pragnienie przygody - Przecież dzisiaj wyjeżdżasz!

Tu do akcji wkroczyła SZÓSTA i bez zbędnych wstępów i z całą mocą trenowanego latami pesymizmu, przywaliła obuchem w głowę.

- Tylko że najpierw pojedziesz do pracy!

W tym momencie z objęć Morfeusza wyrwał się wbudowany od urodzenia optymizm i jako SIÓDMA myśl wykrzyknął:

- Heloł, przecież ty tą pracę lubisz! Wstawaj! Szkoda dnia!

ÓSMA myśl pochodziła z gatunku tych niezdecydowanych i nie potrafiła rozsądzić, czy bardziej fascynujące mogą być przeżycia danego dnia, czy jednak wspanialszym będzie wrócić w objęcia wyżej wymienionego i może nawet zostać w nich do wiosny?

DZIEWIĄTA .. dziewiąta była pytaniem:

- Kto tu do cholery tak chrapie?!

DZIESIĄTA się zawstydziła, zapłonęła dziewczęcym rumieńcem, na szczęście niewidocznym w zimowej ciemnicy poranka.

- Kurde, przecież to ja.

JEDENASTA była jak z horroru, sprawiła że przerażone powieki uniosły się stanowczym ruchem w górę i jedyne co zobaczyły to... ciemność.  Z ciemności wyodrębnił się koszmar.

- Zaspałam!

DWUNASTA nie mniej zestrachana, postanowiła zmusić siłą swej woli zdrętwiałe dłonie, by wymacały w pobliżu jakikolwiek licznik czasu. W niezgrabnie zaspanych palcach znalazło się coś, co wskazywało kilka cyferek z dwukropkiem w środku.

TRZYNASTA, z ogromnym, ponadludzkim wysiłkiem próbowała doszukać się znaczenia takiej, a nie innej kombinacji cyfr. Tu zwoje mózgowe mało co nie uległy przegrzaniu, ale za to znów zrobiło się ciepło, błogo i sennie...

CZTERNASTA myśl wspięła się na wyżyny mądrości i zlokalizowala znaczenie tego niesamowitego, aczkolwiek gdzieś już  widzianego układu cyfr, który wskazywał godzinę 05:05.

PIĘTNASTA wjechała błyskawicznie na górę szczęścia, by tam ogłosić wszem i wobec, tę szczególną, radosną, wręcz fantastyczną nowinę: 

- Nie zaspałam! Wszystko idzie według planu.

Po tych piętnastu intensywnie wyczerpujących myślach, leniwe ciało przestawiło się na tryb - automat, wyłączając tym ryzyko dodatkowej kontemplacji w świątyni dumania zwanej powszechnie wc. Po czym zwlekło swoją ociężałą masę, otulilo się w wyjatkowo cieplutki szlafroczek i posuwistym krokiem, po uprzednim zameldowaniu stóp w kapciach, ruszyło na podbój tego niezwykłego dnia, którego początkiem była jak zawsze zwykła, codzienna łazienka.

Zwieńczeniem zaś tego dnia miało być dotarcie do całkiem sympatycznego miasta, jakim jest Tomaszów Mazowiecki i rozpoczęcie krótkiego lecz udanego urlopu.
I było.

Zwieńczeniem tego przydługiego wstępu miał być opis mojego pobytu w Tomaszowie, ale mój grafomanski pisarski GPS trochę pobłądził, więc wyszło jak wyszło. :-) 

A że wyszło trochę długo, to o Tomaszowie będzie innym razem.

A na koniec zaśpiewa dla Was Tomasz Żołtko, który od kilku lat, niezmiennie budzi mnie tą piosenką. Zazwyczaj tylko wstępem. ;)

Niezwykłego dnia Wam życzę. :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz