czwartek, 28 maja 2015

Bieda stanem umysłu




Przeczytałam jakiś czas temu wpis blogowy pt. "Przestańcie być biedni"

Generalnie mowa w nim o młodych ludziach z roszczeniową postawą, którym wszystko się należy, a nic nie dają od siebie. I narzekają, że są biedni. Ok. Rozumiem.


Ale przyznam, że mnie bardzo ten wpis poruszył, a zwłaszcza jedno zdanie: 
"BIEDA JEST STANEM UMYSŁU".



Próbowałam przejść nad tym do porządku dziennego, ale nie mogę.
To zdanie siedziało mi w głowie.
I właściwie siedzi do dziś. I uwiera. 
A jak coś Ci za długo siedzi w głowie  i uwiera, to przelej to na papier. 
Albo przepuść przez klawiaturę.

I przepuściłam, przez tablet. I powstał dość długi post. 

Niestety się nie zapisał. Bo sprzęt się rozladowal. Post zniknął. 

Wiem, moja wina. Nie zapisywałam w trakcie pisania.

Nie będę go pisać drugi raz. Ale wpis będzie. Bo chcę żeby był.
Streszczę w kilku zdaniach to co napisalam wcześniej.


Nie zgadzam się ze zdaniem, że bieda to stan umysłu.
Nie wszyscy biedni to ludzie, którym się nie chce, bo są leniwi.

Bieda to sytuacja w jakiej się człowiek znalazł, bardzo często nie ze swej woli, ale z winy różnych okoliczności. 
Choroba, starość, śmierć bliskiej osoby, rozwód,  pożar, powódź. 
A najczęściej po prostu bezrobocie. Albo brak szczęścia. Albo inne życiowe sytuacje.
Bieda to ludzkie historie, często tragiczne.

Długotrwała bieda doprowadza do takiego stanu umysłu, że człowiek już nie wierzy, że może coś zmienić. 
I wtedy ciężko jest tak po prostu przestać być biednym.

Bo traci się nadzieję. 
I wiarę w siebie i swoje możliwości. 
I nie widać perspektyw.

I w takim kontekście bieda może się stać stanem umysłu. 
Ale taki stan to jej skutek, a nie przyczyna.



Zdjęcie pochodzi ze strony https://pixabay.com/pl/


4 komentarze:

  1. Basiu, w tym jednym poście zahaczyłaś o tyle tematów, że mogłabym chyba pisać o nich przez miesiąc kolejne posty. Ale w skrócie. Ludzie, którzy urodzili się w latach 90. nie znają co to znaczy nie mieć. Jak smakuje czekolada raz do roku. Oni zazwyczaj do wszystkiego już mieli swobodny dostęp, a rodzice, którzy sami nie mieli chcieli dla dzieci jak najlepiej. I zapewne to jest w pewien sposób przyczyna nieco roszczeniowego sposobu życia.
    Zaś co do stanu umysłu. Aby cokolwiek w życiu zmienić, trzeba uwierzyć w tą zmianę. Dotyczy to nie tylko biedy, ale także choroby, nadwagi, uzależnienia. Zmiana przekonań jest bazą do dokonywania zmian w życiu. Jeśli nie zaczniesz wierzyć, że cel, czyli zmiana, jest możliwy do osiągnięcia nigdy go nie osiągniesz. Dopóki w głowie masz obraz siebie jako człowieka biednego/grubego/beznadziejnego/uzależnionego, trudno będzie wprowadzić zmianę, bo ten obraz w głowie będzie ją blokował. Trzeba zmienić podejście do siebie i swojej sytuacji, aby coś zmienić.
    Piszesz o długotrwałym stanie, kiedy brak nadziei. Czy 10 lat to twoim zdaniem długo? Ja tkwiłam tyle lat we współuzależnieniu, braku pieniędzy i widoków na lepsze życie.. Miłość odeszła, wiarę straciłam, a nadziei miałam zaledwie iskierkę. A mimo to udało mi się zmienić życie o 180 stopni. Udało mi się gdy otworzyłam swój umysł.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdanie „bieda jest stanem umysłu” bardzo mnie irytowało. Uważałam je za krzywdzące. Czułam złość, kiedy tylko je sobie przypomniałam. Tak jak napisałam- uwierało mnie. Bo co może człowiek, który jest biedny? Skoro niewiele może zmienić. Bo okoliczności są jakie są.
      Coś mi jednak w tym moim myśleniu o biedzie nie dawało spokoju.
      A jeśli to zdanie jest prawdziwe? Jeśli bieda jest stanem umysłu?
      Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz. Dał mi do myślenia, a w zasadzie wiele wyjaśnił.
      Jego środkową część pozwolę sobie dodać do mojego zbioru cytatów motywacyjnych. :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Tak właściwie to czasem potrzeba niewiele, żeby właśnie wyciągnąć kogoś z jego "zaklętego kręgu" - właśnie choćby biedy. Gdy gonią nas codzienne problemy, to bardzo nam się zawęża pole widzenia. Nawet nie ma co pisać o perspektywach. Czasem sami nie wiemy jak bardzo możemy komuś pomóc drobnym gestem. Dla nas niewiele, dla kogoś to może być cały świat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Drobny gest, dobre słowo, poczucie, że można na kogoś liczyć, potrafią wiele zdziałać.

      Usuń