niedziela, 25 października 2015

Dlaczego pomagam?



Dlaczego pomagam? 

Bo czuję taką potrzebę. Kiedy komuś pomogę czuję się lepsza, szczęśliwsza, bo empatycznie odczuwam czyjąś radość. Czyli z czystego egoizmu. :)


Czy zawsze chce mi się pomagać? 

Nie, nie zawsze. Nie jestem idealna. Nie raz nie pomogłam. Bo nie miałam czasu, bo miałam zły humor, bo byłam znieczulona na świat, bo ktoś inny przecież mógł pomóc. Mam tylko nadzieję, że osoby którym nie pomogłam, nie odczuły tego zbyt mocno.

Czy pomaganie może być niewygodne? 

Pewnie, że może. Bo może się nie chcieć. Można nie mieć czasu. Można nie mieć ochoty. Tylko, że czasami pomóc trzeba. I wtedy tworzy się burza w mózgu. Bo powinnam. Ale nie muszę. Ale mogę. Ale nie chcę. Ale wypadałoby. Ale co mnie to obchodzi. Ale dana osoba na mnie liczy. Czyli i tak pomogę.


Czy czuję się oszukiwana kiedy pomagam? 

Tak, żebrzące osoby, które zazwyczaj są trybikami w machinie wyłudzania pieniędzy, skutecznie zniechęcają do pomagania. Nie daję pieniędzy. Wróć. Dałam. Przy szpitalu praskim podszedł do mnie mężczyzna, twierdził, że wyszedł właśnie ze szpitala i nie ma kasy na bilet do domu. Potrzebował 10 zł. Wiedziałam, że może kłamać. A jeśli nie?
Dałam. Udałam się za nim, bo było mi po drodze. Zniknął w okolicach monopolowego.


Czy zawsze należy się odwdzięczyć za pomoc? 

Zawsze należy podziękować. Ale czy koniecznie się odwdzięczać? Mam wrażenie, że Polacy boją się długu wdzięczności. Kiedy ktoś pomaga, trzeba mu coś za to dać, by mieć z głowy. Żeby przypadkiem za jakiś czas pomocy nie wypomniał i nie upomniał się o rewanż. Pieniądze, słodycze, alkohol - to fanty do spłacania długów. Często ktoś płaci za przysługę po to, by móc śmielej poprosić kolejny raz.
Czy ja się odwdzięczam? Tak, pomagając kolejnej osobie. I kolejnej, i kolejnej. Niekoniecznie tej która mi pomogła. Chociaż tej też, jeśli tej pomocy potrzebuje.


Co jest ryzykowne w pomaganiu? 

Brak asertywności. Wszystko ma swoje granice i nie można dać się wykorzystywać.
Poza tym osoba, której się pomaga, może pomoc odrzucić lub ją zanegować. Czasami wręcz wykrzyczeć - nie wtrącaj się!

Jakie znam najlepsze formy pomocy?

Dobre słowa i uśmiech. Najprostsze. I czas poświęcony drugiemu. Trwanie przy kimś. Pamięć o kimś. Uświadomienie komuś, że może na nas liczyć.


Czy umiem prosić o pomoc? 

Nie. Po pierwsze, jestem Zosia - samosia, po drugie, po co mam kogoś wykorzystywać, jeśli mogę coś zrobić sama. Poza tym kiedy obawiam się, że ktoś źle zareaguje na moją prośbę, nie proszę. Nie lubię łaski. Wystarczy niechętne spojrzenie i drugi raz nie poproszę.

Czy warto pomagać? 

Warto. Bo tak zwana karma wraca. Ja odczuwam to namacalnie. :-)

A Ty? Dlaczego pomagasz?



                                                     zdjęcia pochodzą z https://pixabay.com/pl/


Wpis bierze udział w Karnawale Blogowym Kobiet (http://karnawalblogowykobiet.pl/). A dokładnie w #8 EdycjiDlaczego pomagam? Temat tej edycji został zaproponowany przez Hanię Misiak, prowadzącą bloga  Wolno Mi (http://wolnomi.com) Więcej na temat październikowej edycji karnawału: http://karnawalblogowykobiet.pl/dlaczego-pomagam-8-edycja-karnawalu.



12 komentarzy:

  1. Nie, nie pomagam, już nie. Po tym, gdy dowiedziałem się, że te wszystkie zbiórki z identyfikatorami, to działa na zasadzie "wykup skarbonkę, co zapłacisz z wykupu przekażemy gdzie trzeba (albo i nie) a co zbierzesz - twoje". Po tym, gdy jedzenie lądowało w krzakach. Po tym, gdy chłopaka zbierającego na bilet powrotny na I piętrze dworca, spotykałem na dole proszącego o kilka złotych na bułkę. Itd, itp. A może nie - wrzucam grajkom. Wrzucam pod wpływem chwili, gdy ktoś jednak mnie przekona. Nie wrzucę nigdy cygance, romce itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie!! Człowiek był kiedyś naiwny myśląc że w ten sposób pomaga..:/. Ja tylko na WOSP wrzucam.

      Usuń
    2. Jak stanowczo: nie pomagam! ja też nie! :-) Pewnie, że takie dawanie pieniędzy to nie pomoc, a nakręcanie biznesu. Grajkom też wrzucam, o ile zachwyci mnie ich muzyka. :-)

      Usuń
  2. Zdecydowanie warto! Ja też czuje sie lepszym człowiekiem jak jestem w stanie pomoc. Robie to sama z siebie-juz tak mam. A do osób żebrzących na ulicy i cfaniakow mam dystans i wrecz wkurwia mnie to ich branie ludzi na litośc! A ludzie naprawdę potrzebujący pomocy często o nią nie proszą- maja swoją godność..Ja też Zosia samosia i raczej sama przepcham rury, wymienię pisuar zalewając całą łazienkę- niż poproszę o pomoc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już tak mam, że sama z siebie pomagam (geny?), więc jakby Ci znów rura czy pisuar ten teges, to daj znać, chętnie pomogę. ;-)

      Usuń
    2. ehe, Basia- jesteś the best!! :D A ja po tylu przygodach spokojnie moge powiedzieć że niezly ze mnie hydraulik ;)

      Usuń
  3. Ja najchętniej wrzucam kasę ulicznym grajkom, a jak dobrze grają - to jeszcze chętniej:) Żebrakom nie, bo to dla nich zachęta do pozostania na ulicy i żebrania. Za to kiedy mogę komuś pomóc w niefinansowy sposób - to chętnie to robię, z tym, że nie uznaję postawy roszczeniowej, mogę to zrobić z własnej woli albo wcale. A do Zoś Samoś nie należę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię jak mnie ktoś do pomocy zmusza, ale czasami pomagam nawet wtedy gdy mi to nie pasuje. Jeśli uważam, że tak trzeba. Są jednak osoby którym pomagam zawsze, niezależnie od tego czy proszą czy żądają. :-) A bycie Zosią samosią jest niestety mało opłacalne. ;-)

      Usuń
  4. Pomagam bo czuję taką potrzebę, ale nie rozumiem czegoś takiego jak rewanż. Wiesz Basiu z pomocą jest tak, że to nie imieniny, nie rewizyta, tylko coś moim zdaniem bardziej wartościowego - emocjonalnego, esencjonalnego, co trudno uchwycić i tak naprawdę się odwdzięczyć. Fajnie jeśli pomagamy z potrzeby serca, a nie dlatego, że wypada, na pokaz, by coś osiągnąć, albo co gorsza liczyć na wzajemność...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak tak. :-) Dlatego irytuje mnie kiedy ktoś koniecznie chce mi zapłacić za pomoc, zamiast zwyczajnie powiedzieć dziękuję. :-)

      Usuń
  5. Mam tak dziwne odczucia związane z pomaganiem, że nadawałyby się na posta. Czy dając pieniądze pijakowi pod Biedronką pomagam??? Przecież to jest wybór pomiędzy złym i złym. Nie napije się to będzie nieszczęśliwy, napije to szybciej dostanie marskości wątroby. Wolę "pomagać" kupując przedmioty do decoupage wykonane przez osoby niepełnosprawne czy jakieś piękne kartki ręcznie wykonane. Ale to nie jest tak do końca "pomaganie" tylko płaca za czyjąś pracę. Aha, no i jeszcze oczywiście jak tylko mogę to dokładam się do zbiórki na osoby chore.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli coś się nadaje na posta, to może warto zrobić z tego post? ;-) Niestety dawanie pieniędzy zawsze jest kontrowersyjne, zwłaszcza kiedy nie do końca wiemy na co naprawdę zostaną przeznaczone.

      Usuń