niedziela, 5 marca 2017

Jak zwalczyć epicką chujnię.



Z góry przepraszam tych, którzy nie przeklinają. Ja też zazwyczaj nie przeklinam, ale na potrzeby tego wpisu muszę użyć tego niecenzuralnego słowa. Wykropkowanie go mija się z celem, bo i tak każdy wie o co chodzi. Użyję go w tym tekście jeszcze wiele razy, więc zbyt wrażliwych ostrzegam.

Pomysł na wpis wziął się z grupy blogerów, której mam zaszczyt być członkiem, grupy BLOGI KOT - Komiczne Odważne Twórcze. To nieduża grupa piszących wariatów - z artystyczna duszą, dużym sercem, ogromnym dystansem i jeszcze większym poczuciem humoru (jak ja) oraz zbyt częstą skłonnością do ironii i złośliwości (to już nie ja :-P)

Temat wpisu brzmi :

"Jak zwalczyć epicką chujnię we własnej głowie i napisać coś mądrego na bloga."


Epicka chujnia - te dwa słowa rzucone w eter zainspirowały mnie aż tak, że pozostawiłam sprzątanie, obiad i inne cele życiowe, by usiąść i przerzucić na klawiaturę to, co w danej chwili powstało w moim umyśle pod wpływem przeczytania tych dwóch mało poetycko brzmiących słów.

Postanowiłam jednak podejść do tematu trochę z innej strony i bardziej skupić się nad słowem chujnia.

Chujnia. 

Słowo uznawane za wulgarne, jednak myślę, że bardziej wulgarnym jest ono bez końcówki "nia". W połączeniu z końcówką nabiera jakby ogłady i jest idealnym określeniem głębokiej beznadziei.

Myślę że każdy z Was raz na jakiś czas, a może częściej, doświadcza tego stanu, kiedy patrząc na swoje życie, dom, rodzinę, pracę, ... (tu wstaw dowolny wyraz), określa je mianem chujnia.
Chujnia idealnie też zastępuje takie wyrazy jak chandra (już niemodne) dół, deprecha, depresja (to akurat słowo jest mocno nadużywane, bo depresja to poważna choroba). 
Chujnia to nie tylko określenie naszego stanu, nastroju, niemocy, ale także uniwersalne określenie na sytuację, w której wszystko idzie źle.

Każdy ma swoją chujnię, mniejszą lub większą, mniej lub bardziej poważną, choć myślę że dla każdego to właśnie jego chujnia jest najpoważniejsza. 

Tu w pierwotnej wersji wpisu nastąpił opis mojej życiowej chujni, który pozwolił mi w ten kiepski dzień dać upust swoim żalom i ponarzekać na życie. Kiedy kilka dni później spojrzałam na to, co wcześniej wyprodukowałam, byłam zdziwiona. Przecież wcale nie jest aż tak źle jak to widziałam tamtego dnia. Swoje żale usunęłam, za to zostawiłam moje sposoby na życiową chujnię. 


Moje sposoby na chujnię:

1. Nieważne co cię spotyka, ważne jak do tego podchodzisz. Najlepiej podchodź z uśmiechem i optymizmem.

2. Wszystko w życiu jest po coś, choć w danej chwili nie masz zielnego pojęcia po co. Kiedyś się dowiesz. 

3. Akceptuj to, czego nie możesz zmienić, zmieniaj to, co zmienić się da. Tylko nie pomyl jednego z drugim, bo to spowoduje jeszcze większą frustrację.

4. Nawet kiedy ci się bardzo nie chce - działaj, kiedy musisz coś wykonać, działaj tym bardziej, nie odkładaj na później. Niestety pewnych rzeczy nikt za ciebie nie zrobi (a jak może zrobić, to zdeleguj). Może dziś wydaje ci się, że sprawa cię przerasta, ale kiedy zaczniesz, zrobisz krok po kroku, zobaczysz, że to pójdzie i nie będzie wcale takie trudne jak się na początku wydawało. 

5. Kiedy wydaje ci się że już nie możesz - odpocznij, a potem spróbuj jeszcze raz. 

6. Pewnych rzeczy nie przeskoczysz, daj sobie czas i uzbrój się w cierpliwość. 

7. Odrzuć czarne scenariusze, one będą atakować cie straszliwie, w końcu nie na darmo mówią, że najgorszym naszym wrogiem jest wyobraźnia. 

8. Słowo problem zamień na wyzwanie lub projekt (lepiej brzmi) i skłania do działania. Słowa chujnia używaj rzadko lub wcale. :P

9. Pozwól sobie na oddech, odpoczynek, przyjemność. Bez wyrzutów sumienia. 
Tylko nie przesadź z tymi przyjemnościami. :-P

10. Pozwól by pewne rzeczy zadziały się same. Nie na wszystko masz wpływ. I nie musisz być odpowiedzialnym za wszystko i wszystkich oraz dźwigać na swoich barkach całego świata. 

11. Wygadaj się przed kimś (będzie tak bardziej prywatnie) , wyrzuć swoje żale na blogu (uważaj! będzie bardzo publicznie). 

12. Jeśli już chcesz z kim gadać, to najlepiej z kimś, kto ma podobny problem do twojego. Czasami też warto porozmawiać z kimś, kto popatrzy na twoją chujnię z zupełnie innej perspektywy. Może ci podpowiedzieć rozwiązania, ale czy zrozumie co czujesz?

13. Wypłacz się, jeśli umiesz, a jak nie umiesz płakać, to wybiegaj frustracje (pomaga). Tylko pod samochód się nie właduj w tej swojej złości. (Chciałam też dopisać - wykrzycz się, ale to może spowodować nieuzasadnione wezwnie policji przez sąsiadów).

14. Módl się. Możesz to zrobić w ostateczności, wtedy gdy już wiesz ze chujnia sięga dna, ale możesz też dużo wcześniej. Mnie pomagają rozmowy z moim Bogiem i prośby by wyciągnął mnie z mojej chujni, bo sama nie umiem.  Że co? Że przed Bogiem nie wypada z takim wyrazem? Sorry, mój Bóg ma duże poczucie humoru, poza tym zna moją najgorszą nędzę, przy której słowo chujnia brzmi niemalże pieszczotliwie.

15. Wyluzuj. Bo to co dziś jest twoją najgorszą chujnią, jutro okaże się niezłym żartem, lub ciekawą opowieścią dla potomnych.

16. Śmiej się. Nie z innych. Z siebie się śmiej. Śmiej się ze swojej chujni. To sprawi że nie będzie już taka poważna. Poza tym wiadomo że śmiech to zdrowie, nie?

I jeszcze coś z ostatniej chwili, świetna rada od Dizajnucha. :D

17. "Nie ma co się zastanawiać czy szklanka pusta czy pełna do połowy - trzeba wypić co nalali i wystawić łapę po więcej." Dizajnuch:.Jacek EM



To tyle w temacie chujni. Wiem, wyszło trochę jak gadka motywacyjna, ale ja takie gadki lubię. Poza tym to naprawdę są sposoby, które u mnie działają. Po prostu je spisałam. :)

Usiadłam i zaczęłam pisać. Tekst trochę poleżał, przeczytałam jeszcze raz, dodałam co nieco. Poprawiłam błędy (nie jestem pewna czy wszystkie :p), wstawiłam zdjęcie. Tekst jeszcze poleżał. Przeczytałam ponownie i z ogromną dozą nieśmiałości kliknęłam publikuj. 

Tak wygląda mój sposób na epicką chujnię. Siadam i piszę co mi siedzi w głowie. Dopiero później oceniam czy to w ogóle do czegoś się nadaje. Moje teksty są jak ciasto drożdżowe, pozostawiam je do wyrośnięcia. Czasami niestety wychodzi mi zakalec. :)

Tak czy siak, żeby zwalczyć epicką chujnię, trzeba po prostu pisać. To życie samo podpowiada o czym. Wystarczy trochę poobserwować świat i napisać o tym, co się widzi lub czuje.

A jak chcecie wiedzieć co mi pomaga wpisaniu, to zapraszam do mojego tekstu z przed dwóch lat, o tu
Byłam wtedy jeszcze początkującą blogerką i nie do końca sobie zdawałam sprawę, że blogowanie to ciężka praca i że mogą się pojawić trudne momenty zwane epicką chujnią. :)

Pozdrawiam wszystkich zmagających się z jakąkolwiek chujnią. 
Przepraszam wszystkich, których słowo chujnia gorszy.

A jak inni blogerzy z mojej grupy poradzili sobie z tematem epickiej chujni? 
Poniżej namiary do nich. Polecam. :) 

#zdanieKOTa #blogiKOT


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz