wtorek, 29 grudnia 2015

Jutra nie będzie.




Jutra nie będzie. Ale że co? Że koniec świata?
Spokojnie, końca świata też nie będzie. Może kiedyś, ale na razie nie. Chyba.
O właśnie, bardzo lubię słowo "kiedyś", słowo "jutro" też lubię.
Czasami wręcz jak Scarlett O`Hara powtarzam mantrę : "pomyślę o tym jutro". 
Pewnie już wiecie o czym będzie mowa? O moich postanowieniach noworocznych, ale nie tylko.
Będę się też podsumowywać. Najwyższy czas.

Powody są trzy:
1. Koniec roku, początek nowego - wiadomo.
2. Zakończone jesienne wyzwanie u zaparzeciherbate.pl
3. Karnawał Blogowy Kobiet, w którym biorę udział prawie co miesiąc.


Zacznę od punktu drugiego, czyli od wyzwania, które skończyło się już dawno, ale... no właśnie, u mnie trochę się z tym zeszło. Nie na darmo jego tytuł brzmiał u mnie:  "Prokrastynacjo wyzywam cię na pojedynek". Jednak to nie był pojedynek, to była walka. Chociaż...czy aby na pewno? Hmmm, jakby tak się zastanowić... 

Wiecie co, tak sobie myślę, że u mnie to już będziecie się nudzić, takie tam podsumowania, komu było się chciało to czytać. Przecież to nudne jest. Tu na blogu, po prawej stronie mam linki do różnych fajnych i bardzo ciekawych blogów. Tam sobie poklikajcie, tam się dzieje, tam Was zapraszam. Wroćcie tu innym razem, jak będzie ciekawiej. Do przeczytania. Pa. 

Poszli? Uff. To mogę zacząć. 

1. Fanpage bloga. Zrobiłam prawie od razu.

I to jest dla mnie najlepsza forma działania. Nie, nie jutro, nie kiedyś, dziś. 

BO JUTRA NIE MA. I NIE BĘDZIE. 

Jak coś mam zrobić, to od ręki.  Oczywiście wiadomo, że nie od razu Kraków zbudowano, pewnych rzeczy nie da się zrobić natychmiast, ale trzeba chociaż zacząć, zaplanować i małymi kroczkami działać. Codziennie, według planu. I systematycznie.
O nie! Nie lubię słowa systematycznie. Niesystematyczność bezpodstawnie zarzucono mi w pracy. A tu akurat systematyczna jestem i kawał dobrej roboty odwalam. W pracy problemów z prokrastynacją nie mam. Ale to temat na inny wpis.
Niech będzie słowo "wytrwale". Po trochu, ale codziennie. I wytrwale. Czyli najpierw słonia podzielić na części, a potem zjadać kawałek po kawałku, regularnie. Tak. Słoń to mój motyw przewodni. :)

Dobra, wracam do podsumowania. Nie ma Was tu, prawda?

2 i 3. Finanse. Kiepsko. Gorzej niż kiepsko. Trzeba się wziąć za akcję naprawczą. Znaleźć teraz dodatkową pracę, a w w dalszej perspektywie dobrze płatną pracę, sprzedać co się da, zacisnąć pasa. Nie będzie to łatwe, ale możliwe.

4. Pracy nie szukałam, ale z obecnej się zwolniłam. Jestem na okresie wypowiedzenia do końca stycznia. Dlaczego się zwolniłam? Bo czara goryczy się przelała. Miałam dość wykorzystywania mnie. Pewnie jeszcze o tym napiszę nie raz. Na razie nie mogę. Moja praca to był ten największy słoń, ogromny, ogromniasty, nie do ruszenia, którego zamknęłam w klatce, a do klatki nawet bałam się podejść. Teraz słoń wypuszczony, klatka została wyrzucona, słonia trzeba oswoić. Nie ma wyjścia.

5,6,7. Harmonogramy nie zostały zastosowane. Pytanie, czy rzeczywiście są mi potrzebne? Skoro jakoś radzę sobie bez nich. Może przetestuję je jeszcze, nic na siłę, one mają mi ułatwiać organizację a nie powodować frustracje.

8. Wróciłam do zumby. :) I było fajnie, ale przyszedł okres przedświąteczny. Praca, przygotowania w domu, jakiś taki brak energii sprawiły, że odpuściłam. Ale spokojnie, tylko na chwilę. Zumba jest stworzona dla mnie i dlatego jej nie zostawię. :) Zobaczę co jeszcze da się zrobić w temacie sportu, ale na razie tajemnicy nie zdradzę. Zaraz, przecież i tak nikt tego nie czyta. Wszyscy poszli.

9.10. Włoski i gitara. Tak chciałabym bardzo umieć i to i to. Ale skoro się do tego nie zabrałam, to może aż tak mi na tym nie zależy. Co będzie z tym dalej? Zobaczymy.;)

11. Spać o 22? Nawet tu nie napiszę o której się kładłam (przy pobudce o 4.30), bo wyjdzie na to, że spałam po 4-5 godzin. ;) Co oczywiście mnie wykańczało fizycznie.

ODPOWIEDNIA ILOŚĆ SNU TO PODSTAWA!!!

Muszę to zapamiętać. :)

12. O! Tu już trochę lepiej. Czystek to takie popularne teraz ziele, podobno bardzo zdrowe i działa pozytywnie na wszystko. Piłam to codziennie. Czy czułam się lepiej? Nie zauważyłam. Fakt, że ostatnio nie choruję, a nawet jak mnie coś bierze to zaraz puszcza. Ale czy to zasługa czystka? Watpię. Poza tym jak widzę jak wygląda moje sitko po czystku, to mam wrażenie, że niedługo zamienię się w Fionę. ;) Ostropest jest dobry na żołądek, a ja na razie żołądek mam zdrowy, więc go nie piję. Czy zdrowo się odżywiam? Jem sporo warzyw, owoców, kasz pewnie wciąż za mało. Nie jem za to ostatnio kfc i maca, ale zdarzają się sajgonki i moja miłość kulinarna - kebab. Kebabów nie odpuszczę sobie nigdy! :)

Ale za to, uwaga! Potrafię wypić gorzką herbatę! Dla kogoś kto słodził 2 łyżeczki, to wielki sukces. A kawę, dobra napiszę to, przecież nikt tego nie przeczyta, do kawy 3 i pól łyżeczki cukru - białego. Bo moja kawa musi być jak czekolada. Kawy gorzkiej nie wypiję, herbatę już umiem. :-)

13. Adwentowe #jeszcze5minutek słuchałam tyle o ile. Jakoś nie było kiedy. Ale Szustaka słuchać będe zawsze. Jego gadka mnie przekonuje i nawraca. :)

14. Szafy uporządkowane, przed świętami i tak nie było wyjścia. ;) Przyznam, że w uporządkowanym otoczeniu żyje mi się lepiej.

15.Bezwrokowe pisanie się ćwiczy, tak po prostu, bez oczekiwań. :)

To tyle odnośnie podsumowania wyzwania. W zasadzie to moglibyście już wrócić.

Halo! Wróćcie!
No tak, nie wrócą, w końcu ciekawe blogi im poleciłam. No trudno.

Hmmm... a coś ważnego chciałam teraz powiedzieć. Najwyżej powtórzę to na fejsie.

NIE BĘDZIE U MNIE POSTANOWIEŃ NOWOROCZNYCH!

Nie będzie i już. Nie zamierzam wyznaczać magicznej daty, od której nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieni się moje życie. To nie działa.
Wyznaczenie daty od której zaczniesz robić to, czy tamto (albo nie robić) jest oszukiwaniem samego siebie. I nie ma tu znaczenia czy to jest pierwszy stycznia, czy pierwszy dzień ferii, czy pierwszy dzień postu.
Ta magiczna data, choć mocno w nią wierzysz to kłamstwo.
I niby to oczywiste, jednak oszukujemy się powszechnie.

Dlatego od DZIŚ skupiam się na słowie DZIŚ, nie jutro, nie kiedyś, nie wieczne nigdy. 
DZIŚ. A to co zrobię DZIŚ, zaprocentuje w przyszłości. 

DZIŚ robię co mogę. DZIŚ pobiegam, DZIŚ uporzadkuję jedną szufladę, DZIŚ ułożę jadłospis (lub jego część), DZIŚ poćwiczę akordy, DZIŚ nauczę się słówka w języku obcym.  
Ale uwaga, DZIŚ ma tyko 24 godziny, nie ma co go obarczać zadaniami ponad siły. Może więc DZIŚ poleniuchuję? ;)

No! To taki właśnie mam pomysł  na prokrastynację. 
Nie pokonałam jej walką, to może pokonam sposobem? ;-)

To tyle.
A jak już skończycie czytać te wspaniałe blogi, to zajrzyjcie jednak do mnie, może jakiś komentarz zostawcie? Będzie mi baaaaaaardzo miło. Tylko pamietajcie! DZIŚ!

BO JUTRA MOŻE NIE BYĆ!







„Artykuł bierze udział w wydarzeniu Karnawał Blogowy Kobiet (http://karnawalblogowykobiet.pl/). Temat #10 Edycji zaproponowany przez Agnieszkę i Grażynę z Kompas Marzeń  (http://kompasmarzen.pl) to: Noworoczne Postanowienia

Zdjęcie pochodzi z mojego albumu. :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz